Elektrownie OZE pozbawione subsydiów stają się coraz częstsze

Jeszcze dekadę temu duże elektrownie OZE nie były w stanie funkcjonować bez subsydiów. Obecnie coraz częściej pojawiają się projekty, które już na samym starcie odrzucają ten rodzaj wsparcia. Według informacji zebranych przez Bloomberg New Energy Finance, w Europie jest budowane właśnie piętnaście elektrowni fotowoltaicznych, które będą działać na zasadach całkowicie wolnorynkowych.

Stało się to możliwe głównie dzięki spadającym cenom. W ciągu ostatniej dekady koszty budowy dużych obiektów fotowoltaicznych spadły około trzykrotnie w przeliczeniu na megawat mocy. Jednocześnie korporacje o ogólnoświatowym zasięgu, takie jak Facebook, spopularyzowały „wirtualny zakup” odnawialnej energii. Zamiast opierać swoją stabilność energetyczną o prąd pochodzący bezpośrednio z OZE, dokupują tyle „zielonej” energii, ile zużyły w ramach konwencjonalnej energetyki. Jednocześnie długoterminowe umowy (tkz. „PPA”, power purchase agreement) na jej odbiór są zazwyczaj wystarczającą gwarancją dla banków, które są w stanie udzielać niskooprocentowanych kredytów na budowę tych instalacji.

Wśród projektów pozbawionych dopłat pojawiają się nie tylko farmy fotowoltaiczne o mocy rzędu kilku megawatów. We Włoszech, koncern Octopus posiada pięć takich instalacji o łącznej mocy 64 MW. Co ciekawe, wspierający projekt bank „wyłożył” na nie ponad 23 miliony dolarów. W planach są kolejne instalacje, które dadzą łącznie 110 MW.

Aukcje OZE

Podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej w całej Europie. Jakiś czas temu niemiecki Norddeutsche Landesbank pożyczył tamtejszemu producentowi fotowoltaiki BayWa 100 milionów euro na budowę instalacji OZE w Hiszpanii. Ten projekt również był „ubezpieczony” przez PPA, które gwarantowało odbiór energii elektrycznej przez 15 lat.

Innym sposobem na pozbawione dopłat OZE jest założenie, że ceny prądu pójdą w górę. Taką strategię przyjął m.in. Orsted A/S. Duński koncern wygrał aukcję energetyczną poprzez zaoferowanie ceny niższej niż koszty generacji. Biorąc pod uwagę, że elektrownie offshore pracują przez wiele lat, a ceny prądu idą w górę, inwestycja może się zwrócić w dłuższym okresie czasu, mimo początkowych strat.

Źródło: Bloomberg

 

Maciej Janiszkiewicz

Redaktor GLOBEnergia