W niektórych budynkach, na przykład biurowych, ludzie zdrowi zaczynają narzekać na problemy zdrowotne o nieznanym źródle. Po wyjściu na świeże powietrze objawy najczęściej mijają. Nie mamy tu jednak do czynienia ani ze zwykłą chorobą, ani tym bardziej z lenistwem pracowników. Problem leży w „chorym” budynku.

Syndrom (lub zespół) chorego budynku możemy zdefiniować jako zespół dolegliwości zdrowotnych, których źródło trudno zidentyfikować, a ich rzeczywistym powodem jest pobyt w danym budynku lub pomieszczeniu. Im dłużej w nim przebywamy, tym bardziej dokuczliwe stają się objawy „choroby”, natomiast po opuszczeniu budynku zwykle mijają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Problem ten początkowo zidentyfikowano w miejscach pracy, stąd przykład biurowca. Jednakże łatwo możemy doprowadzić do takiej sytuacji w naszym domu. Pora więc stać się lekarzem i zapobiec szkodliwej epidemii wśród członków rodziny lub pracowników naszej firmy.

Objawy u ludzi

Pierwsze pytanie lekarza – co Pani/Panu dolega? W taki sposób również możemy zidentyfikować problem leżący w naszym budynku. Przebywające w nim osoby mogą skarżyć się jednak na objawy z wielu obszarów zdrowotnych.

W początkowym stadium zapewne będą dominować problemy z samopoczuciem tj. uczucie przemęczenia, a co za tym idzie kłopoty z koncentracją i rosnące rozdrażnienie. Pojawią się również przybierające na sile zawroty i bóle głowy.

Jednak to nie koniec. Do szerokiego wachlarza symptomów zespołu chorego budynku możemy również zaliczyć omdlenia i mdłości, a także wszelkiego rodzaju reakcje alergiczne – podrażnienie błony śluzowej, zaczerwienienie i szczypanie oczu, bóle gardła, uporczywy kaszel. Zdarzają się również poważniejsze problemy jak np. podrażnienia skóry, zapalenie śluzówek, krtani czy nawet oskrzeli.

Katalog jak widać jest spory. Problemy te jednak mają pewną wspólną cechę. Nasilają się, gdy przebywamy np. w miejscu pracy lub w domu. Jednak gdy opuścimy budynek, z czasem – np. przez wolny weekend – stopniowo znikają.

Jakie jest źródło problemu?

Cały kłopot polega na fatalnym stanie powietrza w budynku. Występujące w nim zanieczyszczenia możemy podzielić na dwa główne rodzaje – biologiczne i chemiczne.

Zanieczyszczenia biologiczne to wszelkiego rodzaju drobnoustroje, pleśń i inne grzyby rozwijające się w budynku. Pozostają niewidoczne, szkodzą samą swoją obecnością, a także wytwarzają substancje działające negatywnie na nasz organizm. Gromadzą się głównie w pobliżu wilgotnych miejsc.

Zanieczyszczenia chemiczne natomiast pochodzą z materiałów budowlanych oraz wyposażenia budynku tj. drukarki, kserokopiarki itp. Ponadto mogą docierać do nas z zewnątrz – jak np. spaliny z ruchliwej ulicy czy dym z okolicznych budynków. Źródłem również możemy być my sami, jeżeli decydujemy się na palenie w pomieszczeniu lub używamy dużej ilości chemicznych środków czyszczących.

Wilgoć – skąd się bierze

Wilgoć na ścianach może być skutkiem wykraplania się pary wodnej w przegrodzie – wiąże się to z niepoprawnym zaprojektowaniem izolacji budynku i zagraża jego konstrukcji. Źródłem problemu może być również brak odpowiedniej izolacji (zwłaszcza zimą) a także mostki cieplne. I to właśnie te ostatnie mogą objawiać się wykwitami w narożnikach budynku lub wokół okien. Nie mniej ważna jest odpowiednia hydroizolacja od podłoża.

Wilgoć i pleśń w domu to częsty problem (fot.depositphotos)

Wszystkie wspomniane wcześniej źródła wilgoci są błędami na etapie projektowym i wykonawczym. Ale nawet prawidłowo zaprojektowany budynek może być narażony na problemy z wilgocią. Bardzo często ich źródłem jesteśmy my sami – użytkownicy. Wilgotność powietrza podnosimy gotując, piorąc, myjąc się. Ponadto – powietrze wydychane przez nas jest wilgotne.

Standardowo – wilgotność powietrza w pomieszczeniu powinna zawierać się w przedziale 40 – 60%. Zimą zwykle powietrze jest przesuszone, z racji działania systemów ogrzewania. Jednakże duża różnica temperatur pomiędzy pomieszczeniem a otoczeniem zewnętrznym może na chłodniejszych przegrodach oraz w okolicy mostków cieplnych powodować pojawienie się wilgoci. Wiosną i latem wilgotność powietrza na zewnątrz rośnie, zwłaszcza w dni deszczowe. W efekcie w pomieszczeniu również może sięgać nawet 90%.

Jak sobie z tym radzić?

Rozwiązanie jest teoretycznie bardzo proste. Zacznijmy wietrzyć pomieszczenia. Sprawdźmy również drożność wentylacji. W ten sposób zapewnimy dopływ odpowiedniej ilości świeżego powietrza. Jeśli nie doszło do poważniejszego zawilgocenia konstrukcji budynku, istnieje duża szansa na poprawę. Warto również zająć się generalnym sprzątaniem, być może w różnych trudnodostępnych miejscach nagromadziło się sporo kurzu, który powoduje reakcje alergiczne. Zadbajmy też o eliminację hałasu, gdyż powoduje on rozdrażnienie, a po dłuższym działaniu problemy zdrowotne. Z nadmiarem wilgoci możemy walczyć również z pomocą technologii – kupując osuszacze powietrza.

Jeżeli w miejscu pracy znajdują się większe skupiska urządzeń, nawet wspomnianych już drukarek i kserokopiarek, warto zastanowić się nad miejscowym wzmocnieniem systemu odprowadzenia powietrza.

Regularne przeglądy wentylacji zapewnią jej sprawne funkcjonowanie (fot.depositphotos)

Oczywistym sposobem na zapewnienie odpowiedniego przepływu powietrza w budynku jest zastosowanie wentylacji mechanicznej. Odpowiednio dopasowany system zadba o zdrowy mikroklimat w naszym domu. Instalacja to jedno, ale o system wentylacji trzeba również odpowiednio dbać. Pamiętajmy więc o jego regularnym czyszczeniu i serwisowaniu.

Jeśli jednak doszło do poważniejszego zawilgocenia budynku i rozwinęły się w nim bardzo szkodliwe grzyby i pleśń – być może czeka nas remont. W przeciwnym razie będziemy coraz mocniej odczuwać skutki choroby naszych czterech ścian.

Źródła: Stowarzyszenie Polska Wentylacja, CentroClima.

Bartłomiej Tomczyk

Redakcja Termomodernizacja.pl