Instalacje wiatrowe odgrywają coraz ważniejszą rolę w światowej energetyce. Według danych udostępnionych przez IRENA, moc wszystkich instalacji tego typu na świecie sięgnęła 467 GW w 2016 roku. Oprócz klasycznego onshore - wiatraków lądowych, coraz mocniej rozwija się nowa gałąź przemysłu - opcja offshore, morska. Energetyka offshore staje się coraz bardziej opłacalna, a jej moc wzrosła niemal czternastokrotnie w ciągu ostatnich siedmiu lat (dane na 2016, GWEC). Mimo, że przyrost mocy w 2016 był prawię połowę niższy niż rok wcześniej, branża ciągle wiąże ze sobą wielkie liczby i nadzieje. Według danych udostępnionych przez portal windeurope, jedynie nasz kontynent zwiększył w tym czasie moc takich instalacji o ponad 1,5 GW. Oznacza to, że łącznie 338 turbin zostało podłączonych do sieci. Ponadto przed branżą stoją bardzo ciekawe perspektywy - szacuje się, że moc światowego offshore przekroczy 24 GW już w 2020 roku. Wielokrotnie miały już miejsce sytuacje, w których wiatr stawał się źródłem energii tańszym niż paliwa kopalne, gaz czy energia atomowa. Jeden z takich newsów podał jakiś czas temu Bloomberg. W Stanach Zjednoczonych dotację do energetyki wiatrowej były tak zróżnicowane, że cena megawatogodziny wahała się od 14 do 52 dolarów, w zależności od stanu. W tej sytuacji instalacje tego typu stawały się najtańszym źródłem energii, wyraźnie bijącym węgiel (26-39 dolarów z zależności od stanu) oraz- uznaną powszechnie za ekstremalnie tanią- energetykę jądrową (25-32 dolary). Z jednej strony, trudno uznać to za wyznacznik sukcesu- rządowe dotacje są w stanie uczynić najmniej sensowną inwestycję rentowną. Tymczasem prawdziwy przełom miał miejsce zaledwie miesiąc temu.   morska energetyka wiatrowa Aukcja bez dopłat Jednym z najciekawszych wydarzeń w branży offshore ostatniego roku było ogłoszenie przez holenderski rząd aukcji energetycznej, w której biorące udział źródła OZE nie byłyby w żaden sposób dotowane. Na projekt przeznaczono 2,7 miliarda dolarów. W ten sposób planowano zbudować farmę wiatrową o mocy 700MW, której wygenerowana energia byłaby sprzedawana po cenach rynkowych. Już po chwili spłynęły pierwsze oferty od Orsted A/S (dawniej DONG ENERGY) oraz Energie Baden-Wuerttemberg AG. Inwestycja wiąże się z dużym ryzykiem - firmy są praktycznie pewne, że w obecnej sytuacji uczestnictwo w takiej aukcji będzie dla nich nieopłacalne. Liczą na podniesienie cen prądu elektrycznego w Europie, które ma być spowodowane dalszymi restrykcjami dla węgla i wyższym wykorzystaniem OZE. Dynamika Rozwoju Ciekawa okazałą się również reakcja DONG ENERGY. Duński producent turbin wiatrowych sądzi, że do 2024 moc pojedynczych urządzeń z łatwością sięgnie 14 MW, a farmy działające na zasadach rynkowych staną się opłacalne ekonomicznie. Nie jest to wizja odrealniona - według Bloomberg New Energy Finance, cena jednostki energii pozyskanej przy udziale turbin offshore spadła o 46% w ciągu ostatnich pięciu lat i aż o 22% w trakcie ostatniego roku. Jednocześnie nakłady na branże przekroczyły 29,9 miliarda dolarów na całym świecie (40% wzrostu względem roku 2015). Według przewidywań Bloomberg, nakłady mogą one osiągnąć 155 mld rocznie już w 2020. Dynamika spadku cen utrzymuje się, a technologia staje się coraz bardziej konkurencyjna względem konwencjonalnej energetyki. Ciekawe wydarzenie branżowe miało miejsce w czerwcu tego roku, kiedy to Vestas udostępnił informację nt. wdrażania do produkcji turbiny morskiej o mocy … 9,5 MW. Tak wysokie wartości są możliwe dzięki świetnym warunkom wiatrowym na morzu. Szacuje się, że na wysokości 110 metrów średnia prędkość wiatru przekracza trzykrotnie średnią prędkość na lądzie.   Morska energetyka wiatrowa To najsilniejsza instalacja tego typu na świecie, która pobiła rekord ustanowiony przez wcześniejszy produkt tej samej firmy - model Vestas V-164-8.0, o mocy maksymalnej 8MW. Już pojedyncze urządzenie tego typu wystarczy, by zapewnić ciągłe dostawy prądu dla ponad 8,3 tysiąca gospodarstw domowych. Swoje wersje turbin 10MW zapowiedzieli także niemiecki Siemens oraz Senvion, jednak na razie nie są one dostępne. Ciekawie wygląda też sytuacja w Stanach Zjednoczonych. O ile Trump wydaje się nieprzychylny inwestowaniu w - jego zdaniem - niepewne i drogie źródła energii odnawialnej, to wg. danych udostępnionych przez Bloomberg, rząd U.S. ma w planach instalację 86 gigawatów mocy na morzu do 2050 roku. Według Global Wind Energy Council, obecnie energetyka offshore posiada jedynie 14GW na całym świecie. Oznacza to, że w tym okresie Stany Zjednoczone planują posiąść instalacje o łącznej mocy niemal pięciokrotnie większej niż obecny stan na Ziemii. Offshore na Bałtyku Bałtyk jest świetnym środowiskiem do rozwoju energetyki morskiej. Według ekspertów Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, do 2030 roku możliwe będzie tam pozyskanie energii w cenie jedynie 65 euro/MWh, gdzie jeszcze niedawno 100 euro/MWh było atrakcyjnym wynikiem. Największe postawione na Bałtyku farmy tego typu osiągają moc paruset megawatów (liderem jest Anholt - 400MW). Już obecnie łączna moc energetyki offshore rejonu oscyluje w granicach 1,5 GW.   Morska elektrownia wiatrowa Polska szansa na wiatr Według różnych badań, Morska Strefa Ekonomiczna Polski posiada warunki do budowy turbin wiatrowych. Szacunkowe wartości znacznie się różnią, jednak za każdym razem mowa tutaj o potencjalnych gigawatach mocy. Trudno jednak o rozwój nowatorskiej technologii w sytuacji, gdy nawet typowe, naziemne instalacje są blokowane przez nieprzychylne prawo. Wraz z wprowadzeniem tkz. “ustawy odległościowej” inwestycje w sektorze wiatrowym spadły praktycznie do zera, a problemy wywołane drastycznym spadkiem cen zielonych certyfikatów (z poziomu około 250zł do 50zł) spowodowały, że większość inwestycji zaczęło przynosić straty. Na dodatek zerwanie umów zawartych pomiędzy sprzedawcami zielonej energii (i certyfikatów) oraz spółką - córką założoną przez Tauron odbiło się międzynarodowym skandalem. Obecnie wielu poszkodowanych inwestorów grozi Polsce sprawami arbitrażowymi, a największy z poszkodowanych - amerykańska spółka Invenergy - zażądała horrendalnej sumy 1,2 mld złotych odszkodowań. Biorąc pod uwagę, że ponad 70% wiatraków przynosi straty, trudno oczekiwać zaufania inwestorów do naszego kraju.

Redakcja GLOBEnergia