Zostało ono wypracowane podczas Konferencji Narodów Zjednoczonych w Paryżu w grudniu 2015 roku przez 177 krajów, Stanów Zjednoczonych nie wyłączając. Trump określa je „jednostronnym” i „złym dla Stanów Zjednoczonych”.

Zwraca uwagę, że umowa nie jest respektowana np. przez Chiny, będące wielkim światowym emiterem zanieczyszczeń do powietrza. Twierdzi, że po objęciu Gabinetu Owalnego pracowałby nad ukróceniem ograniczeń emisji dla USA do minimum i tajemniczo dodaje, że „w ostateczności może jeszcze zrobić coś innego”.

Nie dziwi fakt, że ta wypowiedź Trumpa spotkała się z ostrą krytyką amerykańskich środowisk ekologicznych, które mówią, że jest to kolejny przykład jego niebezpiecznego braku sądu. Tom Steyer, założyciel NextGen Climate, organizacji rzecznictwa środowiska, miliarder i finansista środowiska nazywa ją bardzo krótkowzroczną i dodaje: „Nie możemy cofnąć tego ważnego kroku na drodze do czystej gospodarki energetycznej, która jest korzystna dla wszystkich naszych rodzin”.

Zwraca się uwagę na to, że klauzula COP21 nie zezwala na wycofanie się z porozumienia wcześniej niż po 4 latach od jego ratyfikacji (koniec roku 2015), co jest równoznaczne z tym, że nie mogłoby zdarzyć się to szybciej niż w drugiej połowie swojej kadencji.

Realnym zagrożeniem jest natomiast możliwość osłabienia celów redukcji emisji poprzez odejście od „Clean Power Plan”, będącego  tworem administracji Prezydenta Obamy. Zakłada on redukcję emisji gazów cieplarnianych z generacji energii w USA o 1/3 w stosunku do wysokości emisji z roku 2005 w ciągu 15 lat i jest bazowym elementem wizji, która ma pozwolić na drastyczne ograniczenie wysokości emisji w Stanach Zjednoczonych.

Ewentualna wygrana Hilary Clinton, kandydatki na ten sam urząd Partii Demokratów, jest nadzieją nie tylko na utrzymanie zobowiązań Stanów Zjednoczonych wynikających z ugody, ale także na ich ich szybką realizację.  Potwierdzać może to jej komentarz dla strony internetowej Quora, w którym mówi: „Stany Zjednoczone muszą być liderem globalnej walki przeciwko zmianom klimatycznym. Nie możemy czekać. Nie ma Planety B.”

 Wybory prezydenckie w USA odbędą się 8 listopada 2016 roku.

Opracowano na podstawie: theenergycollective.com

Julita Zapilaj

Redaktor GLOBEnergia