„My na Islandii lubimy używać beton do budowy domów” – usłyszałem w czasie jednej z rozmów. 

Przewodnik turystyczny zwracał naszą uwagę na dużą rolę blachy w zewnętrznym poszyciu budynków – nie tylko dachów, ale niekiedy całych elewacji. Jest to uzasadnione ze względu na wysoką zawartość działającej korozyjnie soli morskiej w powietrzu. Jak się okazuje, bezpośrednia bliskość oceanu ma swoje wady. Zarówno zbrojony beton, jak i blacha nie cechują się wybitnymi własnościami izolacyjnymi – o tym nikogo jak sądzę nie trzeba przekonywać. 

 
(Zdjęcie: Bartłomiej Ciapała)
 
Do tego zazwyczaj ściany nie są ocieplane, choć w najnowszych budynkach można spotkać izolację w formie kilku (dosłownie – kilku) centymetrów styropianu. Równocześnie trudno dostrzec oznaki efektywności energetycznej w przegrodach przezroczystych – wcale niemałych w starszych i coraz większych w nowych budynkach. Nie spotkałem do tej pory okna, które miałoby szybę wielokomorową. Próżno też szukać starszych budynków poddawanych remontowi z ociepleniem włącznie.
Oczywiście nie zweryfikowałem tego we wszystkich islandzkich budynkach, nie mam takiej możliwości. Jednak jasny jest pewien ogólny nurt – nurt braku zwracania uwagi na efektywność energetyczną budynków, począwszy od dużych, na najmniejszych skończywszy. Przynajmniej w formie, jaką znamy w Polsce. Skąd owy nurt pochodzi? Z ekonomiki powstania i utrzymania domostw oczywiście. Istotna jest tu relacja pomiędzy ceną energii a kosztem wykonania i utrzymania w należytym stanie technicznym (i estetycznym) izolacji zewnętrznej. 
 
(Zdjęcie: Bartłomiej Ciapała)
 
Najwyraźniej na Islandii stwierdzono, że stosowanie izolacji (która z pewnością jest droższa niż w Polsce, choćby ze względu na konieczność transportu materiałów i sprzętu na wyspę), jest nieopłacalne wobec tutejszych cen energii. A właściwie – ceny metra sześciennego gorącej wody sieciowej, niezależnie od stopnia, do jakiego zostanie schłodzona, wynosi około 5 złotych. Stąd stosuje się inne rozwiązania – mini systemy kaskadowe, na końcu których często podgrzewany jest chodnik przed domem. Efektywność energetyczna funkcjonuje tu po prostu z innej strony – zamiast „zużyć jak najmniej energii” – „jak najwięcej energii pozyskać”. 
 
(Zdjęcie: Bartłomiej Ciapała)
Bartłomiej Ciapała
Źródło: GLOBEnergia 4/2016

POBIERZ DARMOWĄ APLIKACJĘ MOBILNĄ GLOBEnergia Plus i czytaj cały artykuł już dziś!

appstore        google play