Niemcy mają zamiar uruchomić nowy motywacyjny system pieniężny o wartości około 1 mld euro, aby uzyskać więcej użytkowników samochodów elektrycznych.

 
Celem naszych zachodnich sąsiadów jest posiadanie na drogach do końca dekady 1 miliona takich samochodów. 
Minister Transportu Aleksander Dobrindt powiedział: „Koszty zachęt, podobne do tych, które już zostały przyjęte w innych krajach europejskich, mają być dzielone równo pomiędzy rząd a producentów z myślą o sprzedaży dodatkowych 400 000 samochodów elektrycznych.” 
 
Obecnie Niemcy, największy rynek samochodowy w Europie, ma tylko około 50 000 pojazdów czysto zasilanych bateryjnie oraz plug-in hybryd wśród 45 milionów samochodów jeżdżących po tamtejszych drogach. Została uzgodniona umowa pomiędzy ministrami i przedstawicielami firm Volkswagen, Daimler i BMW, w myśl której nabywca samochodów elektrycznych dostanie zniżkę 4 000 euro, podczas gdy nabywca pojazdu hybrydowego plug-in otrzyma zniżkę w wysokości 3 000 euro. 
 
"Dzięki temu będziemy w stanie dać impuls do szybkiego wzrostu liczby sprzedawanych pojazdów" powiedział minister finansów Wolfgang Schaeuble. Program obejmuje 300 milionów euro wydatków na stacje ładowania i może rozpocząć się już w maju. Schaeuble powiedział, że rząd rozważa dalsze kroki, takie jak zachęty podatkowe do samochodów elektrycznych.
 
IG Metall, największy związek zawodowy w Niemczech, twierdzi, że decyzja powinna pomóc zapewnić bezpieczne miejsca pracy. "Ten krok był pilnie potrzebny", powiedział szef związku, Joerg Hofmann.
 
Niemcy były wielokrotnie ponaglane przez przemysł samochodowy by w tym kraju wzrósł popyt na elektryczne samochody. Prawodawcy jednak, podobnie jak lobby środowiskowe i podatnicy, krytykowali pomysł dofinansowania do sprzedaży prywatnych samochodów. 
 
Mówią, że rząd powinien wykorzystać te pieniądze na sfinansowanie innych celów, takich jak elektryfikacja taksówek, a także inwestowanie w transport publiczny.
"Zachęty dla samochodów elektrycznych są dużym błędem" mówi Clemens Fuest, szef monachijskiego instytutu badań gospodarczych zauważając, że fundusze lepiej byłoby przeznaczyć na promowanie nowych technologii np. zwiększenie energii elektrycznej do ładowania akumulatorów samochodowych. 
 
Chociaż skandal Volkswagena związany z emisją podkreślił ciężkie uzależnienie Europy od samochodów z silnikiem wysokoprężnym, inne kraje w Europie mają już systemy zachęt w celu uzyskania więcej chętnych do zakupu pojazdów elektrycznych (Norwegia, Holandia, Francja i Wielka Brytania). 
 
"W krajach, gdzie rząd jest po stronie mobilności elektrycznej ten sektor przemysłu rozwija się znacznie prężniej" wspomina Matthias Wissmann, szef przedsiębiorstwa VDA przemysłu samochodowego Niemiec.
 
Nie wszystkie jednak samochody kwalifikują się do zniżek: właściciele tych pojazdów, które kosztują ponad 60 000 euro nie będą mogli korzystać z zachęt.
 
Źródło: reuters.com