Rozmowę przeprowadził Grzegorz Burek, redaktor naczelny „GLOBEnergii”.
Grzegorz Burek: Skąd wzięło się Pana zainteresowanie tematyką technologii energooszczędnych?
Tomasz Zubilewicz: Tych czynników było kilka. Po pierwsze jestem magistrem geografii i od młodych lat bardzo dużo jeździłem. Lubię być na łonie przyrody, patrzeć na to, co się wokół nas dzieje. Nie ukrywam – daje mi to dużo satysfakcji, takiej wewnętrznej radości. Mam świadomość, że człowiek wprowadził bardzo dużo niekorzystnych zmian i że musimy dzisiaj mówić, o tym, że o przyrodę trzeba dbać. Musimy tak gospodarować zasobami naturalnymi, żeby następne pokolenia miały taką samą pozycję wyjściową jaką mamy i my. Na tym polega ten zrównoważony rozwój. Po drugie samo życie zmusiło mnie do tego, żeby bardzo konkretnie przekładać tę troskę o środowisko na działania. Kilka lat temu wyprowadziłem się z Warszawy, kupiłem dom w stanie surowym zamkniętym i musiałem podjąć wiele decyzji – jakie wybrać ogrzewanie: elektryczne, gazowe czy może jakieś inne? Okna, ale jakie? Wtedy już były popularne okna PCV, a zatem – co decyduje, o tym że okno jest dobre? Później przyszedł problem wyboru odpowiedniego ocieplenia domu. Warto więc budować czy nie? Stając przed takimi pytaniami uświadomiłem sobie, że podobne problemy ma każdy inny budują- cy. Nasz kraj liczy niespełna 38 milionów ludzi, więc przypuszczalnie kilka milionów osób co roku staje przed dylematem – co zrobić, żeby było dobrze. Ponadto, kiedy trzy lata temu w TVN METEO został podany projekt, aby każdy z nas zajął się jakąś tematyką, to ja już miałem gotową odpowiedź. Trze- ba mówić o tym, co jest bliskie ludzi, a co ma wymiar bardzo użyteczny. 
G.B.: Wtedy pojawił się pomysł prowadzenia takiego programu w TVN?
T.Z.: Tak. Wtedy stworzyłem swój magazyn „Dobre Klimaty” i zacząłem przekładać te kwestie problemowe na programy. Później pojawiły się kolejne pomysły, dodatkowo inspirowane przez widzów, co było dla mnie znakiem, że tematyka odnawialnych źródeł energii, energooszczędności użytecznej jest po prostu potrzebna. I nie tylko w kwestii samej budowy domu, ale np. ekodrivingu, farm wiatrowych czy wykorzystania tego wszystkiego, co jest naokoło nas, obok czego przechodzimy, ale na co nie zwracamy uwagi. 
G.B.: Co było najpierw? 
T.Z.: Kolektory słoneczne. Wtedy było już wiadomo, że będzie można uzyskać dofinansowanie do kolek – torów słonecznych. Zależało mi na tym, żeby mieć je u siebie. Spotkałem wtedy bardzo rozsądnego instalatora, który zasugerował mi polską firmę, która produkuje kolektory słoneczne. Dzięki temu, że miałem przyjemność poznać później jednego z przedstawicieli terenowych, który myśli podobnie jak ja, wszedłem bardzo mocno w tematykę kolektorów słonecznych, później fotowoltaiki i innych zagadnień. Kolektory słoneczne to był ten pierwszy impuls. Instalator, który do mnie przyszedł, zwrócił mi uwagę na to, że mam stary kocioł, a są już prze- cież kotły nowej generacji, które mogą zaoszczędzić nieco energii. Po wymianie tego starego na nowy – kondensacyjny od razu zużycie gazu spadło o 27%. Widziałem, że to ma sens. 
G.B.: Później pojawiły się też kolejne urządzenia? 
T.Z.: Oczywiście, jak najbardziej. Cały czas mówię swoim znajomym, że skoro technologia idzie tak bardzo szybko do przodu, skoro elektronika się tak szybko rozwija, szybko postępuje rozwój telefonów komórkowych, komputerów czy samochodów, to musimy mieć tą świadomość, że również w dziedzinie odnawialnych źródeł energii będzie się dziać podobnie. Pompy ciepła stosowane w Niemczech czy w Szwecji od wielu lat u nas dopiero są nowością. 
Urządzenia te dopiero wchodzą na rynek, a już mamy wiele mitów, które trzeba po prostu obalać. Dzięki spotkaniom z wieloma osobami, poprzez realizację moich programów mogę z bliska zobaczyć, co jest prawdą, a co kłamstwem i przekazywać tę wiedzę dalej. 
G.B.: Czy spotkał Pan inwestorów w energooszczędność, którzy robią to z pasją? 
T.Z.: Podczas realizacji moich programów spotkałem wiele takich osób, które są energooszczędnością zachwycone. Cały czas przytaczam przykład domu w  Gdańsku, który został zbudowany przez Pana Rolanda. Sam zbudował dom, sam dobierał wszelkie- go rodzaju materiały, sam szukał nowych rozwiązań. Na przykład ciepło, które uzyskuje on z kominka, rozprowadzane jest pod podłogą. Ten dom ma kilka warstw uszczelniających, odpowiednie okna. Pamiętam, że byliśmy u niego na zdjęciach w lutym, prawdopodobnie był to sezon grzewczy 2009/2010. Od października do 10 lutego – według jego obliczeń – zużył drewna do opalania domu za 125 zł. Czyli kilka miesięcy jego dom był ogrzewany drewnem , którego koszt wyniósł 125 zł. Wydawałoby się, że jest to niemożliwe, a jednak… Kolejnym takim przykładem było zastosowanie pomp ciepła przy budowie hotelu. Bardzo pozytywnym podejściem do tematu 
wykazał się dyrektor hotelu, który namawiał właścicieli – „zróbmy pompy ciepła”. Chodził za nimi przez trzy lata. Po tym, jak zainwestowali w pompy ciepła, w pierwszym sezonie grzewczym zaoszczędzili ponad 200 tys. zł. Wcześniej opalali olejem opałowym i przeszli na pompy ciepła. W pierwszym sezonie hotel zarobił ponad 200 tys. zł na rachunkach. Jak o tym nie mówić? Trzeba mówić i to głośno!
G.B.: A jakieś mniej typowe przykłady?
T.Z.: Ciekawym pomysłem było zbudowanie domu na wodzie we Wrocławiu. Właściciela też do tego zmusiło życie, bo w 1997 roku powódź zalała jego pracownię fotograficzną. Zaczął myśleć zupełnie inaczej i zdecydował się na to, aby zbudować dom na wodzie. Nie barkę! Nie statek pływający! Dom na wodzie. Udowodnił, że można. Ten dom na wodzie ma lekką konstrukcję, ciepło pozyskuje z rzeki za pomocą pomp ciepła. 
G.B.: Gdzie można obejrzeć Pana programy?
T.Z.: Zapraszam na stronę internetową: www.tvnmeteo.pl.
G.B.: Czy z tą tematyką możemy się także spotkać podczas wieczoru METEO?
T.Z.: Tak. W redakcji wiedzą, że zajmuję się tymi problemami, więc przygotowują dla mnie materiały związane z ekologią, z energooszczędnością, z odnawialnymi źródłami energii. Nie- zależnie od tego cały czas zapraszam sponsorów i firmy, które są chętne do współpracy przy tych następnych programach. 
G.B.: Wiele razy Pan gościł na naszych konferencjach…
T.Z.: To jest bardzo ważny element edukacji, uświadamiania ludzi. Robiliśmy już parę rzeczy razem, czy to w Niepołomicach, w Uniejowie czy na targach Poleko. To, że na te spotkania przy- chodzą ludzie, świadczy to tym, że wy jako redakcja czasopisma proponujecie ciekawe tematy, na które jest zapotrzebowanie. Niezmiernie się cieszę, że możemy współpracować. 
G.B.: Co dalej?
T.Z.: Szukajcie! Szukajcie wszelkiego rodzaju inwestycji energooszczędnych. Największą radość, zadowolenie daje ludziom przeświadczenie o dobrze ulokowanych pieniądzach. Ta wiedza gdzieś jest. To są rozwiązania, które już się sprawdziły w krajach skandynawskich, w Europie czy na świecie, do Polski dopiero wchodzą. Ale trzeba pamiętać, że klimat się zmienia, więc my musimy podejmować konkretne działania, żeby go chronić, chociażby przez kwestie energooszczędności związane z budownictwem czy naszym stylem życia. 
G.B.: Dziękuję za rozmowę.
T.Z.: Dziękuję.