Szanowni Państwo!

Rok do roku wzrosty.

Coraz lepiej sprzedają się powietrzne pompy ciepła, a napędzana programami parasolowymi fotowoltaika może liczyć na rekordowy rok w Polsce.  Powiało optymizmem, choć nie można tego powiedzieć o branży, gdzie powiewy są naturalnym zjawiskiem.

Elektrownie wiatrowe przechodzą trudne chwile. Z jednej strony dochodzą nas wieści o ich bankructwach, z drugiej – wiatraki biją rekordy po- przez pokrycie (chwilowo oczywiście) 40% zapotrzebowania na energię elektryczną Polski.  Technologia ta rozwija się stale, turbiny mają coraz większą moc i stawiane są tam, gdzie kilka lat temu warunki dla ówczesnych technologii były za słabe. Może jednak doczekamy się powrotu turbin wiatrowych, choćby na morzu?

Coś – co może w Polsce działać – i coś – co napawa optymizmem, to możliwość bilansowania przez prosumentów energii wyprodukowanej i pobranej z sieci. Net metering, bo o nim jest mowa, umożliwia ziszczenie się w polskich warunkach idei domu blisko zeroenergetycznego. Dzięki bilansowaniu wysyłamy nadmiar energii do sieci i pobieramy go wtedy, kiedy jest taka potrzeba. Inwestując więc w fotowoltaikę i pompę ciepła, możemy zasilić nasz dom w energię elektryczną, ciepło i chłód.

Odpowiednio dobrany zestaw pokryje roczne zapotrzebowanie na energię naszego budynku. Systemem bilansowania objęte są osoby fizyczne, jednostki samorządu terytorialnego oraz związki wyznaniowe. Szkoda, że zabrakło w nim przedsiębiorców.

W świetle obecnych regulacji fotowoltaika i pompy ciepła to doskonały tandem do wdrażania odnawialnych źródeł energii pod i na polskie dachy. Taka ponowna elektryfikacja: prąd ze słońca zasilający dom i pompę ciepła.

W przyszłości, mam nadzieję, dołączy do tego własna stacja ładowania pojazdów elektrycznych.

 

Grzegorz Burek

Redaktor naczelny GLOBEnergia, Wiceprezes SBF Polska PV, członek PORT PC