Pracownia Finansowa jako jedna z pierwszych firm w Polsce sfinansowała park wiatrowy w modelu obywatelskim. Zaprosiła duże grono inwestorów prywatnych w ramach crowdfundingu, aby zrealizować przedsięwzięcie. Obecnie zarządza siedmioma elektrowniami wiatrowymi – każda z nich zasila około dwóch tysięcy gospodarstw domowych.

 

Nowe rozwiązanie może pomóc ocalić wiatraki

To stanowi już pokaźną sumę energii. Kolejnych trzynaście projektów jest w trakcie pozyskiwania pozwolenia na budowę – mówi Maciej Musiał, prezes Pracowni Finansowej – Każdego miesiąca Pracownia stara się podnieść efektywność inwestycji. Chociaż ubiegły rok był najgorszym okresem w branży, wygenerowaliśmy zyski dla naszych inwestorów w przedziale między 2 a 5 proc. Biorąc pod uwagę okoliczności, jest to zadowalający wynik. Przez wprowadzenie nowych rozwiązań udało się obniżyć koszty serwisowania urządzeń”. Obecnie energetyka wiatrowa przechodzi problematyczną fazę – Energa niedawno wytoczyła pozwy 120 inwestorom wiatrowym (można o tym przeczytać tutaj), ceny zielonych certyfikatów od dwóch lat są bardzo niskie, a wprowadzona nowelizacja ustawy o OZE obniża wsparcie dla inwestorów. Nie bez znaczenia pozostaje również tzw. ustawa odległościowa, ograniczająca możliwości lokalizacji nowych farm wiatrowych. Duże spółki energetyczne widzą w wiatrakach zagrożenie dla energetyki opartej na węglu, ponieważ są one konkurencyjne dla konwencjonalnych źródeł energii. Na skutek tego można zaobserwować liczne działania wymierzone przeciwko energetyce wiatrowej. Jest to szczególnie niekorzystne z uwagi na fakt, że spośród źródeł odnawialnych w Polsce, najwięcej energii generowanej jest z wiatru.

Co mogłoby pomóc polskiej energetyce wiatrowej? Eksperci zazwyczaj wskazują na zmianę systemu wsparcia: z zielonych certyfikatów na system aukcyjny. Przykład biogazowni pokazuje, że taka zmiana mogłaby być bardzo korzystna. Model obywatelski i crowdfunding stanowią kolejne interesujące alternatywy.

 

Zlikwidowanie wsparcia dla rynku energetyki pomogłoby rozwijać OZE?

Według Pracowni Finansowej najlepszą sytuacją dla całej branży byłoby zlikwidowanie jakiejkolwiek pomocy czy dotacji dla jakichkolwiek uczestników rynku energetycznego. Wówczas najlepsze firmy by przetrwały, najsłabsze odpadły, a ludzie mieliby w domu tańszą, czystszą i łatwiej dostępną energię elektryczną. Obecnie Pracownia Finansowa jest na etapie zdobywania koncesji na spółkę zajmującą się obrotem energią, aby podnieść marże ze sprzedaży. Cały czas podejmujemy kroki, by zwiększyć rentowność naszych projektów i przynosić zyski naszym inwestorom” – dodał Musiał. Takie rozwiązanie może wydawać się kontrowersyjne, jednak istnieje spora szansa, że to właśnie ono przyczyniłoby się w najbardziej efektywny sposób do wzrostu pozycji OZE. Wprawdzie byłby to koniec dotacji do odnawialnych źródeł energii, ale nie byłoby również subsydiowania węgla. Dzięki temu kopalnie i elektrownie węglowe nie byłyby finansowane z kieszeni podatników ani odbiorców energii. Również wsparcie dla OZE nie obciążałoby rachunku konsumenta. Na rynku energetycznym zwyciężałyby podmioty, które produkowałyby energię w opłacalny sposób. Jak łatwo się domyślić, budowa i eksploatacja farmy wiatrowej jest znacznie tańsza, niż wzniesienie elektrowni węglowej – wyposażonej w skomplikowane instalacje i wymagającej dużej liczby zatrudnionego personelu, oraz coraz lepszego dostosowania do wymogów BAT. Z takim rozwiązaniem wiązałoby się jednak pewne zagrożenie: utrudnienie decentralizacji energetyki i rozwoju małej generacji. Wiadomo jednak, że wdrożenie tego pomysłu wykazałoby, że OZE – szczególnie energetyka wiatrowa – jest konkurencyjne wobec konwencjonalnych źródeł energii. Prawidłowość ta jest wyraźnie widoczna na przykładzie Wielkiej Brytanii, gdzie energetyka wiatrowa i fotowoltaika pozwoliła zmniejszyć udział węgla do 2% całkowitej produkcji energii. W Zjednoczonym Królestwie węgiel stanowi wyłącznie źródło uzupełniające, stosowane w trosce o zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego.

W Stanach Zjednoczonych proces rezygnacji z konwencjonalnych źródeł energii przyniósł wiele miliardów oszczędności – głównie związanych z uniknięciem przedwczesnych zgonów. Wobec tego można śmiało stwierdzić, że zaprzestanie subsydiowania jakichkolwiek form energetyki mogłoby przynieść korzystne skutki – nie tylko ekonomiczne, ale także środowiskowe.

Źródło: eNewsroom 

Redakcja GLOBEnergia