Na początku maja, Ministerstwo Energii rozstrzygnęło konkurs dla klastrów energii. Wyróżniono wtedy 33 klastry energii spośród 150 wniosków. Wśród laureatów znalazł się klaster „Żywiecka Energia Przyszłości”. Rozmawiamy z pełnomocnikiem klastra – Piotrem Budziszem.

 

Anna Będkowska: Czym jest i czym powinien być klaster energii?

Piotr Budzisz: Biorąc pod uwagę stronę techniczną i merytoryczną klaster nie jest podmiotem prowadzącym działalność, ale  instytucją która działa na określonym obszarze. Klastry energii są dosyć młodymi instytucjami stanowiąc wspólnoty interesów różnych podmiotów, osób oraz instytucji. Moim zdaniem klastry energii to instytucje przyszłego, rozproszonego rynku energii, które będą miały istotny wpływ na rozwój  lokalnych rynków energii.

A.B: Jak funkcjonuje dziś klaster Żywiecka Energia Przyszłości?

P.B: Klaster Żywiecka Energia Przyszłości, funkcjonuje w oparciu o umowę cywilno-prawną zawartą przez ponad 40 uczestników, którzy wzięli na siebie obowiązek wnoszenia składek na struktury organizacyjne, począwszy od Rady Klastra, przez Komitet Zarządzający, Biuro Obsługi i Centra Kompetencji. Liderem klastra jest instytucja samorządowa zrzeszająca gminy. Natomiast podmiotem technicznym, który będzie posiadał koncesję na dystrybucję energii jest Koordynator Klastra.

Wręczenie wyróżnień w Ministerstwie Energii. Fot. P. Budzisz

A.B: Wspominał Pan o ponad 40 uczestnikach klastra – kim oni są?

P.B: Uczestnicy klastra  to instytucje publiczne takie jak samorządy lokalne (15 gmin), starostwo powiatowe, związek międzygminny ale również duże i małe przedsiębiorstwa, stowarzyszenia jak i jedna osoba fizyczna.

A.B: Na jakich założeniach opiera się Państwa idea?

P.B: My klaster postrzegamy szerzej niż tylko instalacje i wytwarzanie energii.  To szerszy pomysł na rynek energetyczny, a nie zbiór podmiotów posiadających instalacje wytwórcze.

Jeżeli ma to być wspólnota interesów, działająca na konkurencyjnym rynku nie może opierać się tylko na instalacjach. Klaster ten nie opiera się na instalacjach. Instytucja ta ma zamiar uczestniczyć w tworzeniu rozproszonego rynku energii, która ma swoje cele i zadania w obszarach: planowania energetycznego, realizacji inwestycji, zarządzania lokalnym rynkiem.

A.B: Dużo mówi Pan o istocie generacji rozproszonej. Z definicji, klaster ma wytwarzać i równoważyć zapotrzebowanie, dystrybucję i obrót energią m. in z odnawialnych źródeł. Czy dążycie do tego, by Wasz klaster był w pewnym sensie samowystarczalny?

P.B: Upraszcza się definicję klastra energii nazywając go podmiotem samowystarczalnym energetycznie. Jest to trudne do osiągnięcia w małej skali. To nie jest tylko sposób na integrację wytwarzania poprzez sprzedaż energii.

Zgodnie z trendem zmiany polityki energetyki wielkoskalowej na energetykę rozproszoną, budujemy instytucję która nie będzie dojrzała za rok lub dwa, ale będzie tworzyć rozproszony rynek energii i jego nowe zasady. Instytucje rynku będą się zajmowały zarządzaniem, a nie tylko bilansowaniem. Co z zasadą TPA jeżeli na obszarze klastra  pojawi się podmiot, który zaproponuje niższą cenę energii, niemożliwą do zaproponowania przez wytwórców energii funkcjonujących w Klastrze?

A.B: Rozumiem takie podejście – ambitne, ale wyważone i rozsądne. Proszę nam jeszcze zdradzić, skąd zrodził się pomysł na założenie klastra?

P.B: Zaczęliśmy tworzyć pierwsze zręby organizacji energetycznej na początku 2015 roku, kiedy nie było mowy o klastrach.  Instytucja miała wykorzystywać istniejące od tej pory zapisy prawa, że za bezpieczeństwo energetyczne na poziomie lokalnym odpowiada samorząd – wójt burmistrz i prezydent. Już wtedy wymyśliliśmy instytucje międzygminnego operatora energetycznego, ale w 2016 pojawiła się definicja klastra i podjęliśmy decyzję o zmianie nazwy na Klaster Energii, natomiast w sensie funkcjonowania instytucji nic się nie zmieniło.

A.B: Byliście więc szybsi niż prawodawcy! To odważne!

P.B: Tak, tym bardziej, że budujemy porozumienie w którym ujęte są firmy zajmujące się dystrybucją, sprzedażą, podmioty wytwarzające energię oraz podmioty zajmujące się efektywnością energetyczną.  To nie klaster będzie zarabiał pieniądze tylko uczestnicy i to właśnie od uczestników tego porozumienia będzie zależało funkcjonowanie lokalnego rynku.

A.B: Zauważyłam, podczas naszej rozmowy, że praca nad klastrem sprawia Panu przyjemność. Jest zapewne bardzo satysfakcjonująca i ambitna. Proszę nam jednak zdradzić, z jakimi obowiązkami, uciążliwościami wiąże się prowadzenie takiej organizacji?

P.B: Są pewne uciążliwości, to fakt! Niewielkie składki pozwalają na prowadzenie Operacyjnego Biura Klastra, w którym odbywa się koordynacja prac, przygotowywane są pomysły na projekty, a przy konkretnym projekcie jego rolą jest integracja poszczególnych uczestników.  Jeżeli uczestnicy chcą korzystać np. zbudować instalację lub wziąć udział w projekcie pilotażowym powinni być aktywni. Planujemy aby elementem scalającym organizację była architektura informatyczna, która pozwoli na połączenie działań w zakresie efektywności, zarządzania, mechanizmów DSR i reakcji na popyt.

Cały czas dążymy do tego, by klaster w przyszłości spełniał funkcję lokalnego integratora.

A.B: A jakie trudności napotkaliście Państwo  podczas tworzenia tej struktury ?

P.B: Napotkaliśmy przede wszystkim trudności ze zrozumieniem, czemu ma służyć klaster.  Takie instytucje nie są tworzone na dziś czy jutro, a nawet nie na za rok lub dwa. Mogą stać się one pełnoprawnym i aktywnym uczestnikiem rynku w bardziej odległym czasie. Oby miały jak najmniej uregulowań prawnych, powinny zostać określone zasady pomiędzy klastrami, a operatorami sieci dystrybucyjnych, które pozwalałyby na  „wynajmowanie” sieci organizacjom lokalnego przesyłu. Jeżeli nastąpi bilansowanie wytwarzanej energii z jej popytem, dużo tańsze będzie lokalne przesyłanie niż przesył energii na duże odległości. W takim przypadku rozwiązaniem może być np. opracowanie  indywidualnego sposobu rozliczania opłat sieciowych i dystrybucyjnych przez podmioty klastra.

A.B. Ewidentnym uczestnikiem działalności klastra będzie społeczność lokalna. Jaka była reakcja mieszkańców na informacje o stworzeniu klastra?

P.B: Mieszkańcy byli zainteresowani tą instytucją, co potwierdza uczestnictwo osób fizycznych. Ze względu na wielkość klastra ( obszar 15 gmin), nie jest to twór grupy interesariuszy składającej się z kilkunastu mieszkańców. Klaster zorganizował wspólnie projekt Wirtualnej Elektrowni Żywiecczyzny, w ramach projektów parasolowych i grantowych, w której stworzy Wirtualną Elektrownie Prosumencką składającą się z ponad 3 000 instalacji. Klaster Żywiecka Energia Przyszłości swoimi działaniami będzie mobilizował mieszkańców do działania w obszarze energetyki obywatelskiej.

A.B: Gdyby miał Pan podsumować, komu klaster ma służyć? Kto osiągnie najwięcej korzyści z tej organizacji?

P.B: Lokalny rynek energetyki, lokalna gospodarka i lokalne społeczności i przedsiębiorcy. Klastry mają być lokalnym uczestnikiem i organizatorem rynku.

Jeżeli podmioty będą potrafiły się porozumieć, przy odpowiednim inwestowaniu w źródła wytwórcze energii cieplnej i elektrycznej, środki finansowe zostaną na poziomie lokalnym.

A.B: Klastry to nowa inicjatywa i nowy pomysł na tworzenie lokalnych rynków energii. W najbliższej przyszłości będzie się ich pojawiało zapewne coraz więcej. Czego życzyłby Pan innym samorządom, które chcą założyć klastry energii na swoim obszarze?

P:.B: Determinacji i wytrwałości. Życzyłbym, żeby w klastrach były reprezentowane wszystkie sektory, zarówno publiczne jak i szeroko rozumiane prywatne m. in. organizacje pozarządowe. Jeżeli rynek rozproszony ma działać efektywnie musi mieć charakter przedsięwzięcia publiczno-prywatnego, gdyż pokrycie zapotrzebowania energetycznego obejmuje też kwestie bezpieczeństwa. Takie porozumienie na poziomie lokalnym jest w stanie najszybciej wygenerować nowe pomysły na finansowanie, inwestycje itd.

Piotr Budzisz

Pełnomocnik klastra "Żywiecka Energia Przyszłości"