Katarzyna Cieplińska: Według informacji podawanych w mediach od ubiegłego tygodnia, modyfikacja „ustawy antywiatrakowej” miałaby objąć m.in. wymóg minimalnej odległości farmy od zabudowań i rozważane są dwie opcje:

  • wprowadzenie bezwzględnego zakazu budowy w odległości równej bądź mniejszej niż 5H, a w promieniu większym niż 5H i mniejszym niż 10H budowa farmy możliwa byłaby po otrzymaniu zgody mieszkańców,
  • brak odległości minimalnej, a lokalizacja farmy uzależniona wyłącznie od decyzji mieszkańców gminy.

Która z powyższych propozycji dotyczących minimalnej odległości farmy od zabudowań jest lepsza i dlaczego?

Michał Kaczerowski: Pytanie z mojej strony – czyje to są propozycje? Pytam o to z tego względu, że mam świadomość i cała branża o tym huczy – nikt oficjalnie nie stoi za tego typu stanowiskami. Są to plotki, które krążą w branży, do których nikt się nie przyznaje ani nikt nie jest pod nimi podpisany. To jest pierwsza rzecz, którą warto podkreślić. Druga kwestia – cieszy mnie fakt, że plotki tego typu zaczynają się pojawiać, bo być może świadczy to o tym, że nie tylko strona „wiatrowa”, nazwijmy to, widzi potrzebę i konieczność nowelizowania felernej ustawy, która zablokowała energetykę wiatrową. Mam nadzieję, że jest to dobry sygnał, który ilustruje, że również strona rządząca ma świadomość tego, że przyjęte prawo należy zmienić. Puszczając wodze fantazji, że tego typu scenariusze są dyskutowane, jeszcze raz pragnę podkreślić: nie są to żadne oficjalne stanowiska ani, z tego co mi wiadomo, strony rządzącej, ani branżowej – natomiast gdybając: ja nie jestem zwolennikiem sztywnych odległości bez względu na to czy jest to 5, czy jest to 10H. Na pewno wariant bez żadnych sztywnych odległości jest bliższy mojemu sercu i filozofii, doświadczeniu Ambiensowemu. Absolutnie fajnym pomysłem wydają mi się ostatnie propozycje Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej dotyczące partycypacji społecznej. Niech lokalne społeczności, które nie do końca zawsze są przychylne inwestycjom wiatrowym – bardzo często ta nieprzychylność wynika po prostu z kwestii finansowych – mają możliwość uczestnictwa w zyskach z projektu, którego będą współwłaścicielem na swoim terenie. Ten pomysł wydaje mi się bardzo dobry, odciąłbym go od jakiejkolwiek odległości. Odległości powinny być, w moim rozumieniu tematu, weryfikowane i skorelowane tylko i wyłącznie z hałasem tak, jak miało to miejsce do felernej ustawy „odległościowej”. Były wykonywane prognozy propagacji hałasu z danego projektu i na etapie oceny oddziaływania na środowisko określało się czy w danym miejscu może powstać farma wiatrowa – czy będą ewentualne przekroczenia, czy nie. Jeśli wychodziły przekroczenia, były zmieniane i korygowane layouty. W mojej ocenie tematu to było dobre. Uzupełnione o partycypację społeczną powinno zaspokoić interesy wszystkich stron – wszystkich uczestników biznesu wiatrowego, lokalnych społeczności i strony rządowej.

K.C.: Kontynuując te dywagacje, ponieważ jak sam Pan powiedział – są to tylko plotki – czy wprowadzenie którejś z tych zmian wpłynęłoby na poprawę sytuacji i perspektyw energetyki wiatrowej?

M.K.: Absolutnie tak! Odpuszczenie sztywnej odległości i zakazu lokalizacji farm wiatrowych w odległości mniejszej lub równej 10H turbiny spowoduje dalszą możliwość rozwoju projektów. W ostatnim czasie, będąc zespołem ekspertów specjalizujących aspektach lokalizacyjnych i developmencie projektów wiatrowych – to nasza specjalizacja w Ambiens – zrobiliśmy w partnerstwie z PSEWem badania, których wyniki będą upublicznione w tym tygodniu. Nie chcę zdradzać konkretnych wyników, bo są jeszcze w trakcie analizowania, natomiast już dzisiaj wszystkich czytelników zapraszam do śledzenia wiadomości. Wkrótce będziemy opowiadać o szczegółach. Zebraliśmy formularze i dane dotyczące ponad 120 projektów wiatrowych w Polsce, które zostały skreślone przez ustawę „odległościową”. Wiemy, w jakiej odległości od zabudowań są to projekty. Dotyczy to projektów o łącznej mocy około 2 GW. Jeśli zasada 10H turbiny zostałaby odpuszczona, to widać, jak bardzo duży potencjał i jak duże są możliwości po stronie środowiskowej, aby móc realizować dalej energetykę wiatrową w Polsce. Do rozwiązania pozostaje kwestia akceptacji społecznej, którą, tak jak wcześniej wspomniałem, dobrze zaplanowana partycypacja społeczna powinna rozwiązać.

K.C.: Bardzo dziękuję za rozmowę.

O dalszych działaniach i wynikach badań firmy Ambiens w partnerstwie z PSEWem Redakcja GLOBEnergia będzie informować w najbliższym czasie.

Źródło: GLOBEnergia


Michał Kaczerowski
Prezes Zarządu Ambiens Sp. z o.o.