24.09.2013 odbyło się zebranie Rady Nadzorczej NFOŚiGW, na którym miała zostać podjęta ostateczna decyzja w sprawie nowych zasad programu dopłat do kolektorów słonecznych. Do tej pory NFOŚiGW oficjalnie nie odniósł się do propozycji dopłat w oparciu o parametr produkcji energii, który spotkał się z aprobatą całej branży solarnej i samego Funduszu.

Fundusz przyznaje, że nowe przepisy nie są rozwiązaniem idealnym, ale krokiem we właściwym kierunku. Koalicja polskich producentów, dystrybutorów i instalatorów słonecznych kolektorów próżniowych negatywnie ocenia zdanie NFOŚiGW i twierdzi, że planowane działania są „krokiem wstecz lub drobieniem w miejscu”. NFOŚiGW wskazuje, że nowe przepisy zapobiegną anomaliom na rynku systemów solarnych, czyli np. zalewowi nieefektywnych kolektorów próżniowych.      
Zdaniem przedstawicieli branży kolektorów próżniowych nowe zasady, zgodnie z którymi dopłata do systemów solarnych będzie obliczana na podstawie powierzchni czynnej kolektora, wcale nie wyeliminują anomalii, która dotyczy marginesu rynku kolektorów słonecznych. Nowoczesne i innowacyjne kolektory próżniowe charakteryzują się większą produkcją energii z małej powierzchni czynnej. Postęp zmierza w kierunku miniaturyzacji urządzeń przy jednoczesnym zwiększeniu ich mocy i funkcjonalności. Wejście w życie nowych przepisów to prosta droga do wyeliminowania z rynku innowacyjnych kolektorów próżniowych – twiedzą przedstwiciele branży.
Uzależnienie dopłat od parametru produkcji energii zlikwidowałoby problem nieuczciwości w branży solarnej, gdyż łatwo zmierzyć moc urządzenia i nie da się jej zafałszować. Co więcej nie ma mowy w tym przypadku o faworyzowaniu jakiejkolwiek technologii, jak sugeruje Fundusz, gdyż dwa kolektory zbudowane w różnych technologiach (płaskiej i próżniowej), produkujące tyle samo energii otrzymałyby równe dofinansowanie. Taki sam bądź podobne modele wsparcia funkcjonują już na wielu europejskich rynkach m.in. brytyjskim, włoskim czy austriackim.

Jeśli chodzi o możliwość wykorzystania do obliczeń parametru produkcji energii, to dostarcza go nie tylko certyfikat Solar Keymark, ale także dokumentacja do niego dołączona. Poza tym nawet zakładając, że niektóre urządzenia wyprodukowane przed rokiem 2012, nie posiadają takiej informacji, to w imię wprowadzenia najbardziej obiektywnego i sprawiedliwego modelu, ich certyfikaty mogłyby zostać o nią uzupełnione. Koszt uzupełniającej certyfikacji starszych urządzeń rozłożyłby się równomiernie na wszystkie technologie. Takie rozwiązanie, które zrównuje szanse różnych technologii, utrzymuje konkurencję na rynku, zwiększa wybór konsumenta i efekt ekologiczny Funduszu, wydaje się nieporównywalnie skuteczniejsze, niż to pośpiesznie wprowadzone przez NFOŚiGW.

Gdyby NFOŚiGW od samego początku zorganizował prawdziwe konsultacje uwzględniające pełną reprezentację branży solarnej, bylibyśmy teraz w innym momencie – mówi Piotr Samson, rzecznik koalicji polskich producentów, dystrybutorów i instalatorów słonecznych kolektorów próżniowych. Być może dyskutowalibyśmy teraz nad skutecznym wdrożeniem modelu dopłat do kolektorów słonecznych opartego na parametrze produkcji energii, zamiast walczyć o wstrzymanie szkodliwych przepisów, które przyczynią się do załamania sektora kolektorów słonecznych – dodaje. 
 
Źródło: Ciszewski MSL