Priorytetem postawionym przez Unię Europejską wszystkim jej członkom jest redukcja emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Trwają prace nad nową polityką klimatyczno-energetyczną.

Coraz większy nacisk kładziony jest na budowanie energooszczędnych budynków. Od nowego roku na terenie UE mają zostać wprowadzone przepisy nowej dyrektywy tzw. IED dotyczące emisji przemysłowych. Wszystkie działania Wspólnoty Europejskiej dążą do zmniejszenia zanieczyszczeń, co dla Polski opierającej się w głównej mierze na energetyce węglowej jest dużym wyzwaniem.
 

Dostęp do węgla kamiennego jest coraz trudniejszy i kosztowniejszy. Dodatkowo surowiec ten powoduje poważne szkody środowiskowe i społeczne. W związku z tym istnieje na świecie tendencja odchodzenia od węgla, co głównie wynika ze zmian klimatu, bo jest to paliwo kopalne” – mówi dr Andrzej Kassenberg ekspert ds. energetyki Instytutu na rzecz Ekorozwoju.
 
Spalanie paliw kopalnych powoduje nie tylko wzrost emisji CO2, ale także wymaga wysokich nakładów finansowych. Instytut na rzecz Ekorozwoju ocenia, że wydobycie węgla będzie mniejsze niż potrzeby energetyczne kraju, dlatego konieczny będzie jego import.
 
Coraz więcej krajów dąży do ograniczenia tych emisji głównie poprzez zmiany w energetyce i przemyśle. Jak przekonują przedstawiciele Instytutu na rzecz Ekorozwoju węgiel kamienny w krajach OECD i UE jest w odwrocie. Prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej do 2030 roku wskazują, że zapotrzebowanie na ten surowiec w krajach OECD będzie maleć o 1,1% rocznie, jednak w krajach rozwijających się będzie się zwiększać, np. w Chinach – co roku o 2,1%
 
Dr Kassenberg uważa, że „węgiel kamienny to przede wszystkim wielka energetyka, natomiast nowa idea, która zaczyna być wdrażana w takich krajach jak Dania, Niemcy czy Wielka Brytania, to energetyka rozproszona, czyli małe lokalne źródła oparte o odnawialne źródła”
 
W energetyce prosumenckiej najczęściej energia wytwarzana jest przez panele fotowoltaiczne, mikroturbiny wiatrowe czy nawet małe instalacje na biogaz.
 
Zdaniem eksperta rozwój energetyki prosumenckiej to nie tylko korzyści dla środowiska, ale także wiele nowych miejsc pracy. „Rozwój sektora związanego z produkcją i instalowaniem małych elektrowni może dać kilkaset tysięcy nowych miejsc pracy. Polska energetyka ma dzięki temu szansę na przestawienie się na nowoczesne tory, co nie tylko przyniosłoby oszczędności, ale też wpłynęłoby pozytywnie na gospodarczą koniunkturę. Ktoś musi wytworzyć, zainstalować i konserwować te małe, lokalne instalacje. W Polsce około 92 tys. budynków rocznie jest oddawanych do użytku. Jeżeli w każdym mielibyśmy małą instalację 40 kW, to jest 3600 MW jednego roku zainstalowane w tych domach, a mamy przecież trzy miliony budynków, 100 tys. gospodarstw produkujących na rynek. Mamy około czterech milionów małych i średnich przedsiębiorstw, gminy, miasta, które mogłyby na własne potrzeby wytwarzać energię” – wylicza dr Andrzej Kassenberg.
 
Źródło: Newseria