O przyszłości na rynku branży grzewczej, wsparciu dla firm i przepisie na sukces mówi Robert Galara, prezes firmy Galmet.

Anna Będkowska: Jakie produkty obecnie rozwija polski producent?

Robert Galara: Galmet rozwija obecnie przede wszystkim produkty OZE. Coraz bardziej popularne są pompy ciepła. Dzięki dofinansowaniom popularne stają się zestawy solarne, a także zestawy hybrydowe złożone z pompy ciepła i fotowoltaiki. Taki zestaw razem tworzy dobry, ekologiczny system grzewczy.

AB: Jesteście polskim producentem urządzeń grzewczych, rozwijacie się jako firma. Co dla Pana, po tylu latach działalności jest przepisem na sukces w branży grzewczej?

R.G. Przepisem na sukces w branży grzewczej jest moim zdaniem skupienie się w danym momencie na jednym produkcie. Wcześniej były to zbiorniki (ich produkcję rozpoczął Galmet 36 lat temu), teraz to pompy ciepła i solary.
Poza tym pewność siebie, że to co się robi, uda się. Rynek jest nasycony, a dostępność produktów jest potężna. Globalizacja przynosi nam dobre i złe efekty. Z jednej strony mamy dostęp do technologii, najnowocześniejszych maszyn i surowców z całej Europy, ale konkurencja też jest światowa a koncerny globalne polskich producentów przytłaczają. Z tego powodu polskiemu producentowi potrzebna jest charyzma, hart ducha.

A.B: Wam zatem tej charyzmy nie brakuje!

R.G. Tak, ale oprócz charyzmy, potrzebna jest siła charakteru i konsekwentne dążenie do określonych celów. A także analiza rynku i zachodzących na nim zmian. Myślę, że Galmet jest na to dobrym przykładem, gdyż zaczęliśmy produkować pompy ciepła już 6 lat temu! A niedługo po tym panele słoneczne. Widzieliśmy, że branża OZE dynamicznie się rozwija i potrzeba posiadania czystego powietrza jest powszechna.
Teraz możemy powiedzieć, że był to dobry ruch.

A.B: Od początku wszystko szło gładko?

R.G. Rozpoczęcie produkcji, zgromadzenie dobrej kadry, frycowe, które trzeba zapłacić w postaci pierwszych nieudanych projektów, budowa marki to jest droga przez mękę.

A.B: Czy po tych wszystkich latach, uważa Pan, że było warto?

R.G. Gdybyśmy nie podjęli takiej decyzji, myślę że teraz bardzo byśmy żałowali. Naszym celem jest zbudowanie silnej dywizji pomp ciepła i pokazanie, że polski producent może jak równy z równym walczyć z zachodnią konkurencją globalną. Nie jesteśmy jeszcze wielkim graczem na rynku, ale myślę, że idziemy w dobrym kierunku.
Myślę, że klienta przekona to, że będzie miał zawsze dostęp do dobrej informacji, doradcy i szkoleń w języku polskim, polskiego serwisu i części.

AB: Co było dla Państwa największym wsparciem?

R.G. Ciężko powiedzieć, czy my mieliśmy jakieś wsparcie z zewnątrz. Raczej pozytywne było samo podejście, że musimy się rozwinąć w branży OZE. Jeśli miałbym jednak wymienić to największe to najpewniej młoda, żądna sukcesu kadra tworzącego się właśnie wydziału produkcji pomp ciepła Galmet.
Podoba mi się także to, że PORT PC się rozwija, że się rozumiemy w organizacji. Jest to z pewnością organizacja, która ukierunkowuje rozwój pomp ciepła popularyzuje same pompy ciepla, grupuje producentów i importerów. Wspólnie wymieniamy doświadczenia, wydajemy wytyczne, a to z kolei służy projektantom. Dzięki takim organizacjom cała branża się rozwija.
Realną pomocą dla ostatecznego użytkownika jest oczywiście wsparcie finansowe naszego państwa i Unii Europejskiej. Nie każdego stać, żeby w całości pokryć koszty pompy ciepła, czy hybrydowego zestawu grzewczego. W ostatnich latach idą na to setki milionów złotych, a jednym z przykładów jest przecież ruszający właśnie program Czyste Powietrze.

Robert Galara przed redakcyjną kamerą podczas I Kongresu Trendy Energetyczne
(Fot. GLOBEnergia)

A.B: Wydaje mi się, że takie działania są wsparciem, ale tylko pośrednim…

R.G. Oczywiście, nic nie zastąpi codziennej pracy na hali produkcyjnej, w biurze projektowym czy na politechnice, a także wspólnych działań, które łączą biznes z nauką. Nas, producentów zawsze zajmowała będzie przede wszystkim codzienna praca, wydajność, szybkie dostawy by zadowoli klienta, itp. Uczelnia natomiast patrzy trochę szerzej, kształcąc młodych ludzi i robiąc badania, jednocześnie patrzy w przyszłość.
Jak widać te wsparcia są rozczłonkowane, ale są. Pamiętamy przecież sytuację sprzed 10-15 lat, gdzie nikt nie wiedział co to jest pompa ciepła. Ta sytuacja się diametralnie zmieniła.
Uważam też, że przydałoby się kompleksowe i długofalowe wsparcie polskiej branży OZE przez decydentów.

A.B: A są takie decyzje, lub mechanizmy, które Was blokują?

R.G. Jesteśmy zaskakiwani podwyżką prądu typu 30-70% w ciągu jednego roku. Wskutek tego producenci muszą całkowicie zmienić system pracy i komunikacji z klientem. Chcielibyśmy, aby kierunek rozwoju naszego państwa i polityki energetycznej był długofalowy i jednorodny, przede wszystkim służący obywatelowi i jego zdrowiu. Jeżeli nastawimy się na OZE, to tej decyzji nie zmieniajmy przy każdej kolejnej kadencji parlamentu i rządu.

Każda taka zmiana powoduje mętlik nie tylko w głowach prezesów firm, ale także w głowach głównych księgowych, działów BiR, itd. Np. na badania i certyfikacje stałopaliwnych kotłów 5 klasy polscy producenci wydali dziesiątki milionów złotych. Teraz okazuje się, że praktycznie w żadnym programie tych kotłów nie ma (nawet tych na pellet)…

A.B: Jakie macie plany na najbliższe kilka lat?

R.G. Chcemy przyspieszyć zmiany, uciec do przodu stawiając na pompy ciepła. Poza tym
zunifikowane zarządzanie produkcją energii w domu z kilku źródeł. Będziemy walczyć o lepszą jakość i wyższą wydajność. Pamiętamy przecież, że konkurencja nie śpi.

A.B: Czy wasza konkurencja to głównie zagraniczne firmy?

R.G. Oczywiście. Ale rynek jest wolny i nam zależy, żeby był do niego równy dostęp dla podmiotów zarówno polskich jak i zagranicznych. My z wielkim szacunkiem patrzymy na konkurencję zagraniczną. Chcemy żeby walka na rynku była fair i żeby kryteria były jasne i czytelne. Tu producenci potrzebują wsparcia władz, decydentów, żeby ten rynek był stabilny i żebyśmy mogli liczyć na stałość prawa i unikać niekonsekwentnego przestrzegania prawa już istniejącego. Mam tu na myśli np. szarą strefę w kotłach na paliwa stałe, która niestety jest i z tego co widzimy się nie zmniejsza. Inny przykład: mimo zakazu produkcji tzw. “śmieciuchów” wciąż się je gdzie niegdzie produkuje, a zdarza się, że na 8% podatku Vat sprzedawane są nadal w sieci.

A.B: Tworzenie prawa nie należy jednak do obowiązków producentów… ale powinno być tworzone z myślą o wszystkich, czyli zarówno o producentach jak i o użytkownikach, prawda?

R.G. Oczywiście, ale jak widać są sytuacje, które odrywają nas od myślenia o tym do czego jesteśmy stworzeni: do produkcji, do unowocześniania technologii, do podnoszenia komfortu użytkowania, żywotności urządzeń, itd. Nie powinniśmy się zajmować prawodawstwem, czy pisaniem memoriałów do ministerstw (chociaż zawsze kiedy trzeba- służymy merytoryczną pomocą).
My codziennie walczmy o to, by móc z otwartą przyłbicą oferować klientowi najlepsze w Europie wyroby techniki grzewczej- znad Wisły.

Robert Galara

Wiceprezes Zarządu Galmet