Jak podaje portal Biznes Alert, Komisja Europejska może zanegować sens wprowadzenia w Polsce rynku mocy, z prostego względu – instrument ten umożliwia finansowanie nowych elektrowni węglowych. Takie działanie jest sprzeczne z celami UE, która zmierza do stopniowej rezygnacji z paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii, oraz znaczne zmniejszenie emisji.

 

Konieczność dodatkowych uzgodnień

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu miało odbyć się pierwsze czytanie projektu ustawy o rynku mocy. Harmonogram obrad przewidywał najpierw termin 13 września, przesunięty następnie na 15, w ostatnim dniu obrad. Nowy termin nie został wyznaczony. Jak podaje „Puls Biznesu”, Ministerstwo Energii wyjaśnia, że „projekt został przesunięty ze względu na potrzebę dodatkowych uzgodnień z Komisją Europejską”. Nie jest do końca pewne, czego mają dotyczyć te uzgodnienia – prawdopodobnie chodzi o finansowanie elektrowni węglowych. Nowa pozycja w taryfie służy bowiem między innymi zdobyciu środków na budowę elektrowni konwencjonalnych. Biznes Alert spekuluje, że projekt ustawy o rynku mocy zostanie zmieniony przez Radę Ministrów, a zmiany mogą zostać wniesione w trybie poprawek przez posłów.

 

Limit EPS 550 może uniemożliwić budowę nowych elektrowni węglowych

Unia europejska już wcześniej wyrażała swoje obiekcje dotyczące rynku mocy. W połowie grudnia 2016 roku podczas szczytu UE pojawił się temat wprowadzenia zakazu pomocy publicznej dla elektrowni przekraczających limit emisji dwutlenku węgla 550 g/ 1 kWh (EPS 550). Wtedy to premier Beata Szydło wyraziła swój sprzeciw dla takich regulacji, ponieważ uniemożliwiłyby one wprowadzenie rynku mocy jako sposobu na pozyskanie środków na budowę nowych bloków węglowych. We wnioskach ze szczytu podkreślono, że Polska ma możliwość dowolnego kształtowania struktury energetyki, pod warunkiem spełnienia wcześniej przyjętych celów długoterminowych – głównie dotyczących stopniowego zwiększania udziału OZE oraz zmniejszania emisji dwutlenku węgla. Propozycja zakazu pomocy publicznej dla wysokoemisyjnych źródeł (W praktyce: elektrowni węglowych) pozostała. W związku z tym jest wysoce prawdopodobne, że Komisja Europejska może zanegować sens wprowadzenia w Polsce instrumentu umożliwiającego finansowanie mocy węglowych – przede wszystkim jako niezgodnego z polityką klimatyczną UE.

 

Co dalej z bezpieczeństwem energetycznym Polski?

Pomysłodawcy rynku mocy wyjaśniają, że jest on odpowiedzią na zwiększające się zapotrzebowanie na energię elektryczną. Docelowo ma on uchronić Polskę przed blackoutem oraz importem energii. Jeśli zostanie wprowadzony limit EPS 550 nasz kraj będzie mógł utrzymać bezpieczeństwo enegetyczne jedynie poprzez radykalne zwiększenie importu gazu do zasilania elektrowni gazowych.

Co na to Bruksela: import zamiast rynku mocy

Jak podkreślają eksperci, rozwiązaniem mającym zapewnić bezpieczeństwo energetyczne jest przede wszystkim import. Niektórzy zwracają również uwagę na fakt, że zwiększenie udziału OZE, dywersyfikacja oraz decentralizacja źródeł energii również korzystnie wpłynęłyby na utrzymanie bezpieczeństwa energetycznego. Specjaliści podkreślają, że sama opłata mocowa nie wystarczy, aby w Polsce powstały nowe elektrownie węglowe. Aby było to możliwe, konieczne byłyby również darmowe uprawnienia do emisji dwutlenku węgla na lata 2020-2030, jak zauważa prof. Pantelisa Kaprosa z Politechniki Ateńskiej. Komisja Europejska podkreśla, że przed wprowadzeniem rynku mocy należy najpierw sprawdzić, czy import nie byłby bardziej opłacalnym rozwiązaniem.

 

Źródło: Biznes Alert, Puls Biznesu

Redakcja GLOBEnergia