Francuski rząd prze ku OZE?

Już jakiś czas temu EDF zorientował się, że energetyka jądrowa jest kiepsko odbierana przez opinię publiczną. Minęło już dużo czasu od awarii jądrowej w Fukushimie, jednak echo niechęci do atomu utrzymuje się do teraz. Niemcy wygaszają jednostki tego typu, podobne plany od dłuższego czasu forsuje także francuski rząd. Niestety, właścicielem tych obiektów jest praktycznie wyłącznie EDF, co wyjatkowo odbija się na jego kondycji. Sytuacja nasiliła się w związku z wyborem na urząd prezydencki Emmanuela Macrona, który nie ukrywa swojej sympatii do OZE i niechęci do paliw kopalnych czy atomu.

Ostatnio (w wywiadzie dla Financial Times) Nicolas Hulot, tamtejszy minister energetyki, wypowiedział się, że największy we Francji producent elektryczności musi poddać się trendowi przejścia na ekologiczne źródła energii, zamiast usilnie próbować się mu opierać. To będzie wymagało mocnych bodźców od rządu.

Podobny obraz

Co ta decyzja oznacza dla EDF?

Cena elektryczności pozyskanej z rozpadu atomu składa się praktycznie wyłącznie z kosztu postawienia bloku jądrowego – w przeliczeniu na jednostkę energii, paliwo do niego jest ekstremalnie tanie. Jego kostka wielkości telefonu komórkowego jest w stanie dostarczyć mocy, która wystarczy na całe życie jednego mieszkańca ówczesnych miast.

Biorąc to pod uwagę łatwo zauważyć, że zamykanie tych obiektów wiąże się z wielką stratą dla EDF-u. Już w 2015 podjęto decyzję o wyłączeniu części bloków. Tym razem jednak podwyższono ich ilość. Obecnie mówi się o 17 jednostkach, ale liczba ta może zostać zwiększona do 25. To bardzo dużo biorąc pod uwagę, że na terenie całej Francji EDF posiada tylko 58 reaktorów.

W wyniku tych działań pracę straci 200 tyś. osób. EDF próbuje pertraktować z rządem, ale biorąc pod uwagę, że posiada on prawie 85% udziałów spółki, i tak ostatecznie przyjmie wersję rządzących. A wszystko jest jedynie częścią wielkiego planu ograniczenia atomu do 50% miksu energetycznego Francji. Obecnie jego udział to ponad 75%.

Już obecnie EDF zapowiedział, że powstaną w Europie elektrownie odnawialne o łącznej mocy… 32 GW. Na ten plan daje sobie czas do 2030 roku. Bardzo możliwe, że proces ten przyśpieszy – w końcu już obecnej sytuacji praktyczne pewne jest, że firma straci od 30 do 40% swoich obiektów. Ta „luka” będzie musiała zostać zapełniona, by EDF był w stanie utrzymać pozycję lidera na francuskim rynku. Zapełniona odnawialną energetyką.