Deweloperzy planujący budowę farm wiatrowych uzyskali do 2014 roku warunki przyłączenia na 18,7 tys. MW. Z tej liczby umowy przyłączeniowe zostały podpisane na 16 tys. MW, ale wybudowane zostało jedynie 3,8 tys. MW czyli niecałe 20 procent. Większość pozostałych umów i warunków przyłączenia  to projekty bez realnych możliwości realizacji.

 
Brak możliwości nowych przyłączeń to jeden z głównych problemów w rozwoju energetyki odnawialnej w Polsce, gdyż grozi on niewypełnieniem przez nasz kraj zobowiązań wynikających z polityki klimatycznej związanych z osiągnięciem do 2020 roku 19,3% procentowego udziału odnawialnych źródeł energii w ogólnym „miksie energetycznym”. Eksperci, ekonomiści i duża część branży OZE biją na alarm proponując wprowadzenie przepisów odblokowujących możliwości przyłączenia nowych źródeł, a – tym samym – uzdrawiających sytuację na rynku energetyki odnawialnej.
Polska zobowiązała się do 2020 roku osiągnąć 19,3 procentowy udział energetyki odnawialnej w całej produkcji energii elektrycznej. Jako że w naszych warunkach najtańszą i najbardziej efektywną gałęzią OZE jest energetyka wiatrowa, to właśnie projekty w tym obszarze powinny być traktowane priorytetowo. Do roku 2020 powinniśmy podwoić ilość energii produkowanej w energetyce wiatrowej w stosunku do 2013, a do 2030 – potroić. W latach 2004-2014 zbudowano w energetyce wiatrowej 3833 MW, do 2020 – zgodnie z analizami PSE – możliwe jest przyłączenie do sieci kolejnych 5200 MW. Na przeszkodzie stoi jednak problem zablokowanych mocy przyłączeniowych. Należy „uwolnić” od „wirtualnych” projektów jak najwięcej mocy przyłączeniowych w regionach o korzystnych warunkach wiatrowych.
 
Sprawa znana była dotąd tylko samej branży, gdyż de facto wstrzymuje ona jej rozwój i może narazić Polskę na daleko idące konsekwencje. Z tego właśnie powodu, postanowiliśmy zabrać w tej sprawie głos prezentując problem szerzej i pokazując, że skutki blokowania przyłączeń będą bardzo dotkliwe nie tylko dla energetyki, ale dla całej gospodarki. – mówi Marcin Roszkowski – prezes Instytutu Jagiellońskiego i współautor Raportu.
 
Z danych PSE i dystrybutorów energii wynika, że aż 76% wydanych warunków przyłączenia zostało wydane do roku 2010, gdy wystąpienie o warunki przyłączenia było nieodpłatne i nie były jeszcze wymagane przez operatora dokumenty pozwalające na uprawdopodobnienie zdolności firmy aplikującej do realizacji projektu.
 
Bardzo często faktycznym celem występujących o warunki przyłączenia do sieci firm była wyłącznie sprzedaż projektu. Uzyskane zaś warunki nie odzwierciedlały możliwości realnego przeprowadzenia inwestycji. Dodatkowo, w przypadkach wielu projektów, dokumentacja zawierała błędy. – mówi Wojciech Jakóbik z Instytutu Jagiellońskiego, współautor raportu.
 
Nowi producenci, którzy zainteresowani są jak najszybszym rozpoczęciem inwestycji w OZE mają związane ręce ze względu na brak możliwości uzyskania przyłączenia. Obecny stan prawny nie umożliwia im jednak na razie działania. Mogą wprawdzie zakupić projekty od dotychczasowych posiadaczy po bardzo wysokich cenach, ale projekty te są zwykle obarczone wadami, a każda ich zmiana oznaczać może utratę umowy przyłączeniowej. Nie jest to więc rozwiązanie problemu.
 
Proponujemy rozwiązania systemowe, które uzdrowią sytuację w branży OZE. Mamy nadzieję, że nasze propozycje zostaną wzięte pod uwagę przy najbliższych pracach nad nowelizacją ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii. – mówi Marcin Roszkowski.
 
Sejm przedstawiał już wcześniej propozycję rozwiązań ograniczających skalę blokowania przyłączeń. Stosowne wymagania dot. składania wniosków zawarte były m.in. w nowelizacjach ustawy Prawo Energetyczne w 2010 i 2013 roku. Wszystkie te działania są jednak spóźnione – zmniejszają liczbę nowych projektów, jednakże nie zmniejszyły ilości wydanych już umów i warunków przyłączenia, które zablokowały przyłączanie nowych mocy. 
 
Źródło: Instytut Jagielloński