Thermal resonator może przynieść rewolucję w branży OZE

Zjawisko termoelektryczne już od jakiegoś czasu budzi fascynację naukowców. Technologia ta pozwala pozyskiwać energię elektryczną przy wykorzystaniu różnicy temperatur. Odpowiednia jego implementacja może przyczynić się do podwyższenia sprawności fotowoltaiki – m.in. ze względu na skorzystanie z ciepła, które powstaje przez wystawienie jej na działanie promieni słonecznych. Wysoka temperatura modułów nie tylko obniża sprawność konwersji, ale też może powodować skrócenie żywotności panelu fotowoltaicznego.

Na świetny pomysł zagospodarowania nadmiarów ciepła wpadli naukowcy z amerykańskiej uczelni MIT. Ich wynalazek jest o tyle ciekawy, że do generacji prądu nie potrzebuje gradientu temperatur pomiędzy dwoma elementami. Wystarczą wahania temperatury, występujące w trakcie doby. Czyżby odkryto sposób na darmową, niewyczerpywalną energię elektryczną?

Według badaczy, fluktuacje temperatury są czymś tak powszechnym, ze ich wynalazek może sprawdzić się wszędzie, niezależnie czy to równik, czy biegun północny. Wystarczy umieścić go w jakimkolwiek miejscu, a zacznie działać. Nie wymaga do tego ani promieniowania słonecznego, ani wiatru – w zasadzie może produkować prąd nawet w pozbawionej światła próżni. Teoretycznie istnieją już podobne materiały – tkz. piroelektryki, które generują pole magnetyczne pod wpływem ogrzania. Są one jednak znacznie mniej efektywne niż wynalazek badaczy z MIT – ponad trzykrotnie.

Urządzenie zostało nazwane „thermal resonator”. Jaki z niego pożytek dla branży OZE?

Po pierwsze, może ono zostać połączone z fotowoltaiką, co pozwoli czerpać energię z wahań temperatury paneli. W przyszłości, technologia ta stanie się dodatkowym wsparciem samych modułów, jednak na razie jej moc jest zbyt niska, by generować sensowne ilości prądu w przeliczeniu na do ceny. Z drugiej strony, pozyskuje ono energię niemal przez całą dobę. Z tego powodu może w sposób ciągły zasilać np. system monitoringu, który prześle informacje w razie awarii innych instalacji OZE. Na dodatek sprawdzi się jako stabilne źródło prądu tam, gdzie dostęp do niego jest ekstremalnie utrudniony – na przykład pod wodą lub w kosmosie.

Źródło informacji i zdjęć: MIT

Redakcja GLOBEnergia