Belgia wzmacnia offshore kosztem atomu

Wycofywanie się z energetyki jądrowej to obecnie europejski trend. Po awarii reaktora jądrowego w Fukushimie, rezygnację z niebezpiecznego źródła energii stała się oczywistością dla Niemiec. Do podobnych wniosków doszli też Francuzi, których udział energii jądrowej w całkowitym miksie należy do jednego z najwyższych w Europie. Okazuje się, że podobną decyzję podjęła też Belgia. Co będzie zamiennikiem dla gigawatów mocy zainstalowanych w tej technologii? Jak łatwo się domyślić, odnawialne źródła energii.

W piątek tamtejszy rząd ogłosił, że zgodnie z planem wychodzenia z energetyki jądrowej, moc elektrowni wiatrowych offshore zostanie… zdublowana. Obecnie Belgia posiada 871 MW mocy w kilku farmach tego typu. Plany mówią o zwiększeniu tej liczby do 2,2 GW już w 2020 roku. Kolejny cel to 4 gigawaty, który ma zostać osiągnięty na początku 2030 roku. Elektrownie wiatrowe zostaną zbudowane na powierzchni ponad 220 kilometrów kwadratowych.

Obecnie Belgia posiada dwie elektrownie atomowe – Doel oraz Tihange. Ich łączna moc wynosi około 6 GW. Wygląda na to, że do końca 2025 roku zostaną one całkowicie wygaszone, a ich miejsce zajmie odnawialna energetyka, która w Belgii cieszy się znacznie większym zaufaniem społecznym niż atom.

Image result for nuclear power plant

Polska rzeczywistość

W sytuacji, gdy kolejne europejskie kraje odwracają się od tej technologii na korzyść OZE, podobny scenariusz raczej nie byłby możliwy w Polsce. Jakiś czas temu padło zapewnienie ze strony ministra energetyki, że Polska potrzebuje energii jądrowej znacznie bardziej niż farm wiatrowych. Według niego, ostateczna decyzja o budowie polskiej elektrowni jądrowej zapadnie w tym roku, albo nigdy. Ma ona zostać sfinansowana w całości z narodowego budżetu. To ważna informacja, bo chodzi o gigantyczne pieniądze – rzędu 70-75 miliardów złotych. Z drugiej strony, inwestycja w elektrownie jądrową stanowi ogromną większość kosztów jej całościowego użytkowania.

Według ministra, podmioty zainteresowane budową powinny zadbać też o stabilność przesyłu takiego prądu. Oznacza to udział w modernizacji sieci energetycznej. Tymczasem powszechnie wiadomo, że proces ten wiąże się z gigantycznymi wydatkami.

Źródło: Reuters.com

 

Maciej Janiszkiewicz

Redaktor GLOBEnergia