Ministerstwo środowiska rozpoczęło prace na przepisami ograniczającymi import biomasy z krajów pozaunijnych. Działania te są podyktowane kwestiami ekonomicznymi, jak również społecznymi. Wiceminister środowiska Janusz Zaleski poinformował, że ograniczenie importu miałoby dotyczyć Ukrainy, Białorusi i Rosji, a więc krajów skąd sprowadza się największe ilości biomasy spalanej w polskich elektrowniach. Należy dodać, że decyzja ta nie jest narzucona przez Komisję Europejską, oraz że w innych krajach UE nie istnieją podobne ograniczenia. Jeśli zakaz sprowadzania biomasy wejdzie w życie, spowoduje on utratę pracy przez około 150 przewoźników.
 
 
Zaleski ma świadomość, że Polska do 2020 r. powinna osiągnąć poziom 15% produkcji energii ze źródeł odnawialnych, jednak spalanie biomasy razem z węglem uważa za dość kontrowersyjną sprawę. „Wtedy teoretycznie uzyskujemy efekt zmniejszenia emisji dwutlenku węgla, ale z drugiej strony spada efektywność produkcji energii”. Decyzja o wprowadzeniu ograniczeń importowych związana jest również z obawami dotyczącymi jakości przywożonej biomasy. W krajach UE panują znacznie bardziej rygorystyczne zasady klasyfikacji tego surowca, niż w krajach spoza unii. Dlatego często do Polski zamiast biomasy przywożone są szkodliwe odpady. Aby temu zapobiec należy wprowadzić stosowne ograniczenia importowe. 
„Ograniczenie czy zakazanie przywozu tej biomasy jest sensowne z punktu ekonomicznego i społecznego oraz z przyczyn środowiskowych, bo transport jakiejkolwiek biomasy na odległość 1000 km jest z punktu widzenia ochrony klimatu zupełnie nieefektywny” – stwierdził Zaleski. Resort środowiska ustali odpowiednie kryteria definiujące, jaki rodzaj biomasy warto spalać zarówno z ekonomicznego, jak i środowiskowego punktu widzenia. Jeśli ograniczenia zostaną wprowadzone, przewoźnicy będą mogli wówczas zamiast zza granicy, przywozić biomasę od polskich producentów.

Źródło:
Centrum Informacji o Rynku Energii