W ciągu ostatnich kilku lat firmy z branży lotniczej zaczęły poważnie zastanawiać się nad możliwością budowy całkowicie elektrycznych samolotów. Impulsem do tego typu projektów – podobnie jak w przypadku aut elektrycznych – było upowszechnienie się nowych akumulatorów litowo-jonowych.

Czy to jednak możliwe, aby akumulatory mogły latać?

 
Od momentu, kiedy w powietrze wzbił się pierwszy samolot Wright Flyer, upłynęło względnie niewiele czasu – zaledwie 110 lat. Wtedy trudno było w ogóle uwierzyć, że maszyna znacznie cięższa od powietrza może oderwać się od ziemi, choćby na kilkadziesiąt sekund. Dziś wiemy już, że latać można, ale czy da się to zrobić przy użyciu napędu elektrycznego? Gdybyśmy zastosowali akumulatory kwasowo-ołowiowe – pewnie nie, ale ogniwa litowo-jonowe stwarzają już pewne możliwości.
samolJedną z najciekawszych współczesnych konstrukcji jest jednomiejscowy prototyp badawczo-rozwojowy SolarWorld e-One niemieckiej firmy PC Aero. Ultralekka maszyna według zapewnień producenta może w sprzyjających okolicznościach pokonać nawet 1000 km bez międzylądowania lub alternatywnie utrzymać się w powietrzu przez ponad osiem godzin z prędkością przelotową około 120 km/h. To niewiarygodnie dobry rezultat jak na obecny, wczesny etap rozwoju. (…)
Dopuszczalna masa całkowita samolotu wynosi około 300 kg, z czego około 110 kg przypada na konstrukcję, a 100 kg na akumulatory. Można domniemywać, że SolarWorld e-One zabiera przynajmniej 10 kWh energii w akumulatorach (chociaż według informacji producenta możliwe jest użycie pakietów od 8 do nawet 25 kWh). (…)
Wśród zalet elektrycznego samolotu PC Aero wymienia między innymi łatwość pilotażu, bezpieczeństwo lotu, bardzo niski poziom hałasu poniżej 50 dB oraz niskie koszty użytkowania. Potencjalnie samolot razem z dedykowaną siłownią słoneczną o mocy 2,4 kW mógłby kosztować mniej niż 100 tys. euro. Koszty początkowe są zatem spore, ale prawdopodobnie można oczekiwać, że przez dłuższy czas samolot tego typu będzie latał praktycznie za darmo, ponieważ nie musi być tankowany paliwem. W przyszłości do sprzedaży ma wejść również wersja dwumiejscowa Elektra Two, mogąca przelecieć 500 lub 700 km, a w wersji prototypowej/demonstracyjnej nawet ponad 2000 km.
Kwestią otwartą pozostaje, jak samoloty elektryczne zostaną przyjęte na rynku, jednak może rzeczywiście czas zacząć się przyzwyczajać, że akumulatory mogą latać – przynajmniej w segmencie samolotów ultralekkich.

Adam Markiewicz
SamochodyElektryczne.org
Czytaj całość w GLOBEnergia 4/2013:

GLOBEnergia 2013 4