Realizacja inwestycji w morskie farmy wiatrowe, które miałyby stanąć na Bałtyku, staje się być coraz mniej prawdopodobna. Mimo, że rząd wypowiadał się przychylnie na ten temat, aktualnie wydaje się, że obiecanego wsparcia może jednak nie być. Rozwój morskiej energetyki wiatrowej na polskiej części Morza Bałtyckiego to wielka inwestycja, dzięki której mogłoby powstać wiele miejsc pracy. Ponadto rozwój tego sektora OZE byłby silnym impulsem dla rozwoju całej polskiej gospodarki. Jednak ciągły brak ustawy o OZE, brak regulacji prawnych oraz słabnące zainteresowanie ze strony rządu sprawiają, że coraz większa grupa inwestorów przygląda się tym inwestycjom z dystansem i nie wyklucza wycofania się z realizacji przedsięwzięcia. 
To jak potoczy się ta sprawa, zależy już tylko od Ministerstwa Finansów, gdzie zostaną podjęte decyzje o wysokości wsparcia dla poszczególnych technologii. I mimo, że wielu nadal ma nadzieję na przyznanie większego wsparcia dla energetyki wiatrowej, to może się ona okazać złudna, gdyż resort kierowany przez Jacka Rostowskiego już od dłuższego czasu mało przychylnie patrzy na jakiekolwiek wsparcie dla odnawialnych źródeł energii.
Gdyby jednak inwestycję udało się zrealizować, wniosła by ona do polskiej gospodarki ponad 80 mld zł wartości dodanej. Ponadto ponad 16 mld zł stanowiłyby wpływy z CIT i podatków pośrednich. I mimo, że nakłady inwestycyjne również byłyby ogromne, to są już na to środki, ponieważ rząd dysponuje kwotą ponad 90 mln zł, a kolejne 60 mln zł może wpłynąć niebawem.
Źródło: Rzeczpospolita