Problem nie jest jednak wyimaginowany, lecz realny. Najczęściej diagnozowany jest przede wszystkim jako efekt stosowania przestarzałych technologii grzewczych, czyli kotłów stałopalnych niespełniających żadnych norm emisji oraz stosowania w nich paliwa złej jakości. Dodajmy do tego nadal powszechne w gospodarstwach domowych spalanie odpadów oraz emisję zanieczyszczeń, jakie generuje transport, a efektem, jaki uzyskamy, będzie 48 000 osób, które umierają przedwcześnie z powodu zanieczyszczonego powietrza w Polsce.

Dane ze stacji pomiarowych, mierzących poziom zanieczyszczenia powietrza, wcale nie napawają optymizmem, gdy zestawimy je z poprzednimi sezonami grzewczymi, a jeżeli jakiś pozytywny trend jest widoczny, to jest on niewielki. Jak to możliwe, skoro od kilku lat wdrażane są przez gminy Programy Ograniczania Niskiej Emisji? Mimo modernizacji instalacji grzewczych i działań na rzecz ograniczenia emisji wynikającej z sektora transportu problem pozostaje. Czy powodem jest brak norm dla kotłów stałopalnych i norm dla jakości paliwa, jakie mogą być w nich spalane? Tak. Czy problem stanowi natężenie ruchu samochodowego i struktura wieku pojazdów w Polsce? Tak. Odpowiedź na te pytania jest ważna, ale stanowi szukanie technologiczno-technicznych przyczyn zanieczyszczenia powietrza w Polsce. Może warto postawić więc tezę, że niska emisja to problem społeczny. Społeczeństwo potrzebuje edukacji, a samorządy lokalne narzędzi, więc tylko odpowiedzialnie budowana gospodarka oraz energetyka, a co za tym idzie także odpowiedzialna polityka, mogą dać efekt w postaci braku ubóstwa energetycznego i likwidacji problemu niskiej emisji.

W czym tkwi sedno problemu? Skupiając się na modernizacji i wymianie źródła ciepła, pomijana jest permanentnie jedna zasadnicza kwestia, mianowicie nowobudowanych obiektów. Według danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego co roku wydawane jest ok. 190 tys. pozwoleń na budowę. W przypadku budynków jednorodzinnych jest to ok. 70 tys. pozwoleń. Zatrważające są dane dotyczące projektowanego systemu grzewczego w nowych budynkach jednorodzinnych budowanych po 2001 roku, które wskazują, że w ok. 65% przypadków jest to wykorzystanie paliw stałych. Wystarczy odrobina wyobraźni, aby zrozumieć skalę problemu. W części przypadków jest to efekt dostępu do infrastruktury, a więc MPEC czy sieci gazowej, przyczyn należy jednak upatrywać także w kosztach inwestycyjnych i eksploatacyjnych. Dodajmy zatem aspekt kosztów energii, ponoszonych przez poszczególne grupy społeczne w ich budżetach miesięcznych. Według danych GUS (Główny Urząd Statystyczny) we wszystkich analizowanych grupach społecznych przekroczony jest 10% próg określający ubóstwo energetyczne, a średnio dla ogółu społeczeństwa wynosi ok. 11–12%.

W przypadku transportu ok. 61% lądowego transportu pasażerskiego i ok. 84% transportu towarów to transport samochodowy, uchodzący za najwygodniejszą i najbardziej dostępną formę transportu, ale też najbardziej emisyjną. Z kolei najbardziej ekologiczny transport, a więc elektryczny (kolejowy, szynowy), odpowiada za przewóz ok. 38% pasażerów i ok. 12% towarów. Dodajmy do tego dane GUS dotyczące średniego wieku parku pojazdów w Polsce – ok. 53% aut osobowych, ok. 50% samochodów ciężarowych i ok. 64% autobusów ma ponad 15 lat. Pokazuje to skalę problemu, z jakim będzie musiał zmierzyć się ustawodawca, wprowadzając w Polsce możliwość wytyczenia tzw. low emission zone.

Patrząc na powyższe dane, wydawałoby się, że chcemy spalać węgiel w starych kotłach i jeździć starymi samochodami. Może to zbędny sarkazm, potwierdzający jednak tezę, że niska emisja jest problemem społecznym. Wymiana źródeł ciepła i zmiana sposobu korzystania z transportu są konieczne i na mniejszą czy większą skalę są realizowane przez gminy. Skoro jednak nie każdego stać na nowoczesny system grzewczy (nawet przy dofinansowaniu ze strony gminy) i auto (dofinansowania nikt z pewnością nie uzyska, chyba że od rodziny), to jako minimum należ potraktować zrozumienie istoty produkcji energii i zrozumienie, że jest to produkt, który powinien być powszechnie oszczędzany. Najtańsza energia to ta, której nie trzeba produkować.

Ograniczenie niskiej emisji powinno być priorytetem z punktu widzenia społeczeństwa. W przypadku każdych podejmowanych działań nie zapominajmy jednak, że najważniejszy jest człowiek. Tworząc nowe prawo, wprowadzając zakazy i nakazy, które są konieczne, aby jakość powietrza w Polsce była lepsza, zachowajmy wrażliwość społeczną. Sprawi ona, że podejmowane działania będą stanowić wspólną inicjatywę i nikt nie będzie czuł się z nich wykluczony z powodów ekonomicznych.

dr inż. Michał Kaczmarczyk

RESponsibility Polska, Redakcja GLOBEnergia