Przeżywamy obecnie szok podwyżek cen energii elektrycznej. Spółki obrotu energią mocno się przeliczyły.

Wszyscy skupiają się na przyczynach związanych ze strukturą produkcji energii opartej na węglu. Może jednak warto zwrócić uwagę także na bolesny skutek takiego stanu rzeczy dla spółek obrotu energią… oraz ich klientów?

Energetyczne spekulacje.

Opcje walutowe dla firm, kredyty we frankach dla konsumentów oraz zakup energii elektrycznej w kontraktach długoterminowych. Co je łączy? Ryzyko, o którym klientowi wyraźnie się nie wspomina. Klient ma zobaczyć cenę dziś. Kupujesz prąd? Zagwarantujemy ci kontrakt długoterminowy – zaoferuje spółka obrotu energią. Biznes się zamyka, dopóki spółka kupuje taniej energię elektryczną. Ostatnie notowania na Towarowej Giełdzie Energii pokazują, że na takim modelu można się, mówiąc kolokwialnie, przejechać. Witamy w piekle.

Konsumenci w dobrej wierze zawierali długoterminowe kontrakty na dostawę energii elektrycznej. Od tej pory mogli spać spokojnie, płacąc rachunki za prąd oparte na stałych cenach. Okazuje się jednak, że spółki obrotu energią nie mają zamiaru wywiązywać się z umów. Dlaczego?

Produkt (nie)gwarantowany.

Wzrost cen energii elektrycznej związany jest ze wzrostem cen pozwoleń na emisję CO2, których wartość zwiększyła się czterokrotnie – komentuje dr Marek Przechodzień, EIDOS, niezależny doradca energetyczny. Większość uczestników rynku, spodziewała się, że firmy oferujące energię po stałej cenie (czyli produkt gwarantowany) zabezpieczają swoje pozycje na giełdzie, kupując odpowiedni wolumen energii na odpowiedni przedział czasu. Okazało się, że część tego nie robiła tylko dokupywała energię na bieżąco. Wynikało to z błędnej strategii szacowania ryzyka.

Spółki nie mając w obecnej sytuacji możliwości zrealizowania kontraktów postawiły na dwie strategie. Pierwsza to bezprawne podnoszenie cen czy wypowiadanie umów. Druga, to celowe wypadnięcie z rynku bilansowego, co skutkuje automatycznym przejściem klientów na umowę rezerwową. Spółki wybrały najgorszą opcję dla swoich klientów, całkowicie przenosząc koszt niezrealizowanych kontraktów na swoich odbiorców. Zachodzi podejrzenie, że spółki te będą się reaktywowały (koncesja jest tylko zawieszona), a obecne działania były to tylko sposobem na pozbycie się na niechcianych kontraktów. To udowadnia, że konsumenci nie są wystarczająco chronieni na rynku energii. Cała sytuacja uderzyła w mniejszych graczy czyli w sektor MŚP, który zaopatrywał się w tych właśnie spółkach. Zachęcam do wystąpienia w sądach o odszkodowania – dodaje Marek Przechodzień

Straciłem dostawcę energii i co dalej?

Zapisy prawa chronią odbiorców energii. Jeśli stracą obecnego sprzedawcę otrzymają dostawcę rezerwowego. To nie jest jednak takie proste – bo zapłacimy za energię znacznie więcej. O dostawcy rezerwowym przypomina Tauron przesyłając dziś do redakcji komunikat w tej sprawie.

“Klient, który stracił sprzedawcę energii elektrycznej, powinien jak najszybciej wybrać nową firmę, która będzie mu sprzedawała prąd. TAURON podkreśla, że trzeba stawiać na sprawdzone i rzetelne firmy, które dotrzymają warunków umowy.
Odbiorca energii elektrycznej, który został poinformowany, że jego dotychczasowy sprzedawca prądu „zaprzestał świadczenia usługi sprzedaży energii elektrycznej”, nie musi się obawiać, że nie będzie miał prądu. Lokalny dystrybutor energii elektrycznej podpisze w imieniu klienta umowę ze sprzedawcą rezerwowym, bo tak stanowią zapisy prawa.

Warto jednak jak najszybciej zamienić umowę rezerwową na umowę z wybranym sprzedawcą energii. Trzeba to zrobić nawet wtedy, gdy sprzedawcą rezerwowym jest TAURON, bo na umowach rezerwowych obowiązują inne warunki cenowe niż w ofertach handlowych.
Podejmując decyzję o wyborze firmy, od której kupuje się energię elektryczną, trzeba, oprócz warunków handlowych, oceniać także wiarygodność podmiotu, z którym planujemy podpisać umowę. TAURON podkreśla, że jest jednym z największych podmiotów gospodarczych w Polsce, który ma doświadczenia i ugruntowaną pozycję na rynku energetycznym i zachęca do skorzystania z jego oferty. “  źródło TAURON, komunikat prasowy z dnia 12.09.2018

Efektem trzęsienie ziemi na rynku obrotu energią elektryczną będzie konsolidacja rynku. Jak widać więksi gracze postawią na wiarygodność. To da im większe pole manewru w kształtowaniu polityki cenowej, szczególnie jeśli nie będą podgryzani przez małych graczy. Kto za to zapłaci? Jak zwykle my.

Grzegorz Burek

Redaktor naczelny GLOBEnergia, Wiceprezes SBF Polska PV, członek PORT PC