W poniedziałek 18 listopada rozpoczął się w Warszawie dwudniowy tzw. „Szczyt Węgla i Klimatu”. Od razu zaczęto mnożyć na potęgę twierdzenia, w stylu: „Premier nie wie, co robi.”, „Premier nie liczy się ze zdaniem wyborców”. Można by się w duchu zastanawiać, czy rzeczywiście Prezes Rady Ministrów nie jest „złośliwy”, skoro dwa dni później, na otwarciu  Obrad Segmentu Wysokiego Szczebla COP 19 padły z Jego ust słowa: „Mamy świadomość, że bez postępu negocjacyjnego w Warszawie, szczyt w Limie może nie zdążyć z wypracowaniem dalszych kroków, tym samym zagrażając osiągnięciu porozumienia w 2015 roku.” Pozostaje nam się tylko zastanawiać, czy to czasem nie o to chodzi?  

Takie wydarzenie jak „Szczyt Węgla i Klimatu” nie mógłby się odbyć bez działaczy Greenpeace. Błyskawicznie zorganizowany międzynarodowy protest udał się pod Ministerstwo Gospodarki z transparentami „Kto rządzi Polską? Przemysł węglowy czy obywatele?”. Działacze Greenpeace podtrzymywali, że ta sytuacja, to istna prowokacja ze strony rządu. Ich zdaniem, jest to cios dla ludzi, którzy cierpią z powodu katastrof, spowodowanych coraz częstszymi zmianami klimatu. Powyżej przestawione wydarzenia całkowicie przyćmiły to, co działo się na COP19. Właśnie w poniedziałek odbyły się dwie bardzo ciekawe konferencje, dotyczące wzrostu kwasowości oceanu światowego, co spowodowane jest wysoka emisją CO2, oraz o wpływie emisji spalin na zdrowie i życie ludzi. Założeniem było, by poprzez przedstawienie bardzo dokładnych statystyk zobrazować wielkość problemu. Dla przykładu, ciągle słyszy się o problemie zanieczyszczenia powietrza przez spaliny. Mało kiedy natomiast spotkamy się z informacją, że co roku, z powodu brudnego powietrza umiera 2 mln osób. Na jednym z panelów rozmawiano też o roli użytkowania gruntu i lasów w redukcji emisji dwutlenku węgla. Podkreślono, że rozwój rolnictwa odpowiada za ok. 20% światowej emisja gazów cieplarnianych, bo towarzyszy mu wylesianie  w latach 2002-2005 wycięto ok. 7,3 mln ha lasów rocznie).

Przeglądając informacje z wtorku, 19 listopada spotkamy się z całkowitym brakiem informacji na temat przebiegu prac przy COP19.  Pierwsze nagłówki portali i gazet traktują przede wszystkim o ilości i wysokości kar jakimi zostali obciążeni organizatorzy i uczestnicy marszu pod Ministerstwo Gospodarki. Co więcej, dodatkowym destabilizatorem  przebiegu Konferencji była decyzja Premiera Donalda Tuska o zmianach w Rządzie. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że  Premier odwołał… Ministra Środowiska. Co więcej, Premier odwołując Ministra Środowiska zaprzeczył swoim dobrym intencjom, które deklarował dzień wcześniej na otwarciu Obrad Segmentu Wysokiego Szczebla COP 19. Nowy Minister Środowiska zasłużył sobie bowiem na nowe stanowisko tym, że priorytetem dla niego jest jak najszybsze rozpoczęcie eksploatacji gazu łupkowego. Aby uspokoić sytuację podczas obrad, już następnego dnia na oficjalnej stronie COP19 pojawiło się  uspokajające oświadczenie prezydenta Marcina Korolca, który zapewnił, że premier powierzył mu dalsze prowadzenie całości polityki klimatycznej jako Pełnomocnikowi Rządu ds. polityki klimatycznej i Sekretarza Stanu w Ministerstwie Środowiska.

20 listopada, związkowcy z górniczej „Solidarności” urządzili protest przed Stadionem Narodowym, zaburzając jednocześnie przebieg szczytu klimatycznego. Celem protestu było ironiczne lub przekorne uświadomienie uczestnikom szczytu, że węgiel może się stać czystym paliwem. Co więcej, aby to zobrazować, zorganizowali symboliczny ślub węgla i ekologii. Powodem protestu były najprawdopodobniej obawy górników, że Polska odejdzie od węgla. Czy obawy te są słuszne? Nawet jeśli tak, to sytuacja górników i tak z roku na rok będzie się pogarszała, bo wydobycie tego surowca w naszym kraju staje się coraz bardziej nieekonomiczne  i niezależnie od protestów, czy kampanii ekologicznych coraz więcej sprowadzamy go z zagranicy.

Czwartek, 21 listopada  także nie rozczarował zwolenników sensacji. Rano, na pałacu Kultury i Nauki zawisł transparent o treści „Save the Arctic – free our activists”. Odpowiedzialni za to byli również działacze Greenpeace, którzy tym sposobem manifestowali swoje niezadowolenie z tego, że szczyt klimatyczny w Warszawie w ogóle nie interesuje się dobrem obywateli.  Dopatrzono się bowiem, że nie tylko rząd naszego kraju stawia na piedestale koncerny paliwowe i węglowe. To samo robi też Australia, Kanada, czy Japonia.  Pojawiły się równocześnie oskarżenia, że rząd Polski nie podołał organizacji Szczytu Klimatycznego, lub po prostu nie jest zainteresowany sprawami klimatu, co można było odczytać z decyzji Premiera o odwołaniu Ministra Środowiska. Te wszystkie argumenty sprawiły, że największe organizacje ekologiczne (WWF i Greanpeace) opuściły w tym dniu COP19. Zadeklarowały jednocześnie, że nie rezygnują z negocjacji w sprawie porozumienia klimatycznego. Wycofują się jedynie z COP19 w Warszawie.  

Równocześnie z tymi wydarzeniami, na Konferencji COP19 po raz pierwszy w historii odbyło się spotkanie polityków, a więc ministrów, prezydentów miast i samorządowców, którzy dyskutowali m.in. o sytuacji mieszkańców miast, o transporcie publicznym, dostawach wody oraz dofinansowaniach do procesów na rzecz poprawy warunków życia w miastach.

Rozpoczęte 22 listopada ostateczne obrady na temat międzynarodowego porozumienia  pokazały, że każde państwo dba o swoje interesy i nie są skłonni do  dużych poświęceń. Dyskusje trwały do soboty, kiedy to na oficjalnej stronie COP19 ukazała się informacja o sukcesie obrad na Stadionie Narodowym. Mimo wszystkich nieplanowanych zdarzeń, padło wiele pochlebnych opinii na temat organizacji oraz gościnności organizatorów szczytu. Connie Hedegaard, komisarz europejska ds. klimatu podsumowała spotkanie w Warszawie słowami: „Jestem bardzo zadowolona wynikiem Szczytu Klimatycznego w Warszawie, polscy negocjatorzy wykonali znakomitą robotę. Znakomita gościnność i organizacja również zwróciły moją uwagę”.  Todd Stern, reprezentant USA podziękował polskiemu zespołowi za sprawną i doskonała pracę.
Najważniejsze decyzje Szczytu Klimatycznego COP19:
– Postanowienia dotyczące tzw. „Platformy Durbańskiej”. Przez dwa najbliższe lata 194 państwa będą pracować nad umową na temat wspólnych działań na rzecz ochrony klimatu.
– W sprawie finansowania lasów tropikalnych i zahamowania wylesiania ( Mechanizm Warszawskich Ram REDD) ustalono, że od 2020 roku Zielony Fundusz Klimatyczny będzie gromadził 100 mld dolarów. Zostanie to osiągnięte dzięki temu, że kraje rozwinięte zobowiązały się do corocznego odkładania ze środków publicznych min. 10 mld dolarów. Pierwsze raty będą wpłacone przez szczytem klimatycznym w Limie w 2014r.
– Dzięki zapewnieniom państw członkowskich  Fundusz Adaptacyjny wzbogaci się o 100 mln dolarów.
– Zobowiązano się do przekazania 6 mld dolarów na fundusz klimatyczny.
– Zadecydowano o utworzeniu Warszawskiego Międzynarodowego  Mechanizmu Strat i Szkód, który będzie wspierał działania adaptacyjne do zmian klimatu, a przede wszystkim finansował usuwanie skutków gwałtownych zjawisk klimatycznych.
– Państwa członkowskie nie zostały zobowiązane do ustanowienia celów redukcji emisji CO2. Mają tylko zadeklarować swoją rolę w globalnej polityce klimatycznej. Dlatego właśnie, harmonogram prac nad globalnym porozumieniem  nie został dokładnie określony.

 

Anna Będkowska

Literatura:
www.wyborcza.pl
www.greenpeace.natemat.pl
www.cop19.gov.pl