Zapewnienie finansowania dla inwestycji jest punktem wyjścia do podjęcia jakichkolwiek działań inwestycyjnych. Niemniej jednak, z uwagi na specyfikę budowy farmy fotowoltaicznej oraz ryzyko związane z jej funkcjonowaniem, mało instytucji finansowych jest zainteresowanych udzieleniem kredytu na tego typu przedsięwzięcie.

Banki i złe doświadczenia z finansowanie OZE w Polsce

Z punktu widzenia banku pierwszą barierą do pokonania są złe doświadczenia z finansowania OZE w Polsce. Inwestycje finansowane przez banki, które funkcjonują w ramach zielonych certyfikatów przeżywają od dwóch lat bardzo trudne chwile i nie dotyczy to tylko energetyki wiatrowej, lecz w mniejszym stopniu także biogazowni, energetyki wodnej czy fotowoltaiki. Ryzyko związane z systemem zielonych certyfikatów znane było od samego początku, jednak część podjętych decyzji politycznych dodatkowo przyczyniła się do pogłębienia kryzysu związanego z nadpodażą świadectw pochodzenia i spadku ich ceny.

System aukcyjny – bezpieczniejszy nić zielone certyfikaty?

Mimo iż system aukcyjny jest dla finansujących przedsięwzięcie banków znacznie bardziej bezpieczny w zakresie zapewnienia przychodów z pracującej elektrowni, to jednak banki mają świadomość ryzyka związanego z brakiem gwarancji zakupu energii czy stabilności systemu podatkowego w energetyce odnawialnej.

Wkład własny wymagany przez bank

Ograniczeniem ryzyka dla banku jest m.in. żądanie posiadania wkładu własnego. Polityka zwiększania przez banki wkładu własnego dla poprawy bezpieczeństwa kredytowego dobrze znana jest z kredytów hipotecznych. Analogicznie w przypadku kredytowania farmy fotowoltaicznej bank będzie żądał zapewne minimum 20–30% wkładu własnego. Należy także pamiętać, że dla banku największe ryzyko pojawia się w momencie finansowania inwestycji na etapie jej budowy. W tym czasie z punktu widzenia banku trudno jest stworzyć skuteczne zabezpieczenie szczególnie w przypadku, gdy farmę fotowoltaiczną buduje spółka celowa z symbolicznym kapitałem.

Farma w Alpenrod 15MW, Niemcy. Fot PGES

W przypadku braku możliwości wniesienia zabezpieczenia na etapie budowy elektrowni, inwestor może potrzebować finansowania pomostowego na ten czas. Z kolei po jej ukończeniu, zabezpieczeniem kredytu bankowego może stać się zorganizowana część spółki, do której będzie należeć elektrownia fotowoltaiczna. Po wybudowaniu i przyłączeniu do sieci, farma fotowoltaiczna stanowi realną wartość i staje się realnym zabezpieczeniem. Z tego względu, oferowane przez nas finansowanie na etapie budowy często pozwala inwestorowi uzyskać znacznie lepsze warunki kredytu.

Bank a jakość urządzeń na farmie

Ostatnim czynnikiem ryzyka z punktu widzenia banku jest zastosowana konfiguracja sprzętowa. Banki mają coraz większą świadomość, że jedynie urządzenia o odpowiedniej jakości zapewnią prognozowane na 15 lat uzyski. W krajach, gdzie budowa elektrowni PV ma dłuższą tradycję, bardzo często można spotkać się ze stwierdzeniem, że dane urządzenie jest bądź nie jest „bankable”. W analizie ryzyka przy budowie farmy fotowoltaicznej banki także biorą pod uwagę zastosowane komponenty. Jeżeli inwestor decyduje się na komponenty wątpliwego pochodzenia i jakości, bank może uznać finansowanie takiej inwestycji za zbyt ryzykowne.

Zdjęcie główne: PGES, farma w Ebern 25MW

PGES Polska Grupa Energetyki Słonecznej
www.pges.pl

Redakcja GLOBEnergia