Chiny są obecnie jednym z najbardziej przyjaznych rynków do rozwoju odnawialnych źródeł energii. Pod tym względem zostawiły w tyle zarówno Stany Zjednoczone, jak i Europę.

Z drugiej strony, tamtejsza polityka OZE jest bardzo mocno sterowana, przez co zależna od kaprysów rządu. Niedawno świat obiegła informacja, że szykuje się w niej radykalna zmiana.

Tamtejszy rząd uważa, że czas sprawdzić zainstalowaną moc, a dopłaty do wiatrowego sektora nie mogą być wieczne. Ogłoszono, że skończą się w przeciągu od trzech do pięciu lat.

Skąd ta decyzja?

Chińska branża ma od dłuższego czasu walczy z wiatrakami. Jedynie niektóre regiony na północy i wschodzie nadają się do ich montażu. Sztucznie napędzany dotacjami rynek zbyt mocno się rozrasta. Dochodziło już do sytuacji, w których nowoutworzone instalacje nie mogły być podłączone do sieci elektroenergetycznej z uwagi na jej stabilność. Ponadto ciągle przegrywają oni technologicznie, produkując sprzęt gorszej klasy niż zagraniczni konkurenci.

Wszystko przez ambicje tamtejszego rządu, który znacznie bardziej woli własną markę, niż sprowadzany produkt. Łącznie czynniki te powodują, że inwestycje w sektor, choć opłacalne z punktu widzenia tamtejszych biznesmenów, ciągle nie są w stanie przywołać kosztów takiej energii do odpowiedniego poziomu. To duża przegrana względem chociażby Europy Zachodniej, gdzie już zdarzały się sytuację, w których taki prąd był oddawany do sieci po cenie wolnorynkowej.

siłownie wiatrowe w Indiach

Jednocześnie rozpędzony pociąg OZE musiał kiedyś spowolnić. W czerwcu 2017 moc sektora przekroczyła 154 gigawaty, co praktycznie potroiło stan z 2012. Niestety, wiele z tych inwestycji było wykonanych tak niefortunnie, że albo nie zostały w ogóle włączone do sieci – co wyjątkowo utrudniają tam jednostki samorządu terytorialnego – lub były nieefektywne cenowo.

Co w takim razie stanie się po odebraniu dopłat? Najsłabiej zaplanowanym farmom grozi bankructwo, a prędkość inwestycji powinna spowolnić. Zanim to jednak nastąpi, chiński rząd ponaglił samorządy, wytwórców energii elektrycznej i operatorów sieci, by „zwiększyli efektywność” swoich instalacji. Pytanie brzmi – w jaki sposób?