Podczas konferencji prasowej, która odbyła się w środę, 17 czerwca 2015, posłanka PiS Anna Zalewska przedstawiła pomysł na uchwałę dotyczącą  wprowadzenia moratorium na budowę elektrowni wiatrowych, z wyłączeniem budowy mikro i małych instalacji.

 

Posłanka zwróciła na to, że w zasadzie w każdej gminie są inwestorzy chętni na budowę elektrowni wiatrowych. Od kilku lat PiS próbuje wprowadzić zapisy, regulujące warunki budowy elektrowni wiatrowych względem zabudowań. Zaproponowano między innymi rozwiązanie, oddalające elektrownie wiatrowe o 3 km od zabudowań/siedzib ludzkich.
 
PO obiecywała, że wdroży przepisy niepozwalające na to, aby elektrownie wiatrowe były posadowione na warunkach zabudowy bez planu zagospodarowania przestrzennego. Obecnie w podkomisji są długie dyskusje, jak to musi być rozwiązane. – mówiła Zalewska.
 
Ustawa o energii odnawialnej miała zabezpieczać interesy obywateli, których nieruchomości mają zerową wartość, jeżeli zlokalizowane są tam farmy wiatrowe. – komentowała.
 
Posłanka wyliczała również, powołując się na badania NIK, że prawie 600 gmin i prawie 2 miliony obywateli protestuje i nie zgadza się na to,  by blisko ich domów stały 200-metrowe wieże elektrowni wiatrowych.
 
Co więcej, posłanka twierdzi, że PO nie ma zamiaru zająć się problemem. Dlatego jedynym wyjściem z sytuacji jest wniosek o moratorium – czyli wstrzymanie budowy dużych farm wiatrowych do czasu wdrożenia odpowiednich uregulowań. Jak podkreśliła posłanka Alewska, partia PiS opowiada się na budową małych i mikro instalacji i za prosumenckimi rozwiązaniami. Posłanka zapewnia, że podczas głosowania nad ustawą o OZE, przedstawiciele PiS głosowali w ten sposób, by obywatele mogli czerpać korzyści finansowe z realizacji pakietu klimatycznego.