Podjęta przez NFOŚiGW decyzja o wprowadzeniu nowych zasad dopłat do kolektorów słonecznych wywołuje wiele emocji. Producenci i dystrybutorzy kolektorów próżniowych czują się pokrzywdzeni. Czy decyzja NFOŚiGW jest słuszna?

Moim zdaniem w tym sporze nie ma do końca jednoznacznego rozwiązania. Jeżeli chodzi o zastosowania kolektorów próżniowych to zdają one egzamin w dosyć wąskich, specyficznych i specjalistycznych zastosowaniach np. do technologii, do pracy w absorpcyjnych układach chłodniczych, gdy wymagana jest bardzo wysoka temperatura. Natomiast w popularnych, domowych instalacjach rozwiązania najprostsze są najbardziej trwałe i najbezpieczniejsze dla użytkownika.
 

Proces starzenia w kolektorach płaskich odbywa się zdecydowanie wolniej niż w często niskiej jakości kolektorach próżniowych. Wg badań, do których dotarliśmy, tanie chińskie kolektory próżniowe tracą w ciągu pierwszych lat eksploatacji nawet 30% swojej maksymalnej wydajności. Wynika to między innymi z tego, że systemy łączenia rury heat-pipe z kolektorem zbiorczym są realizowane w prosty sposób co powoduje że przewodzenie ciepła odbywa się głównie za pomocą pasty termoprzewodzącej. Jeżeli pasta się wykruszy lub z jakichś powodów ulegnie zniszczeniu, to w praktyce powoduje to bardzo duże straty wydajności kolektora. Oczywiście klient o tym najczęściej nie wie bo nie zauważy tego, że zamiast kolektora, wodę grzeje mu drugie źródło energii – prąd lub inne urządzenie grzewcze.

Ponadto, zauważyć należy, że kolektory próżniowe często są jedynie pseudo-próżniowe. W tanich produktach kolektor nie zawsze tak de facto jest w próżni o czym nie wszyscy klienci wiedzą. Z  definicji próżniowego kolektora absorber powinien pracować w próżni, a często tanie kolektory są tylko otulone próżnią, jakby „termosem”. Klient kupuje kolektory próżniowe myśląc że dostaje produkt najwyższej jakości, bo z tym ludziom kojarzy się próżnia, niestety z wysoką jakością nie ma to wiele wspólnego.

Stąd tanie, proste kolektory próżniowe to naprawdę nie jest dobrze wydany pieniądz publiczny, zwłaszcza, że jest to pieniądz nie mały. Patrząc na stronie NFOŚiGW na średnią cenę instalacji widać, że kosztuje ona przeciętnie 15tys. zł., w zamian dając instalację, której moc maksymalna wynosi od 2-2,5 kW. Dla porównania 2 płyty kolektora płaskiego o powierzchni absorbera ok. 4,5m2, osiągają moc maksymalną instalacji nie rzadko powyżej 4 kW. Za te same pieniądze, w warunkach rzeczywistych można uzyskać zdecydowanie więcej energii, stąd moja negatywna opinia na temat kolektorów próżniowych w takim zastosowaniu.

Działania NFOŚiGW poszły w dobrą stronę, żeby promować te kolektory, które mają najlepszy stosunek wydajności do ceny. Zmiana, która wejdzie w życie 1 października, zapewniająca dopłatę do powierzchni absorbera,  jest jak najbardziej rozsądna, jak najbardziej technicznie i ekonomicznie uzasadniona.

Wielkie krzyki podnosi lobby kolektorów próżniowych, lobby, często powiedziałbym na granicy uczciwego działania. Niejednokrotnie firmy te w swoich materiałach deklarują trzy letni czas zwrotu inwestycji, podczas gdy praktycznie nikt nie jest w stanie udowodnić, że przeciętna polska rodzina, zużywa niezależnie od nośnika, ciepłej wody za 5tys. zł rocznie.

Na podsumowanie przestroga dla klientów jeżeli kupujemy urządzenie na 10 – 20 lat musi być ono najwyższej jakości. Producent który zapewnia gwarancję i części eksploatacyjne na kolejne  20 lat też musi być wiarygodny i odpowiedzialny.  Sprzedaż „door to door”, gdzie klient namawiany jest na zakup kolektorów na fali mody, dotacji, okazji jest bardzo skuteczna lecz niejednokrotnie żeruje się na ludzkiej niewiedzy, naiwności i fakcie, że u siebie w domu człowiek traci czujność. 

     Marek Bednarz
Dyrektor Regionalny
Viessmann Polska.