Propozycja nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii pojawiła się na sejmowych stronach tuż przed Targami GREENPower. 

 
Podczas targów trudno było uniknąć rozmów o zapisach, które zawiera. Z tego powodu, że na targach zebrali się sami zainteresowani – branża OZE, nie trudno było uniknąć bardziej lub mniej ostrych komentarzy. 
 
My, zapytaliśmy o komentarz ws. projektu nowelizacji ustawy Piotra Rudyszyna, dyrektora technicznego W4E:
 
Analizując propozycję nowelizacji ustawy o OZE, która została nam przedstawiona, to mogą przyjść do głowy dwa skojarzenia. Pierwsze i negatywne to takie, że cały czas nie mamy jeszcze konkretnych warunków i ta niepewność na rynku nie robi temu rynkowi dobrze.  Mówiąc inaczej, odnawialne źródła energii, zarówno te duże jak i te małe to jest rynek, który potrzebuje stabilizacji. Jeżeli jakaś ustawa ma obowiązywać od lipca, a my dzisiaj, czyli w połowie maja nie znamy szczegółów, a jedynie ramowe założenia, to to jest coś co niepokoi i co powoduje odwracanie się od tego rynku potencjalnych inwestorów. Nie mówię tylko o drobnych inwestorach, bo oni nie będą mogli na swój dom zakupić instalacji jeżeli z naszego rynku wycofają się czołowi producenci. Ci też muszą planować rozwój rynku, a w tej sytuacji jest to utrudnione. Miejmy nadzieje, że te perturbacje są już za nami i że za chwilę rynek się ustabilizuje, a zasady, które będą obowiązywać – będą stabilne. 
 
To drugie skojarzenie – to co jest dobre w tej ustawie to to, że zaczyna się zwracać uwagę, czy dane źródło energii jest stabilne, czy nie. Może nie do końca należy przyjąć wszystkie hipotezy, które wypływają dzisiaj z Ministerstwa, mówiące o tym, że energetyka wiatrowa, czy fotowoltaiką są niestabilne. Nie, to tak nie jest. Ze stabilnością można sobie poradzić i paradoksalnie ta nowa ustawa premiuje te źródła stabilniejsze. Nie wiemy jeszcze jak ma się to realizować. Być może też będzie ona nakłaniać, czy zachęcać producentów do tego, by źródła energii, które nie są do końca skorelowane z odbiorem energii – jak np. wiatr czy fotowoltaika – były w układach skojarzonych. Pojawia się taka definicja jak układ hybrydowy – czyli układ co najmniej dwóch źródeł. Pojawia się mikroklaster energetyczny, makroklaster energetyczny – bardzo ciekawe inicjatywy, które sprowadzają całą aktywność troszeczkę niżej. 
 
Do tej pory mieliśmy do czynienia z dużym koncernem, który inwestował – z drugim dużym koncernem, który kupował od niego energią. Czasami były to spółki z tej samej grupy. Nie robiono zbyt dużo w tym kierunku, by na cały system obywatele mieli jakikolwiek wpływ. Dla przykładu 70-80% energii z odnawialnych źródeł w Niemczech należy do osób prywatnych – do drobnych, małych i średnich inwestorów. U nas jest dokładnie odwrotnie. To jest więc dobrego w tej ustawie, że przedefiniowuje się nieco te wszystkie wartości. Być może powstaną małe klastry energetyczne, źródła energii będą bardziej stabilne. Czekajmy na szczegóły, i oby były one jak najszybciej. 
 
Piotr Rudyszyn, dyrektor techniczny W4E
Opracowanie: GLOBEnergia