Jakiś czas temu opisywałem w tym artykule problemy, z jakimi zetknęło się Portoryko. Rok 2017 przyniósł USA serię huraganów, które miały duży wpływ na tamtejszą sieć elektroenergetyczną. Już wtedy duża liczba osób upatrywała w załamaniu tradycyjnego systemu przesyłu szansy dla OZE. Sytuacja nabrała tempa z decyzją Elona Muska nt. odbudowy sieci w Portoryko. Wszystko wskazuje na to, że obecne wydarzenia mogą zmienić „odnawialny krajobraz” Stanów Zjednoczonych.

EnergySage to amerykański serwis internetowy. Za jego pomocą można odnaleźć lokalne firmy zajmujące się sprzedażą i instalacją paneli fotowoltaicznych. Wirtynę odwiedza ponad milion osób rocznie, z których znaczna część decyduje się na stworzenie przydomowej instalacji słonecznej. Według ostatnich danych udostępnionych przez serwis, w ostatnim okresie znacznie zwiększyło się zainteresowanie OZE w trzech regionach Ameryki – Teksasie, Luizjanie i Florydzie. Mają one jedną cechę współną – zostały zniszczone przez huragany.

Wzrosty okazały się oszałamiające.

W samej Florydzie zainteresowanie fotowoltaiką wzrosło o prawie 60% w stosunku do ubiegłego miesiąca

– strona EnergySage była odwiedzana w tym stanie o 60% częściej w stosunku do sierpnia. Choć w Luizjanie przyrost wejść na wirtynę podniósł się tylko o 16%, to ilość rejestrowanych kont w ciągu miesiąca podskoczyła o 57%.

 

Wygląda na to, że budzącą największe zainteresowanie cechą OZE jest… ich wytrzymałość na warunki pogodowe. Amerykański blog pod tytułem „Czy solary mogą wytrzymać grad i huragany” zaliczył gigantyczne przyrosty w liczbie wyświetleń, które zwiększyły ruch na stronie od parunastu do parudziesięciu razy, w zależności od stanu. Wszystko wskazuje na to, że przywykłe do ciągłych dostaw prądu amerykańskie społeczeństwo jest szczególnie wrażliwe na brak elektryczności.

Wszystkie te wydarzenia przyniosły – do pewnego stopnia – spodziewany efekt w postaci promocji odnawialnych źródeł energii, mocno polepszając ich wizerunek. Niedawno amerykańska telewizja CNBC oświadczyła, że firmy Vivint Solar i Sunrun zaopatrzą Portoryko w „słoneczną” zapomogę o wartości 2 milionów dolarów. Do tego zbudowana na zasadzie crowfundingu organizacja „Light Up Porto Rico” (z ang. „rozświetlmy Portoryko”) ma zamiar w najbliższym czasie wspomóc tamtejszą ludność instalacjami fotowoltaicznymi o wartości… 700 tysięcy dolarów.

Ta seria zdarzeń może wpłynąć na ilość systemów fotowoltaicznych, które powstaną w najbliższym czasie. Tymczasem w powietrzu ciagle wisi projekt ustawy, mocno utrudniającej sprowadzanie paneli z Chin. Wygląda na to, że cała sytuacja będzie dla Donalda Trumpa ciężkim orzechem do zgryzienia, szczególnie kiedy

znaczna część społeczeństwa na własnej skórze przekonała się o niestabilności centralnej sieci energetycznej i zaletach jej rozproszenia.