Projekt nowelizacji narzuca maksymalną ilość prądu z mikroinstalacji OZE (tzw. współczynnik rocznego wykorzystania mocy), którą będzie można po taryfie gwarantowanej odsprzedać do sieci w ciągu roku. Dzieje się tak ze względu na wprowadzenie maksymalnego wskaźnika – tzw. stopnia wykorzystania mocy w danej instalacji, do którego przedsiębiorstwa zobowiązane są do zakupu energii po cenach gwarantowanych.

 
Niektóre z tych wskaźników są bardzo niskie w relacji do obecnie stosowanych urządzeń, np. w przypadku mikrowiatraków o mocy do 3 kW (650 godzin/rok) czy systemów fotowoltaicznych o mocach do 10 kW (950 godzin/rok nie jest z pewnością górną granica możliwości obecnie, a już na pewno w perspektywie kilku lat). Pozostając zamrożone w ustawie będą stanowić barierę prawną we wdrażaniu coraz bardziej efektywnych rozwiązań. To konstrukcja prawna nie występuje na świecie, bo żaden kraj nie wprowadza przepisów blokujących rozwój technologiczny OZE. Polski system wspierać będzie stare, mało wydajne technologie, bo postęp polega na tym, że wydajność mierzona stopniem wykorzystania mocy z roku na rok rośnie i już teraz znaczny odsetek inwestycji przekracza wartości progowe podane w noweli, po przekroczeniu których inwestor i producent urządzeń zaczną być karani za innowacyjność i efektywność.
 
Uzasadnienie projektu noweli nie odnosi się do przyczyn wprowadzenia tych niecodziennych przepisów. Można tylko się domyślać, że chodzi o to, aby ograniczyć niebezpieczeństwo nadużyć, aby potencjalni prosumenci nie oszukiwali stosując niedozwolone zabiegi techniczne i deklarując zawyżoną produktywność.  Zadziwiająca byłaby to teza, gdyż:
nie ma takich prawnych obostrzeń w stosunku do dużych źródeł, choć tam pokusa jest znacznie większa,
jak do tej pory największe i najczęstsze przypadki zawyżania produkcji energii z OZE ma miejsce w przypadku współspalania biomasy z węglem w elektrowniach węglowych, które wytwarzają wielokrotnie więcej energii przy wielokrotnie większych zyskach 
nie ma żadnych doniesień zagranicznych, aby w jakimkolwiek spośród 88 krajów stosujących FiT dochodziło do tego typu nadużyć w segmencie mikroinstalacji, ani też takie przypadki nie zostały odnotowane w stosunku do ponad 600 polskich dotychczasowych prosumentów przyłączonych do sieci po wejściu w życie „małego trójpaku” z lipca 2013 roku,
w segmencie mikroinstalacji, zgodnie z małym trójpakiem oraz ustawą o OZE, obowiązkowe jest instalowanie liczników inteligentnych, czasami nawet dwóch liczników (licznik inteligentny na przyłączu plus licznik na wyjściu z mikroinstalacji) .
 
Nie ma ani jednego racjonalnego powodu, aby wobec prosumentów zrezygnować z fundamentalnej zasady zaufania (obywatele nie dali ku temu żadnego powodu) i aby wobec ich stosować inne, znacznie bardziej restrykcyjne, standardy niż wobec koncernów energetycznych.
 
Koncepcja regulacyjna w tym zakresie (blokowanie innowacji i ew. zamiar stosowania zasady „państwa policyjnego” wobec prosumentów w noweli ustawy o OZE) jest całkowicie błędna metodologicznie i szkodliwa społecznie (podważa a’priori, bez dowodów, zasadę zaufania i wpływa destrukcyjnie na wizerunek energetyki obywatelskiej).  Koncepcja ta zniszczyłaby też jedną z najważniejszych zalet taryf gwarantowanych – zachętę do innowacji i rozwoju przemysłu nowych technologii. 
 
Źródło: IEO