Jedną z ciekawych, chociaż wciąż mało znanych koncepcji w energetyce odnawialnej i alternatywnej jest idea po raz pierwszy przedstawiona w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku przez oficera francuskiej marynarki wojennej Philippe Taillieza.

 
 
Mowa tu o wyspach energetycznych – sztucznych, unoszących się na wodzie platformach wyposażonych w różnorodną aparaturę służącą do konwersji energii odnawialnej na możliwe do wykorzystania przez człowieka jej formy, głównie elektryczność. Termin „wyspa energetyczna” będzie tu używany dość arbitralnie, ponieważ w języku polskim nie funkcjonuje on – jedyne informacje, jakie można znaleźć na ten temat są w języku angielskim i dotyczą energy islands. 
 
Przed omówieniem tego jak właściwie miałaby taka wyspa działać, należy powiedzieć więcej o początkach idei oraz o tym co byłoby podstawą funkcjonowania wyspy. Początkowo koncepcja opierała się jedynie na technologii OTEC czyli Ocean Thermal Energy Conversion. Zasada działania OTEC polega na konwersji energii cieplnej wód oceanicznych w cyklu termodynamicznym. Najpierw zachodzi ogrzewanie za pomocą ciepłej wody czynnika roboczego o niskiej temperaturze wrzenia, który zasila turbinę podłączoną do generatora. Generator wytwarza energię elektryczną, natomiast gaz, który wykonał pracę zostaje schłodzony zimną wodą i kondensuje, by następnie po raz kolejny rozpocząć cykl. Aby otrzymać zadowalające nas sprawności, konwersja energii  jest możliwa tylko  wtedy, kiedy temperatura eksploatowanej wody jest wysoka w stosunku do zimnej wody z którą odbywa się wymiana ciepła. Różnica ta powinna wynosić przynajmniej 20oC, a ponieważ zimna woda wypompowywana z głębokich obszarów oceanu ma zwykle około 4oC, to elektrownie OTEC najlepiej sprawdzałyby się na wodach, których temperatura sięga przynajmniej 25oC. Jak na razie nie funkcjonuje żadna większa elektrownia oparta o tę technologię, jednak badania nad OTEC są prowadzone. 
 
Cały artykuł: