Jak ma wyglądać system wsparcia dla instalacji energetyki odnawialnej w ustawie OZE? Komentarz Pana Grzegorza Wiśniewskiego, Prezesa IEO oraz ZPFEO w sprawie przedstawionego 29 maja 2012r. w Ministerstwie Gospodarki projektu ustawy OZE.

 
Z informacji przedstawionych przez Ministerstwo Gospodarki wynika, że mikroinstalacje OZE będą objęte systemem cen gwarantowanych, które określone mają być w ustawie na pierwsze dwa lata 2013-2014. Jest to znaczący postęp w stosunku do wersji grudniowej i krok w dobrym kierunku. W przypadku fotowoltaiki – systemy do 100 kW, proponowana cena sprzedaży energii elektrycznej to 1100 zł/MWh, dla mikro elektrowni wodnych, czyli do 75 kW to 700 zł/ MWh, a dla mikroinstalacji na gaz wysypiskowy to 450 zł/MWh.

Oceniam, że w wyżej wymienionych przypadkach proponowane ceny zapewniają opłacalność inwestycji, zwłaszcza w wyższych  zakresach przedziałów mocy, w tym odbudowywanych mikroelektrowni wodnych na istniejących jazach. Natomiast uważam, że w przypadku mikroinstalacji biogazowych, czyli do 50 kW, gdzie cena ma wynosić 700 zł/ MWh i w przedziale 50-200 kW gdzie proponowana cena to 650 zł/MWh oraz mikro elektrowni wiatrowych do 200 kW, gdzie cena ma wynieść 650 zł/MWh , propozycje są niedoszacowane i niewystarczające do uruchomienia inwestycji w tych segmentach. W szczególności proponowane taryfy wykluczają możliwości rozwoju najmniejszych, domowych instalacji typu prosumenckiego o mocy do 10 kW i nie pozwolą na wdrożenie celu KPD na małe elektrownie wiatrowe oraz rozwój rynku urządzeń i dalszego spadku kosztów, tym bardziej, że w przypadku mikroinstalacji w ogóle, przynajmniej na razie, nie został uwzględniony postulat wsparcia inwestycji poprzez system podatkowy i całość kosztów systemu wsparcia jest przerzucana na  konsumenta energii, podczas gdy oze dają wkład w realizację znacznie szerszych celów społecznych i zobowiązań państwa. Chodzi, przynajmniej w pierwszym okresie o zmniejszenie stawki VAT na urządzenia do produkcji energii elektrycznej i ciepła w mikroinstalacjach, a zagraniczne doświadczenia dowodzą, że to ważny  mechanizm uzupełniający  zachęcający do tego typu inwestycji.

 

Jak ma wyglądać system wsparcia dla dużych inwestycji: instalacji fotowoltaicznych, na biomasę, elektrowni wiatrowych i technologii współspalania ?

W tych przypadkach zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ma być zastosowany do obecnie funkcjonującego systemu zobowiązań ilościowych i świadectw pochodzenia mechanizm współczynników korekcyjnych, co znaczy, że ilość świadectw pochodzenia energii, tak zwanych zielonych certyfikatów, przypadająca na MWh wyprodukowanej energii ma być zróżnicowana i zależeć od rodzaju i mocy technologii. Współczynniki mają być podane w ustawie na pierwsze 5 lat i mają charakter niezmienny dla konkretnego inwestora przez 15 lat i degresywny – coroczny niewielki spadek, co oznacza wyższe wsparcie dla pionierów. W przypadku instalacji biomasowych oddawanych do użytku po wejściu w życie ustawy współczynnik korekcyjny w 2013 roku ma się wahać w granicach 1,15 (instalacje duże, powyżej 10 MW) -do 1,7 i to jest rozwiązanie dobre dla inwestorów, niezwykle atrakcyjne w przypadku kogeneracji. Nowe lądowe elektrownie wiatrowe mają otrzymywać wsparcie początkowe wsparcie współczynnikiem poniżej jedności na poziomie 0,9 certyfikatu na 1 MWh przy degresji do niemalże 0,8 w 2017roku . Jeśli ta propozycja przejdzie to moim zdaniem z realizacji wypadną projekty planowane w rejonach o słabych warunkach wiatrowych i takie, dla których koszty przyłączenia są wysokie, czyli sięgające 30 proc. wartości inwestycji i więcej, a są i takie. Dobrze ma być wynagradzana fotowoltaika, bo początkowy współczynnik korekcyjny dla instalacji o mocy ponad 100 kW  ma wynosić 2,85 z niewielką degresją jak na ten rodzaj technologii do 2,4 w2017 roku. Bardzo rozsądna jest moim zdaniem propozycja  zmierzająca do ograniczenia wsparcia dla współspalania, które wysysa biomasę, powoduje wzrost jej cen i którego dalszy rozwój groziłby załamaniem systemu zielonych certyfikatów. Nowe instalacje współspalania mają otrzymywać wsparcie przez 5 lat, a współczynnik korekcyjny ma dla nich wynosić na starcie 0,3 i być obniżany w okresie 5 lat do 0,15 i, jak rozumiem do całkowitego wyeliminowaniem tej „technologii” z systemu wsparcia. Natomiast istniejące instalacje współspalania mają otrzymać współczynnik korekcyjny 1, ale w okresie 4 lat od uruchomienia, co oznacza, że po wejściu w życie ustawy najstarsze z nich mogą utracić wsparcie w ogóle lub utrzymać je stosunkowo krótko. Okres 4 lat jest moim zdaniem w pełni uzasadniony czasem zwrotu poniesionych przez elektrownie nakładów, który w dotychczasowych systemie nadmiarowego wsparcia nie przekraczał 2 lat, a radykalne skrócenie okresu wsparcia dla współspalnia jest w systemie zobowiązań ilościowych niezbędne do uruchomienia rynku inwestycji w nowe moce i nowe technologie.

 

Czy duże, zamortyzowane elektrownie wodne utracą wsparcie, a nowe je dostaną?

W przypadku elektrowni wodnych sytuacja jest dosyć specyficzna. Z przedstawionych propozycji wynika, że część starych elektrowni wodnych raczej utrzyma wsparcie, bo ma to zależeć od przekroczenia wysokości nakładów poniesionych na modernizację źródeł powyżej 30% i wzrost mocy zainstalowanej. To jednak nie jest kontrowersyjne, takie rozwiązania stosowane są w innych krajach. Zdziwienie budzi jednak to, że mimo, iż potencjał hydroenergetyki w Polsce jest nader ograniczony, nie ma perspektyw generalnego rozwoju i spadku kosztów to resort gospodarki proponuje dla nowych, dużych elektrowni wodnych wsparcie niemalże tak wysokie jak dla fotowoltaiki i zwiększające się wraz ze wzrostem mocy – dla największych elektrowni o mocach powyżej 20 MW współczynnik początkowy wynosi 2,3. To budzi zaniepokojenie, bo wychodzi na to, że w tym przypadku wysokie wsparcie projektowane jest w praktyce dla nielicznych inwestorów. Jeżeli nawet można to próbować uzasadniać olbrzymimi kosztami (nikt jednak w Europie nie buduje dużych elektrowni wodnych) to pozostaje pytanie o celowość ekonomiczną wsparcia w całym systemie oraz uzasadnienie społeczne i środowiskowe, bowiem wsparcie publiczne  ma rosnąć proporcjonalnie do potencjalnych kosztów ekologicznych ingerencji w środowisko tych obiektów. Natomiast już zupełnie niezrozumiałe jest to, że projekt ustawy OZE przewiduje silne wsparcie dla konkretnej inwestycji w zakresie energetyki wodnej, a mianowicie dla zwanego potocznie projektem Nieszawa planu budowy na Wiśle zapory i elektrowni przez Energę. W tym przypadku proponowane jest przyznanie inwestorowi prawa do uzyskiwania zielonych certyfikatów do poziomu 50 proc. kosztów inwestycji. Moim zdaniem oznacza to próbę przeniesienia wielkiej części kosztów projektu na odbiorców energii, a dzieje się tak, bo oceniam, że ze względów środowiskowych, ze względu na lokalizację projekt Nieszawa nie może liczyć na zgodę UE z uwagi na zasady pomocy publicznej na inne dofinansowanie, a bez tego pewnie się nie opłaca. To jest jednak próba stworzenia specjalnego prawa dla jednego podmiotu i myślę, że jako tworząca warunki nierównej konkurencji nie przejdzie ze względów prawnych.

 

Źródło: EC BREC IEO