Znaczenie poprawki posła Bramory dla całego rynku energii, również odnawialnej jest bardzo duże. 

 
O istocie poprawki prosumenckiej, specjalnie dla Redakcji GLOBEnergia Piotr Rudyszyn, dyrektor techniczny firmy W4e Centrum Energii Wiatrowej. 
 
„Szansa, która pojawiła się przed Prosumentami, pojawiła się po to, by rynek energii w jakiś sposób się zdemonopolizował, żeby produkcja energii elektrycznej nie była domeną tylko czterech wielkich grup energetycznych, ale by w tym rynku mogli uczestniczyć mali producenci. Jakie to ma znaczenie dodatkowe?  Rynek uwolniłby się. Spowodowałoby to wzrost  świadomości i akceptacji tzn. każdy, kto miałby swoją elektrownię fotowoltaiczną, czy swój wiatrak w jakiś sposób identyfikowałby się z tym rynkiem. 
Dzisiaj rynek energii jest dla nas obcy i sprowadza się tylko do gniazdka, z którego bierzemy prąd i musimy za niego słono płacić. Jeżeli sami produkowalibyśmy prąd, znalibyśmy jego wartość. Wiedzielibyśmy, że powinniśmy go oszczędzać, a przede wszystkim mielibyśmy miejsca pracy. 
 
Podsumowując, ta poprawka prosumencka to jest przede wszystkim liberalizacja rynku energii. Mamy kilka tysięcy osób, które są z tym sektorem bezpośrednio powiązane. Ważne jest to co mówił były premier Pawlak na posiedzeniu komisji senackiej, że beneficjentów byłoby bardzo dużo. To nie byłaby największa dopłata jaka jest na rynku energetyki, a wzrosłaby akceptacja ludzi dla odnawialnych źródeł energii, wzrosłaby liczba miejsc pracy i  miałoby to pozytywny wpływ na środowisko. 
 
Dla ludzi, którzy na co dzień zajmują się tą większą energetyką odnawialną w przedziale kilku, kilkunastu megawatów, była ona również bardzo ważna. Częste obiekcje wynikają z tego, że ludzie boją się odnawialnych źródeł energii bo jest dla nich temat nieznany. Gdyby rynek był uwolniony, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. 
2,2% rynku energii ( według szacunków tyle zajęliby Prosumenci) to nie jest duży koszt w porównaniu do korzyści społecznych, do rozwoju miejsc pracy, do zaangażowania ludzi, rozwoju uczelni. Proszę zauważyć, że wydaliśmy w budżecie unijnym bardzo dużo pieniędzy na pracownie OZE, laboratoria, dofinansowaliśmy szkoły zawodowe i technika. Tam wszyscy liczą na to, że  pojawią się miejsca pracy. Dzisiaj, generacja miejsc pracy na rynku energetyki konwencjonalnej jest żadna. Można nawet powiedzieć, że tam ilość miejsc pracy maleje z roku na rok. 
 
To, że ta poprawka przepadła w Senacie, to nie znaczy, ze jej nie będzie. To było do przewidzenia. Senat jest zdominowany przez partię, która nie jest przychylna  tego rodzaju inicjatywom, nad czym boleje, bo jeżeli partia odwołuje się do korzeni liberalnych powinna dążyć do tego, by ten rynek się liberalizował. Czeka nas teraz głosowanie w Sejmie. Jeśli uda się Polskiemu Stronnictwu Ludowemu w całości głosować za tą poprawką to jest jeszcze arytmetyczna szansa na to, żeby ta poprawka jednak zaistniała.
 
Zdajemy sobie sprawę z tego, że senatorzy z partii rządzącej nie poprali jej ani w komisji, ani w Senacie. Pamiętamy jednak, że PSL zadeklarował się do tego, że w głosowaniu Sejmu można zmienić stanowisko Senatu. Zadziałał instynkt samozachowawczy PSL-u. Jeżeli przejdzie ta poprawka, to beneficjentem tej poprawki w sensie politycznych będzie właśnie PSL, ale zasłużył na to.  Jest to kilkuletnia, organiczna praca, kiedy część posłów PSL optowało za tego typu rozwiązaniami.”
 
Dla Redakcji GLOBEnergia –  Piotr Rudyszyn, dyrektor techniczny firmy W4e Centrum Energii Wiatrowej.