W całej Polsce trwają konkursy na dofinansowanie mikroinstalacji fotowoltaicznych. Jest kilka opcji finansowania, zainteresowani mieszkańcy chętne deklarują gotowość do inwestycji, gminny wniosek wygrywa konkurs, gmina ogłasza przetarg i…. niestety okazuje się, że nie można go rozstrzygnąć. Powodem jest brak ofert na wykonanie mikroinstalacji.

Gmina Dobra – przykry koniec wielkich planów

Na przełomie marca i kwietnia opublikowana została lista rankingowa projektów ocenionych pozytywnie w ramach konkursu na poddziałanie ”Wytwarzanie energii z odnawialnych źródeł energii”, dofinansowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020 województwa wielkopolskiego.

Dofinansowanie otrzymały gminy Tuliszków, Turek i Dobra. Z trzech gmin, tylko jednej udało się zakończyć przetarg sukcesem – gminie Tuliszków. 25 lipca okazało się, że miastu Turek nie udało się znaleźć wykonawcy prac związanych z fotowoltaiką. Żadna firma nie chciała się tego podjąć. Gmina Dobra podzieliła przetarg na dwie części. Część pierwsza dotyczyła dostawy 64 sztuk solarnych systemów grzewczych i 154 instalacji fotowoltaicznych. Część druga przetargu związana była z dostawą i montażem 90 solarnych systemów grzewczych i 128 instalacji fotowoltaicznych. Przetarg unieważniono w obu częściach z tego samego powodu – brak ofert.

Skąd taka sytuacja?

Brak wykonawców był prognozowany już wcześniej, przewidywali go zarówno eksperci, jak i sami burmistrzowie, którzy znają realia i możliwości specjalistów na swoich terenach. Przyczyną takiej sytuacji jest przeprowadzanie dużych konkursów, w jednym czasie na terenie całej Polski. Konkursy te dofinansowują w znacznym stopniu inwestycje, więc oczywistym jest, że zainteresowanych jest bardzo dużo i że jak najwięcej gmin chce skorzystać z takiej opcji dla swoich mieszkańców.

Powodem może być również forma realizacji takich przetargów. W formule grantowej wykonawcy szuka mieszkaniec. Większość programów to projekty parasolowe, w ramach których to gminy załatwiają wszelkie formalności, projekty i dokumentacje oraz wykonawców. Zlecenia więc polegają na montażu nierzadko setek instalacji w jednej gminie, w krótkim czasie.
Programy parasolowe to potężne przedsięwzięcia od kilkudziesięciu, do ponad tysiąca instalacji, które drenują rynek wykonawców.

– Jeżeli programy parasolowe ruszają w zbliżonym czasie w różnych województwach to ograniczona jest liczba wykonawców, którzy dysponują z jednej strony kompetencjami, a z drugiej strony możliwościami organizacyjnymi dla takiej skali przedsięwzięć. Trzecia kwestia to kwestie zabezpieczenia finansowego – podsumowuje problem Patryk Swoboda, Prezes Zarządu Planergia Sp. z o.o. dodając, że istotne z punktów widzenia firmy wykonawczej jest utrzymanie płynności finansowej na czas realizacji.

W jakiej sytuacji stoją gminy?

To co jest w tej sytuacji rozwiązaniem dla gmin to wnioskowanie i wydłużenie harmonogramu realizacji projektów.
Na razie ryzyka nie ma – twierdzi Patryk Swoboda argumentując, że większość urzędów marszałkowskich raczej nie będzie stawiało oporu i utrudniało gminom drogi do finalizacji projektu.

Jest ciężko, a będzie jeszcze ciężej…

Im bliżej będzie koniec perspektywy finansowej – w tym przypadku to rok 2020 + dwa dodatkowe lata marginesu na finalizacje projektów – tym trudniej będzie o przychylność w tej kwestii wydłużania czasów wywiązywania się z zobowiązań. Równocześnie, na rynku wykonawczym będzie jeszcze trudniej. Na dzień dzisiejszy konkursy w fazie realizacji i przetargów ma tylko cześć województw. Kilka ma świeżo ogłoszone konkursy, a kilka jest dopiero w fazie oceny wniosków.

Anna Będkowska

Redaktor prowadzący GLOBEnergia