BMW planuje rozszerzenie oferty samochodów elektrycznych o funkcjonalne Mini. Jako kolejna marka świadoma trendów w motoryzacji wypuszcza na rynek model będący odpowiedzią na coraz większy popyt na auta na prąd. Nowe Mini będzie produkowane przede wszystkim w fabryce w Oxfordzie. Do masowej sprzedaży wejdzie w 2019 roku.

Znany model, nowa energia

Według projektantów, nowe BMW będzie po prostu zmodyfikowaną wersją dobrze znanego 3 – drzwiowego Mini. Do tej pory były one dostępne w trzech wariantach: benzyna, silnik Diesla lub hybryda. Napęd elektryczny będzie konstruowany w należącym do marki centrum e – mobilności Plants Dingolfing oraz w Landshuft w Bawarii, zanim zostanie zamontowany do samochodu w fabryce w Oksfordzie, będącym siedzibą głównej produkcji. Samochody będą produkowane w Wielkiej Brytanii, przy użyciu części importowanych z krajów Unii Europejskiej.

Innowacje zasilane ogromnym funduszem

Rozwój innowacji w branży samochodów elektrycznych niewątpliwie mocno skorzystał na rządowym funduszu na rozwój pojazdów elektrycznych, wynoszącemu 246 milionów funtów.  Jest to strategia zachęcająca firmy z branży automotive do produkowania samochodów w Wielkiej Brytanii poprzez zapewnianie im dotacji na rozwijanie nowych technologii, szczególnie dotyczących baterii. BMW zauważa „przyjazne nastawienie rządu do branży automotive„, które szczególnie zachęca do produkowania elektrycznych samochodów w Zjednoczonym Królestwie.

Kolejny gigant motoryzacji docenia elektryczny napęd

Na dzień dzisiejszy BMW posiada w swojej ofercie 9 samochodów elektrycznych. Firma deklaruje, że jej celem jest w przyszłości zaoferowanie klientom największego na świecie wyboru aut zasilanych prądem. Może to być trudne zadanie, ponieważ konkurencja również idzie w podobnym kierunku – Volvo zamierza od 2019 roku produkować wyłącznie samochody elektryczne i hybrydowe, a Tesla zaczyna wypuszczać samochody w bardziej przystępnych cenach. Takie zjawisko może mieć pozytywny skutek – im większa konkurencja na rynku aut elektrycznych, tym większe prawdopodobieństwo spadku ich cen oraz wzrostu ich popularności. Trend świadczy o wzroście świadomości ekologicznej zarówno kierowców, jak i producentów – o zwiększonym popycie na pojazdy bezemisyjne.

BMW oczekuje, że samochody elektryczne będą stanowić do 2025 roku 15 – 25% ogółu pojazdów sprzedawanych przez firmę. Już dziś oznajmia, że wszystkie znane obecnie modele i serie BMW będą w niedalekiej przyszłości dostępne w wersji elektrycznej oraz hybrydowej. Przedstawiciele zarządu deklarują, że produkcja ma na celu szybkie dostosowanie oferty koncernu do szybko zmieniającego się popytu.

Decyzja poparta polityką

Brytyjczycy obawiali się, że po Brexicie koncerny takie jak Nissan czy BMW wycofają produkcje z ich kraju. Nastąpiły wzmożone wysiłki mające na celu skłonienie firm do pozostania, od dotacji na rozwój nowych technologii po rządowe negocjacje. Decyzja BMW nastąpiła bezpośrednio po deklaracji Nissana odnośnie dalszej produkcji pojazdów w fabryce w Sunderland. Być może wpływ na radykalny krok w kierunku elektryfikacji kolejnych modeli miały również działania Toyoty, konstruującej innowacyjny samochód elektryczny o znacznie większym zasięgu i krótszym czasie ładowania, niż auta dostępne obecnie na rynku. Wszystko wskazuje, że rywalizacja pomiędzy producentami pojazdów elektrycznych nabiera rozpędu. Przełomowy model od Toyoty będzie dostępny w sprzedaży od 2022 roku i ma szanse stać się sensacją motoryzacji, motywując nawet Teslę do dalszego rozwoju produktów. Według agencji Reuters, gazety codzienne w Chinach podają, że w jego konstrukcji zostanie zastosowana bateria „w stanie stałym”.  Można będzie ją naładować w ciągu kilku minut, co brzmi to dość niewiarygodnie w porównaniu do znanych obecnie samochodów elektrycznych. Dla porównania, większość dostępnych aut na prąd wyposażonych jest w baterie litowo – jonowe. Ich czas ładowania wynosi średnio 20 – 30 minut. Takie jedno ładowanie pozwala przejechać zasięg 240 – 400 kilometrów, co ma wpływ na planowanie dłuższych podróży.

Źródło: www.businessgreen.com

Redakcja GLOBEnergia