Mieszkańcy Krakowa wdychają 1000 razy więcej rakotwórczego benzopirenu niż mieszkańcy Londynu. Czas na zakaz palenia węglem. Politycy mają jednak z tym problem.

W piątek w Krakowie około tysiąca osób ubranych w ciemne stroje żałobne oraz maski przeciwpyłowe szło za białą trumną. Tak krakowianie symbolicznie chcieli pochować czyste powietrze. Celem marszu był Urząd Marszałkowski. „To żałoba po setkach krakowian, którzy umierają przez brak działań ze strony rządzących. Szacuje się, że każdego roku od 300 do 600 osób umiera przez wysokie stężenia substancji toksycznych w powietrzu, którym oddychamy” – powiedział dla „Dziennika Polskiego” Andrzej Guła z Krakowskiego Alarmu Smogowego.

źródło: krakowskialarmsmogowy.pl

Mniej niż 10% mieszkańców miasta korzysta z ogrzewania zasilanego na paliwo stałe. Spalanie śmieci, węgla a nawet drewna wpływa tragicznie na poziom tzw. niskiej emisji. Politycy jednak ociągają się nad wprowadzeniem zakazu spalania paliwa stałego w Krakowie. Co na to mają powiedzieć mieszkańcy Kurdwanowa, którzy oddychali tylko trzy razy w roku czystym powietrzem? Czy naprawdę zdun ma taką siłę przebicia, by przekonać miejskich decydentów do odrzucenia zakazu palenia węgla w Krakowie? Pewną nadzieję daje wicemarszałek Małopolski, Wojciech Kozak, który 23 października w wywiadzie dla Radia Kraków zapowiedział możliwość zakazu palenia węglem, drewnem i ciężkimi olejami.

O inicjatywie (krakowskialarmsmogowy.pl):
Krakowski Alarm Smogowy jest inicjatywą czysto społeczną. Jesteśmy mieszkańcami, którzy chcą żeby powietrze w Krakowie było bezpieczne dla zdrowia i życia ludzi! Celem naszej inicjatywy jest doprowadzenie jakości powietrza w Krakowie, w perspektywie kilkuletniej, do stanu zgodnego z prawem i bezpiecznego dla zdrowia mieszkańców Krakowa. Chcemy rozmawiać ze wszystkimi decydentami w celu wypracowania szybkich rozwiązań poprawy jakości powietrza. Chcemy również współpracować z przedstawicielami różnych środowisk – naukowych, pozarządowych, artystycznych itd. – w podjęciu wspólnych wysiłków na rzecz osiągnięcia celu. Już obecnie uzyskaliśmy gorące wsparcie od przedstawicieli różnych zawodów – lekarze, prawnicy, przedstawiciele wolnych zawodów i wielu innych.

Źródła:
Dziennik Polski
krakowskialarmsmogowy.pl

Komentarz redakcyjny:

Sprawa spalania węgla to poważny i polityczny zarazem problem w Polsce. Musimy wykorzystać naturalne zasoby energetyczne naszego kraju, w tym węgiel. Jednak miejscem spalania węgla powinny być tylko elektrociepłownie, gdzie zastosowane są przemysłowe systemy filtrujące. Ne jest to rowziązanie idealne, jednak powodujące niższą emijsę substancji szkodliwych na jednostkę produkowanej energii niż w przypadku domowego kotła. O ile nie można zakazać teraz spalania węgla w całym kraju, to zatruty Kraków musi być natychmiast uwolniony od spalania węgla i drewna. To nie sprawa ekologii, poglądów czy stylu życia, tu chodzi o zdrowie mieszkańców, a przede wszystkim dzieci. Warto wykorzystać ciepło sieciowe, czy też alternatywne źródła energii.

Politycy w Polsce wesoło fundują nam odsuwanie problemów na nieokreśoloną przyszłość, a najchętniej na kolejne pokolenia (czytaj: na kolejne ekipy u steru władzy). Tak się stało z KRUS, ubieczeniem zdrowotym, tak się dzieje z zadłużaniem naszych dzieci poprzez deficyt budżetowy, by na ich koszt dalej finansować święte krowy – pardon – uprzywilejowane grupy społeczne. Tym razem w Krakowie to nie tykająca bomba zegarowa, to już sytuacja po wybuchu. Dystrybutorzy węgla czy też kotłów na paliwo stało mogą zmienić oferowany asortyment, natomiast my krakowianie pozostajemy z poważnym problemem zdrowotnym. O kim powinni pomyśleć nasi lokalni politycy o tych pierwszych czy też o tych drugich?

Grzegorz Burek, redaktor naczelny GLOBEnergia, mieszkaniec Krakowa.