Pierwszą istotną proponowaną zmianą jest zmiana definicji elektrowni wiatrowej. Ustawa antywiatrakowa w definicji elektrowni ujmuje „elementy techniczne”, a więc między innymi wirnik z zespołem łopat, co powoduje, że prawnie wysokość turbiny ulega zwiększeniu. Projekt nowelizacji eliminuje ten zapis.

Projekt nowelizacji ustawy odległościowej zmienia również zapis o odległości, w której elektrownie wiatrowe mogą być lokalizowane i budowane.  Obowiązująca ustawa dopuszcza budowę elektrowni w odległości równej lub większej od dziesięciokrotności wysokości elektrowni mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu budowli (wliczając elementy techniczne, w szczególności wirnik z łopatami). Odległość taka musi być zachowana od budynków mieszkalnych, także od form ochrony przyrody i leśnych kompleksów promocyjnych. W praktyce jedynie 0,8% projektów wiatrowych spełnia ten warunek, co jest równoznaczne z tym, że ustawa blokuje 99,2% projektów, które nie spełniają tego warunku. W projekcie zaproponowano wprowadzenie sztywnej odległości – minimum 800 metrów. Z procesu określenia odległości elektrowni wyłącza się również wojewodę, zarówno przy sporządzaniu oraz uchwalaniu albo przyjmowaniu planu miejscowego ,albo jego zmiany, jak i przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy.

Projekt nowelizacji ustawy antywiatrakowej proponuje też zapis o zachowaniu ważności planów zagospodarowania przestrzennego województwa, które uchwalone zostały przed dniem wejścia w życie ustawy.

Autorzy projektu uzasadniają, że jego celem jest zmiana przepisów ustawy odległościowej, „które spowodowały, że na terenie całej Polski zdecydowanie ograniczona została możliwość budowy nowych elektrowni wiatrowych”. Posłowie zaproponowane 800 m uzasadniają przyjęciem bezpiecznej, pod kątem hałasu generowanego przez turbinę, odległości, która ma wynosić 600 metrów z uwzględnieniem dodatkowego „wentylu bezpieczeństwa”, wynoszącego 200 metrów, co w daje w sumie 800 metrów odległości. Przyjęte 600 metrów to, jak podaje projekt, pięciokrotność średnicy skrzydeł w największych elektrowniach wiatrowych, która ma zapewnić bezpieczeństwo akustyczne i brak uciążliwości dla sąsiadów farm wiatrowych.

O ile przyjęcie nowelizacji ustawy odległościowej faktycznie mogłaby poprawić sytuację energetyki wiatrowej w Polsce, nie rozwiązałoby zupełnie jej problemów. Eksperci zwracają uwagę, że w polskich warunkach najlepszym rozwiązaniem byłoby zachowanie poprzednich przepisów, a więc uzależnienie wymaganej odległości elektrowni wiatrowej od zabudowań od generowanych przez nią oddziaływań, które podlegają projekcji i badaniom już na etapie projektowania farm wiatrowych. Z badania firmy Ambiens wynika, że zmiana wymaganej odległości na minimum 800 metrów umożliwiłaby realizację jedynie 8,8% inwestycji, pozostałe 91,2% wciąż jednak nie mogłoby powstać.

5 września 2016 r. dokument został skierowany do I czytania w Komisji Infrastruktury, o jego dalszych losach będziemy informować na portalu GLOBEnergia.

Źródło: Internetowy System Aktów Prawnych, blog Ambiens

Opracowanie: redakcja GLOBEnergia

Czy ustawa „odległościowa” będzie znowelizowana? – wywiad