Zmiany, które chcemy dzisiaj omówić dotyczą farm planowanych, po części w toku procesu inwestycyjnego.

 
Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego
Kolejną nowością w stosunku do stanu obecnego jest możliwość lokalizowania farm wiatrowych jedynie na podstawie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (mpzp).
Nie jest to nowa propozycja – wielokrotnie zarówno inwestorzy wiatrowi, społeczeństwo, jak i sądy administracyjne postulowali za wprowadzeniem takiej zmiany. Próby te również podejmował poprzedni rząd. Jednak aby możliwy był dalszy rozwój energetyki wiatrowej proponowano umożliwienie legalnego partycypowania przez inwestorów w kosztach sporządzenia planów miejscowych. Koszty te są zbyt wysokie, aby często niezamożne gminy wiejskie mogły sobie pozwolić na ich wygospodarowanie. Możliwości takiej jednak nie przewiduje omawiany projekt ustawy. 
W praktyce może to doprowadzić do sytuacji, gdzie mimo chęci gminy i przychylności lokalnej społeczności brak będzie finansowych możliwości pokrycia kosztów sporządzenia planów miejscowych. Albo co jest znacznie częstsze – ich „finansowanie” przez inwestorów nadal będzie opierało się na nie do końca przejrzystych zasadach. 
 
Zezwolenia na eksploatację
Dla nowych tj. nieeksploatowanych jeszcze elektrowni wiatrowych uzyskanie zezwolenia konieczne będzie przed przystąpieniem do ich eksploatacji. W przypadku farm istniejących jego uzyskanie będzie konieczne w terminie roku od dnia wejścia w życie ustawy. 
Proponuje się aby zezwolenie wydawane było na 2 lata. Zgodnie z projektem zezwolenie wygasać będzie wcześniej w przypadku naprawy lub modernizacji eksploatowanej elektrowni wiatrowej tj. z dniem jej rozpoczęcia.
 
Dodatkowo każde dokonanie naprawy lub modernizacji elementów technicznych elektrowni wiatrowej wymagać będzie uprzedniego uzgodnienia z Urzędem Dozoru Technicznego. Takie rozwiązanie zapewne utrudni, ale i wydłuży okres dokonywania napraw. Wydłużanie zaś sytuacji w której to popsute urządzenia przez dłuższy okres oczekują na naprawę i nie produkują energii wiąże się z wymiernymi stratami dla właściciela farmy wiatrowej. 
 
Najwięcej kontrowersji budzi wysokość opłaty przewidzianej za wydanie decyzji – jej maksymalna wysokość nie może przekroczyć 1 % wartości inwestycji. Finalna wysokość opłaty ma zostać ustalona przez ministra właściwego do spraw gospodarki. 
Na dzień dzisiejszy trudno określić jaka będzie to docelowa wartość. Ogromne obawy wiążą się z wyznaczeniem opłaty w maksymalnej wskazanej w projekcie ustawy wysokości. Wskazuje się, że maksymalna wartość opłaty jest nieadekwatna do kosztu czynności jakie ma podjąć UDT. 
Uzależnienie opłaty od wartości inwestycji może zniechęcić inwestorów do stosowania nowych, ale droższych rozwiązań technicznych, albowiem ich zastosowanie zwiększy koszty eksploatacji farmy w związku ze wzrostem kwoty za wydanie zezwolenia na eksploatację. 
W przypadku ustalenia opłaty w jej maksymalnej wysokości w ciągu okresu funkcjonowania farmy wynoszącego około 25-30 lat w sumie jej właściciel musiałby liczyć się z poniesieniem opłaty w wysokości około co najmniej 12-15 % wartości inwestycji. 
Wprowadzenie opłaty na pewno pogorszy sytuację finansową właścicieli farm wiatrowych. W zależności od jej wysokości rodzić się będzie pytanie, czy wszyscy inwestorzy będą w stanie unieść jej ciężar. Tym bardziej, że wejście w życie ustawy w proponowanym kształcie może doprowadzić do kilkukrotnego wzrostu podatku od nieruchomości. 
 
Anna Siwkowska, radca prawny SRS Legal
W kolejnym artykule przybliżony zostanie temat wzrostu podatku od nieruchomości w kontekście projektu ustawy o inwestycjach wiatrowych. 
Źródło: GLOBEnergia