Elon Musk jest wizjonerem w dziedzinie nowoczesnych technologii. Jego flagowa marka, Tesla, wytwarza najwyższej klasy samochody elektryczne. Poza szeregiem innych projektów rozwija on także zakupione niedawno Solar City, które oferuje m.in. fotowoltaiczne dachówki. Musk ostatnio odniósł się na Twitterze do katastrofy w Portoryko. Napisał, że jego firma ma duże doświadczenie w budowie systemów opartych jedynie na fotwoltaice i dzięki jej działaniom, wiele wysp na Pacyfiku jest zasilanych jedynie za pomocą właśnie tego źródła energii. Jako że takie układy są skalowalne, może to zrobić również w przypadku Portoryko – to znaczy wskrzesić praktycznie od zera całą sieć, opierając ją o tą technologię.

Tesla przywraca zasilanie w miejscach dotkniętych katastrofą. Lokalne władze przychylają się do pomysłu.

Twitterowa przechwałka pewnie szybko uległaby zapomnieniu, gdyby nie odpowiedź Ricardo Rossello, obecnego zarządcy tamtych terenów. Przyjął on propozycję i zaprosił Muska do rozmów na ten temat, zaznaczając, że jeżeli uda mu się spełnić zapowiedzi, Portoryko stanie się jednym z jego flagowych sukcesów technologicznych. Tesla już wcześniej wysłała tam dużą ilość magazynów energii, zaświadczając, że będą całkowicie operacyjne w 100 dni od ich dostarczenia. To nawiązanie do poprzedniego wyzwania, jakie postawił przed sobą Musk — chodziło o naprawę australijskiej sieci energetycznej i budowę systemów przechowujących prąd elektryczny. W wyniku tej konwersacji powstał największy na świecie magazyn energii (w postaci baterii).

Elon Musk, fot. marketinvest.pl

Ekstremalne wyzwanie – wielkoskalowe przedsięwzięcie sprawdzające możliwości OZE

Już wcześniej słychać było opinie, że katastrofa na Portoryko będzie sprawdzianem dla odnawialnych źródeł energii, których zdecentralizowany charakter wydawał się idealnym rozwiązaniem na zniszczoną sieć. Obecnie jednak znamy skalę tego przedsięwzięcia. Czy Elon Musk podejmie się odbudowy systemu elektroenergetycznego jedynie z udziałem fotowoltaiki? Znając jego podejście do wyzwań, można być prawie pewnym, że przyjmie i to. Pewne jest jedno – obecnie większość mieszkańców zrujnowanego Portoryko nie ma dostępu do prądu, natomiast użytkownicy fotowoltaiki wybili się z tego grona – większość tych systemów przetrwała huragan, przez co rozproszona technologia, opisywana jako niepewne źródło energii, okazała się dużo bardziej wiarygodna niż przestarzała, scentralizowana generacja.