Projekt zakładał obniżenie o 4 punkty procentowe obowiązku OZE do łącznego poziomu 16%. Projekt mocno uderza w inwestycje wiatrowe, które już wcześniej, za sprawą tzw. „ustawy odległościowej” były w, lekko mówiąc, kiepskiej sytuacji. Jak dalej potoczy się sytuacja energetyki wiatrowej w kontekście opublikowanego rozporządzenia? Dla GLOBEnergii komentuje Pan Michał Kaczerowski, Prezes Zarządu firmy Ambiens, która działa w obszarze doradztwa środowiskowego.

Toczy się to cały czas w tym samym kierunku, teraz jednak coraz bardziej stromo w dół. Zmniejszenie obowiązku OZE do poziomu 15,4% spowoduje, że nadpodaż zielonych certyfikatów nie tylko się utrzyma, ale zwiększy się. 20 TWh na dzień dzisiejszy, do końca roku 22 – 23 TWh – udział ten będzie stale rósł. Przy malejącym popycie na zielone certyfikaty ich cena, zgodnie z prawami rynku, będzie musiała spadać, co poskutkuje tym, że sytuacja pracujących dziś farm wiatrowych w kraju będzie jeszcze bardziej dramatyczna. Coraz głośniej mówi się o bankructwach, które będą dokonywać się w przyszłym roku. Jest to bezpośredni sposób oddziaływania tego typu regulacji.

W sposób pośredni jeszcze trudniej będzie z finansowaniem na rynku OZE. Spodziewam się, że rykoszetem ta regulacja uderzy w development – nie będzie pieniędzy na realizację nowych projektów. W energetyce wiatrowej muszą pojawić się aukcje migracyjne, które jako jedyne, w rozsądny sposób, dałyby możliwość uratowania projektów wiatrowych, które nie domykają się z finansowego punktu widzenia względem cen zielonych certyfikatów na początku istnienia tych projektów. Tego typu zmiana w trakcie funkcjonowania branży, realizacji projektu, w mojej opinii jest po prostu niesprawiedliwa. Ludzie realizujący inwestycje wiatrowe podejmowali decyzje inwestycyjne w oparciu o zupełnie inne dane – w oparciu o informacje, że Polska jest zobowiązana do zapewnienia istotnego udziału branży OZE w polskim miksie energetycznym. Licząc na to, podejmowali decyzje inwestycyjne, nie mając świadomości, że dojdzie do takiego załamania. W związku z tym brak interwencji w jakikolwiek sposób pomagającej branży, a wręcz obniżenie obowiązku OZE, w moim rozumieniu tematu jest dobiciem dzisiaj funkcjonujących inwestycji i jednocześnie – choć nie wiem czy da się bardziej – jeszcze większym zniechęceniem ewentualnych deweloperów, którzy mogliby chcieć zainwestować w branżę wiatrową.

Kryzys na rynku zielonych certyfikatów jest jednym z elementów, z jakimi dzisiaj boryka się branża wiatrowa –  dotyka projektów pracujących. Nie zapominajmy o tym, że mamy ustawę odległościową, która praktycznie zupełnie wyklucza rozwój nowych projektów i repowering. Wszystkie możliwe etapy realizacji i życia branży wiatrowej dzisiaj przeżywają kryzys. Nie ma ani jednego uczestnika rynku, który mógłby dzisiaj czuć się bezpiecznie, bo czy to jest deweloper, czy inwestor projektu mogącego podlegać realizacji i który z kolei czeka na system aukcyjny – wszyscy borykają się z bolączkami. Wydaje się, że strategia rządu jest jednoznaczna – żeby branżę wiatrową po prostu zabić i to, jak widzimy po ostatnim rozporządzeniu, zabić ją jak najszybciej.

Rozporządzenie wejdzie w życie 30 listopada 2016 r.

Źródło: GLOBEnergia

Katarzyna Cieplińska

Redaktor GLOBEnergia