Kolejna decyzja Trumpa uderzy w OZE

Jakiś czas temu rząd Trumpa wprowadził cła antydumpingowe na fotowoltaikę. Uderzyły one w moduły sprowadzane z Chin. Posunięcie to miało pozwolić złapać oddech amerykańskim producentom, którzy nie byli w stanie konkurować cenowo z chińskimi wytwórcami z branży OZE.

Okazuje się, że Trump zamierza kontynuować politykę „pobudzania” lokalnej produkcji poprzez cła na towary sprowadzane z zagranicy. Ostatnio weszło w życie rozporządzenie, które nakłada 25% taryfy na stal i 10% na aluminium.

Amerykanie importują niemal 80% wykorzystywanej stali. Podniesienie cen uderzy mocno w wszystkie gałęzie przemysłu, które korzystają z tego surowca. Co ciekawe, wśród nich są też odnawialne źródła energii.

Jak podaje Forbes, jedną z mocno poszkodowanych branż będzie energetyka wiatrowa. To właśnie tutaj wykorzystywane są tysiące ton stali, której cena podskoczy w najbliższym czasie o dobre kilkanaście procent. Konstrukcje tego typu mogą osiągać wysokości rzędu 200 metrów, i są w całości zbudowane ze stali. Każdy megawat mocy zainstalowanej w wiatrakach wymaga zużycia około 500 ton tego surowca.

Obowiązki wytwórców OZE

Bardziej kosztowny okaże się też przesył wyprodukowanej energii. Wysłanie energii na odległość kilometra wymaga ponad 15 ton stali, z których zbudowane są m.in. wieże energetyczne.

Dużym konsumentem stali jest też konwencjonalna energetyka. Elektrownie napędzane gazem, energią jądrową albo węglem również zostaną uderzone podwyżką. Jednak wg. Forbesa, efekt będzie znacznie mniejszy niż w przypadku energetyki wiatrowej.

Według prognoz Department of Energy, energetyka wiatrowa będzie stanowiła 35% miksu energetycznego Stanów Zjednoczonych w 2050. Obecnie odsetek ten wynosi zaledwie 8%. Tymczasem zużycie energii w USA rośnie. Jeżeli cena instalacji wiatrowych podskoczy, mniejsza liczba prywatnych inwestorów będzie zainteresowana lokowaniem swoich pieniędzy w tej branży.

Eksperci przewidują, że rachunki za elektryczność podskoczą od kilku do kilkunastu procent w górę.

Co ciekawe, zapisy nie uderzą praktycznie w ogóle w Chiny, z którymi chce wojować Trump. Jedynie 3% eksportu krajowego tych materiałów pochodzi z Państwa Środka. Głównym eksporterem stali pozostaje od kilku lat Kanada, a za nią ustawiają się Brazylia, Korea Południowa i Meksyk.

Źródło: Forbes

Maciej Janiszkiewicz

Redaktor GLOBEnergia