Po medialnej burzy jaką wywołali interweniujący inwestorzy, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zmienia zasady przyznawania dotacji, które dotychczas wyróżniały chińskich producentów kolektorów słonecznych.

Już od pierwszego października 2013 roku kwota dopłaty do zakupu instalacji kolektorów słonecznych uzależniona jest od powierzchni czynnej kolektora, a nie jak dotychczas od całkowitej powierzchni instalacji. Oznacza to, że inwestor zapłaci tyle samo za instalację chińską, co za polską (np. Watt). Dzięki temu użytkownicy nie będą już musieli kierować się ceną, a wydajnością.

Wyniki testów są dla chińskich produktów bezlitosne. Mniejsza o połowę instalacja polskiej firmy Watt wytwarza tyle samo energii co faworyzowane dotychczas przez system dopłat NFOŚiGW duże gabarytowo, chińskie instalacje. Firmy instalujące kolektory, automatycznie polecały swoim klientom te instalacje, na które dostaną więcej pieniędzy z dofinansowania. Najczęściej nikt się nie zastanawiał nad wydajnością instalacji, ani gwarancją na sprzęt. Główną rolę odgrywała cena. Wszystko się zmieniało po kilku tygodniach użytkowania kiedy inwestor z zazdrością zerkał na sąsiadów, którzy zainstalowali u siebie bardziej wydajne kolektory.
 
NFOŚiGW przyznał rację

Po licznych prośbach, skargach i wnioskach inwestorów, polscy producenci kolektorów postanowili interweniować w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska – Chodziło nam przede wszystkim o niczego nieświadomych klientów, którzy myśleli, że za mniejszą cenę mogą mieć tak samo dobrą instalację. Bardzo nas ucieszyła informacja, że nasze starania nie poszły na marne i NFOŚiGW pochylił się nad problemem użytkowników kolektorów słonecznych – mówi Kamil Jeziorko, ekspert firmy Watt.

NFOŚiGW rzeczywiście, nie tylko pochylił się nad problemem, ale na swojej stronie internetowej bije się w pierś, przyznając, że obowiązujące przepisy nie są dostosowane do obecnych na rynku, nowoczesnych rozwiązań. W zamieszczonym komunikacie czytamy: „W momencie przygotowania programu przyjęto regułę dopłaty do kredytu uzależnionej od powierzchni całkowitej (czyli wymiarów zewnętrznych) kolektora słonecznego. Takie podejście wydawało się na tym etapie najbardziej właściwe i było uzasadnione potrzebą stosowania prostych reguł, przystępnych dla pracowników bankowych oraz zasadami przyjętymi w innych krajach. Z czasem, wraz z pojawianiem się nowych modeli kolektorów o powierzchni czynnej znacznie odbiegającej od całkowitej, zaistniała potrzeba zmodyfikowania programu w celu zwiększenia efektywności wydawanych środków”.

Z puli 450 mln. zł. przeznaczonych na wsparcie zakupu instalacji słonecznej wydanych zostało już ponad 252 mln. Dotacje NFOŚiGW, oprócz bezpośredniego ułatwiania dostępu do naturalnych źródeł energii, są też szansą na promocję ekologicznych rozwiązań i realny wpływ na wzrost świadomości użytkowników. Po wprowadzonych zmianach cel ekologiczny może zostać osiągnięty.

Źródło: NFOŚiGW