Tata Steel to międzynarodowy koncern przodujący w wytwarzaniu stali. Obecnie tysiące brytyjskich pracowników tej firmy stoi w obliczu zagrożenia, związanego z utratą zatrudnienia.

 
Przyczyną jest wzrastająca nierentowność zakładu hutniczego Port Talbot.  Z drugiej strony w ostatnim czasie zauważa się prężny rozwój infrastruktury sektora energetycznego nieopierającego się na węglu. Dlaczego by w takim razie nie wykorzystać tej sytuacji i nie połączyć jednego z drugim?
 
Tata Steel wydała oświadczenie, iż huta Port Talbot gwałtownie traci pieniądze i wkrótce zostanie sprzedana, co spowoduje, że tysiące zatrudnionych (jak również ich rodzin) będzie musiało stoczyć szaloną walkę o przetrwanie. Uczestnicy "kampanii antywęglowej" nawołują do zamykania zakładów zasilanych węglem, jednak mają mniej do powiedzenia w sprawie ludzi w nich zatrudnionych.
 
Przemysł stalowy Wielkiej Brytanii zagrożony jest różnymi czynnikami. Głosy protestu wywołują zalewające brytyjski rynek tanie produkty importowane z Chin. Innym zidentyfikowanym "złoczyńcą" jest tzw. zielona polityka oraz związane z nią podatki od węgla i ich przypuszczalnie drastyczny wpływ na ceny energii w Wielkiej Brytanii.
 
Nie braknie też kontrargumentów- koszty związane z "zieloną energią" stanowią jedynie 1% całkowitych kosztów produkcyjnych elektrowni Port Talbot. Elita "zielonych", jak również anonimowi biurokraci przyjmują niebezpieczną postawę przeciwstawiania działań zapobiegających zmianom klimatycznym dobru społeczeństwa. 
 
Właściciele firm działających na rzecz ochrony klimatu oraz politycy popierający idee klimatyczne milczą odnośnie kwestii "ciężkiego" przemysłu i ludzi w nim zatrudnionych, ich przyszłości w dobie dekarbonizacji i drastycznej redukcji emisji z sektora przemysłowego.
 
Nie jest to zapewne łatwy problem do rozwiązania, jednak zaradzenie mu pozostaje możliwe. Liberty Group, potencjalny kupiec zakładu, rozważa plan przerobienia obecnych pieców hutniczych na elektryczne piece łukowe i skupienia się na przetworzeniu krajowego złomu na nową, wysokiej jakości stal. 
 
Niektórzy eksperci od komunikowania na temat zmian klimatycznych twierdzą, iż zmiany te i idące za nimi przeobrażenia w przemyśle i biznesie dają nowe możliwości zatrudnienia. Aczkolwiek teoria na temat "zielonej pracy" wciąż nie została przełożona na praktykę, podczas gdy poważna przemysłowa dysputa przybiera na sile, a pytania narastają. Bardziej humanitarne podejście do tej sprawy i wzięcie pod uwagę tego, co właściwie dekarbonizacja oznacza dla zwykłych pracowników elektrowni węglowych jest kluczowe.
 
 Swego czasu taka postawa znalazła swoje odzwierciedlenie w kampaniach klimatycznych na czele z obecnie "uśpionym", Zielonym Nowym Ładem – programem reform, proponującym kompleksową transformację gospodarczą, społeczną i ekologiczną. Jednakże tego rodzaju postulaty nie są w tej chwili tak wyraziste i były całkowicie nieobecne w debacie na temat przyszłości zakładu Port Talbot.
 
Pomijając głosy sceptycznie nastawionych komentatorów medialnych, oczywistym jest, że zarówno kontynuowanie polityki klimatycznej, jak i zapewnienie miejsc pracy osobom zatrudnionym aktualnie w zakładach węglowych, nie podlegają dyskusji. 
 
To, co jest desperacko potrzebne, to nawiązanie dialogu przez obie strony i spójna, racjonalna polityka, dotycząca roli przemysłu w zmieniającym się klimacie, co daje nadzieję na pokonanie kryzysu związanego z  utratą zatrudnienia. Biorąc pod uwagę to, że większa część infrastruktury przeznaczonej dla zdekarbonizowanego świata, od energetyki, przez transport, aż po sektor komunalny, jest wciąż na etapie powstawania, czy na prawdę trudno jest połączyć obie te rzeczy i stworzyć nowe możliwości rozwoju?
 
Źródło: The Guardian