Ogólnie rzecz biorąc, na świecie może istnieć wiele potencjalnych źródeł odnawialnej energii, które tylko czekają na pojawienie się ekonomicznie opłacalnej technologii, umożliwiającej ich eksploatację. Również fotowoltaika, startująca około stu lat temu, wydawała się jedynie drogą, niezbyt przyszłościową nowinką. Pracownik Columbia University, Ozgura Sahin, wpadł na jeden z ciekawszych pomysłów na „uzyskanie” kolejnego źródła. Zauważył on, że parowanie wielkiej ilości wody ze zbiorników dostarcza gigantycznych zasobów mocy, które są całkowicie tracone.

Ogromny potencjał energetyczny związany z parowaniem ze zbiorników

Według poczynionych przez niego obliczeń opublikowanych w magazynie Nature Communications same Stany Zjednoczone byłyby w stanie uzyskać w ten sposób 2,85 miliarda megawatogodzin elektryczności rocznie. Jednocześnie, zawrócenie parującej wody pozwoliłoby na odzyskanie większej jej ilości, niż całkowite zużycie w USA powodowane przez człowieka.

Zbudowany przez Sahina zespół opracował kilka prototypowych rozwiązań, które mogłyby się podjąć pozyskania energii z niskociśnieniowej pary. Najbardziej perspektywicznym z nich okazał się materiał rozszerzający się pod wpływem wilgoci. Podczas parowania, nasiąkający jego fragment umieszczony bezpośrednio nad taflą wody, rozszerza się. Następnie schnąc, kurczy. W ten sposób przemieszcza się w dwóch przeciwstawnych kierunkach, a to już wystarczy do stworzenia mechanizmów generujących prąd elektryczny. Kolejną fazą ma być absorpcja energii z ciepła wody, ale to już bardziej skomplikowane zagadnienie.

źródło: bbc.com

Rozwiązanie dwóch problemów – zapotrzebowania na energię oraz niedoboru wody

Całość projektu jest ciągle w fazie wczesnego prototypu. Z drugiej strony, naukowcy dostrzegają gigantyczny potencjał nowego źródła i kilka grup już obecnie pracuje nad jego warstwą techniczną. Jednocześnie wskazują, że o ile powszechnie dostępna fotowoltaika wiąże się z dużymi kosztami produkcji, tutaj wykorzystujemy bardzo proste zjawisko. Dzięki temu przyszłe systemy mogą być zbudowane z tanich, powszechnie dostępnych materiałów. Kolejnym plusem pomysłu jest jego odporność na zmiany pogody, której brak jest dużą bolączką zarówno fotowoltaiki, jak i farm wiatrowych. Jednak o ile system jest stabilny względem warunków atmosferycznych, tak one mogą nie być stabilne względem niego. Wyliczono, że umieszczenie „parowego OZE” na obszarach o powierzchni powyżej 250 tysięcy kilometrów kwadratowych może mieć widoczny wpływ na lokalny klimat.

Redakcja GLOBEnergia