Problemy z oczekiwaną od kilkunastu miesięcy nową ustawą energetyczną wpłynęły na powstanie koncepcji stworzenia nowego Ministerstwa – Energetyki. Zdaniem premiera powstanie nowego Ministerstwa usprawniłoby podejmowanie decyzji i pozwoliłoby uniknąć tak dużej różnicy zdań jak ma to miejsce w przypadku „małego trójpaku”.
 
Obecnie kwestiami energetyki zajmuje się kilka resortów i spółek skarbu państwa oraz regulatorzy. przy tak dużej liczbie podmiotów decydujących bardzo trudno dojść do porozumienia w szybkim czasie.
Zdania na temat pomysłu premiera są również podzielone. Faktem jest, iż uporządkowanie spraw energetyki w Polsce powinno stanowić priorytet, aby przyspieszyć działania związane z „Trójpakiem”. Przedłużanie czasu przyjęcia ustawy wiąże się z poniesiem znaczących kosztów na pokrycie kar nałożonych przez Unię Europejską. Z drugiej strony powstanie nowego departamentu z pewnością pochłonie ogromne kwoty na wyposażenie nowych stanowisk i diety dla nowych pracowników. Innym proponowanym rozwiązaniem jest powołanie pełnomocnika rządu ds. energetyki.

Być może wystarczającym rozwiązaniem byłoby zadbać o przywrócenie poprawnego i sprawnego działania istniejących już organów państwowych. Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki rządu Jerzego Buzka stanowczo sprzeciwia się pomysłowi powstania nowego Ministerstwa. Sugeruje on, by: „zamiast tworzyć dodatkowy urząd, uporządkować kompetencje istniejących. Jest ministerstwo gospodarki, odpowiedzialne za politykę energetyczną, i ministerstwo skarbu, zajmujące się kwestiami własnościowymi. Nowy twór byłby nieracjonalny.” 

Ewentualne zmiany mogą dojść do skutku w czasie planowanej  na czerwiec rekonstrukcji rządu. 
 
Źródło:
www.pb.pl