We Wrocławiu w firmie posiadającej dwie hale ekspozycyjne i biura o łącznej powierzchni do ogrzania wynoszącej 2 000 m2 pracuje kocioł – takie zdanie można by dopasować do większości firm w Polsce posiadających hale i biura.

 

Co jednak sprawiło, że chcemy napisać właśnie o tym konkretnym przypadku? Zapewne wiek urządzenia…, ale nie tylko. Zapraszamy do poznania historii pewnego kotła.

Historia kotła grzewczego typu 13051-51 firmy Viessmann rozpoczyna się w roku 1977 – wtedy właśnie powstał. Kocioł pierwotnie pracował na terenie Niemiec. W latach 90. w Polsce, w miarę jak rynek kotłowni olejowych i gazowych rósł, rosły też potrzeby inwestorów. W 1995 r. właściciel firmy NOMAR oraz dyrektor jej serwisu zaproszeni zostali do przedsiębiorstwa o podobnym profilu działalności w miejscowości Waiblingen, na terenie Niemiec.

W trakcie kilkudniowego pobytu wzięli udział w pracach serwisowych, podglądali sposób obsługi klienta oraz metody archiwizacji niezbędnych informacji o serwisowanych instalacjach. Firma niemiecka oprócz prac serwisowych zajmowała się także budową nowych kotłowni oraz demontażem starych kotłów, które przy pomocy finansowej państwa zastępowano nowymi, o wyższej sprawności. W magazynach firmy stało wiele jednostek, o których właściciel mówił, że są w idealnym stanie, ponieważ od początku były serwisowane w trybie miesięcznym i których żal mu było złomować.


Czytaj całą historię kotła: TUTAJ


Po powrocie do Polski do firmy zgłosił się inwestor – właściciel firmy P&F Wartacz. Warto dodać, że inwestorowi zależało na możliwie niskonakładowym systemie grzewczym, a zakup nowych urządzeń w tamtym momencie wykraczał poza nakreślony przez niego plan wydatków. Właśnie wtedy narodziła się myśl o sprowadzeniu używanego urządzenia z Niemiec. Szybko połączono fakty i za zgodą inwestora zakupiono kocioł za 1/10 ceny nowego. Od samego początku pracy kotłownia wyposażona była w stację uzdatniania wody, co w połączeniu z kontrolą pH pozwoliło zachować wnętrze kotła w idealnym stanie. Nadmienić należy, że kocioł ze względów formalnych pracuje w Polsce w układzieo twartym. Od momentu zamontowania kotłowni jest ona serwisowana w trybie comiesięcznym przez firmę NOMAR. Praca kotła nie była jednak łatwa. Wyzwania, z którymi zmierzyli się zarówno właściciel firmy jak i sam kocioł, zapewne jeszcze bardziej zacieśniły więzi.

„Dla nas historia kotła grzewczego zaczyna się, gdy miał już 21 lat i według zapewnień pana Nowaka miał posłużyć jeszcze kilka lat. Pan Nowak się jednak pomylił. Kocioł pracuje nie kilka, a już kilkanaście lat i jego stan techniczny nie budzi zastrzeżeń” – komentuje inwestor Paweł Wartacz.


Opracowanie: Anna Będkowska
Współpraca: Firma NOMAR

 

Źródło: GLOBEnergia 4/2015