Po kilku latach doświadczeń zdobytych przy budowie farm wiatrowych wiemy, co może spowodować przyspieszenie lub opóźnienie ich budowy w Polsce. Liczne zmiany prawa, strach przed podjęciem decyzji przez urzędników, protesty społeczności lokalnej oraz błędy na różnych etapach projektowania lub realizacji to główne zagrożenia dla inwestycji w elektrownie wiatrowe.

 

Planując budowę elektrowni wiatrowych, powinniśmy na samym początku naszej drogi wykonać studium wykonalności inwestycji, czyli swoisty przewodnik po naszej inwestycji. Studium jest rozbudowanym biznesplanem i dokładnie analizuje nasz pomysł, branżę i rynek. Zawiera szereg zagadnień, takich jak analizy finansowe, otoczenie rynku, analizy prawne, uwarunkowania społeczne i środowiskowe, analizy technologii, planowanie wdrożenia i finansowania inwestycji, prognozy przychodów i zysków oraz analizy ryzyka. Wszystko to ma dać nam odpowiedź na pytanie, czy to się nam opłaca i jaką drogą będziemy dochodzić do naszego celu. Studium nie da nam na początku jednoznacznej odpowiedzi, jak długo potrwa nasza inwestycja, dlatego powinno być stale aktualizowane. Dziś, po kilku latach od rozpoczęcia boomu w energetyce wiatrowej, wiemy, że projekt to „organizm żywy”, który zmienia się pod wpływem wielu czynników. Na każdym etapie projektowania, organizacji, budowy czy uruchomienia czeka nas wiele niespodzianek, których na początku inwestycji nie możemy przewidzieć. Ponieważ nasz rynek cały czas jest jeszcze w powijakach, nie zdążyły przyjąć się pewne schematy postępowania, jakie znane są w krajach, gdzie energetyka wiatrowa jest obecna od dłuższego czasu, jak choćby w Niemczech, Danii czy USA.

 

zobacz także:

Obywatelskie elektrownie wiatrowe

 

Uzyskanie takiej samej decyzji administracyjnej, analizy czy podpisanie umowy, w zależności od inwestycji, może się znacznie różnić w każdej z części kraju. Jednym z pierwszych etapów jest wybór lokalizacji. Jeśli mamy już doświadczenie, znajomość terenu, przyjazne sąsiedztwo oraz odrobinę szczęścia, wybór lokalizacji i nabycie praw do użytkowania może zająć kilka dni. Wystarczy jednak nieuregulowana sytuacja prawna oraz protest okolicznej ludności i cała sprawa może ciągnąć się kilka miesięcy, a nawet lat. Jeśli uda nam się znaleźć optymalną, naszym zdaniem, lokalizację i poznamy warunki wietrzności panujące na tej działce, wówczas rozpoczynamy gromadzenie opracowań i analiz na potrzeby Decyzji o Środowiskowych Uwarunkowaniach Inwestycji.

 

zobacz także

Porównanie nowych i używanych turbin wiatrowych

 

Tu cały czas przepisy pozostawiają ogromne pole do popisu urzędnikom. Wszyscy czekają na wytyczne, które ułatwią prace urzędom i inwestorom. Na razie jednak okres na zgromadzenie danych do raportu i uzyskanie decyzji trwa od roku do nawet trzech lat. Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji to dopiero początek naszych kontaktów z gminą. Następnym etapem jest decyzja lokalizacyjna. Tu istnieje kilka możliwości, które mają kluczowy wpływ na czas uzyskania decyzji administracyjnych na tym etapie. Najszybszym i najtańszym rozwiązaniem jest decyzja o warunkach zabudowy. Czas na jej uzyskanie może wynieść około dwóch miesięcy. To rozwiązanie możliwe jest tylko dla małych inwestycji i w gminach, gdzie nie ma jeszcze Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Rzadko też zdarza się, aby gmina posiadała taki plan, który pozwala na budowę elektrowni wiatrowych. Uchwalenie takiego planu lub jego zmiana to nawet dwa lata oczekiwania. Dopiero teraz możemy się udać do operatora z wnioskiem o wydanie warunków przyłączenia do sieci. Czas oczekiwania na odpowiedź trwa do kilkudziesięciu dni. Nie zawsze jednak się z nią zgadzamy i szukamy pomocy w odwołaniach, które pochłaniają….

 

Piotr Rudyszyn
w4e

Czytaj całość w GlobEnergia 5/2011

okładka-globenergia-5-2011Image13