Sejm rozpoczyna pracę nad nowym projektem ustawy o rynku mocy. Co on w praktyce oznacza dla konsumenta? Rachunki za energię będą wyższe, a w taryfie pojawi się nowa pozycja. Wskazywanym przez resort energii powodem wprowadzenia nowych regulacji jest konieczność zapobiegania niedoborom mocy wytwórczych.

Po co opłata mocowa — zapobieganie niedoborom energii?

Aby uzasadnić wprowadzenie nowych zmian w prawie, resort energii zwraca uwagę, że w ciągu 20 lat może wystąpić „znaczący niedobór mocy wytwórczych”, czyli mogłoby dojść do powtórki z sierpnia 2015 roku, kiedy w celu zachowania bezpieczeństwa funkcjonowania Krajowego Systemu Elektroenergetycznego konieczne było wprowadzenie ograniczeń w dostarczaniu i poborze energii. Teoretycznie, rozwiązywanie tego problemu (a raczej — zapobieganie jego powstawaniu) poprzez wprowadzenie opłaty mocowej nie jest konieczne, ponieważ istnieją inne instrumenty mające na celu radzenie sobie w sytuacji niedoboru mocy. Jedną z możliwości pokrycia niedoborów mógłby być import z sąsiednich systemów elektroenergetycznych. Rząd jednak wskazuje, że „możliwość importu nie daje gwarancji dostaw, w szczególności w sytuacjach kryzysowych oraz w ekstremalnych warunkach (np. pogodowych), kiedy niedobory mogą wystąpić w kilku sąsiadujących krajach jednocześnie„. Podkreśla również konieczność „przemodelowania” rynku w taki sposób, aby stworzyć silne zachęty ekonomiczne do budowy, utrzymywania i modernizacji elektrowni oraz zarządzania zużyciem energii u odbiorców”.

Nowa pozycja w taryfie: rachunki za prąd wzrosną o 6 – 7 złotych.

W uzasadnieniu projektu zostało jasno określone, że koszt rynku mocy poniosą końcowi odbiorcy energii elektrycznej. ”Zdecydowano o wprowadzeniu opłaty uwzględnianej odpowiednio w taryfie za usługi przesyłania lub dystrybucji, co jest spójne z innymi funkcjonującymi mechanizmami finansowania środków regulacyjnych na rynku energii przez odbiorców końcowych (opłatą przejściową i opłatą OZE)” – można przeczytać w uzasadnieniu ustawy wystosowanym przez Ministerstwo Energii. Wysokość miesięcznej stawki, czyli tzw. opłaty mocowej nie została jeszcze określona. Mimo to można ją oszacować po kosztach, jakie przedstawiono w uzasadnieniu do ustawy. Według wyliczeń Rafała Mundrego z Instytutu Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego miesięczne rachunki mogą wzrosnąć o 6-7 złotych.

Ministerstwo Energii podkreśla również, że na wysokość opłaty mocowej będą miały wpływ wyniki aukcji — wygrywać w nich będą najtańsze oferty.

 

Jak uczynić OZE mniej konkurencyjnymi, czyli subsydia dla węgla

Poprzednie działania ustawodawców, takie jak wprowadzenie ustawy o OZE, wg uzasadnień Ministra Energii rozwiązywały problem „zbyt szybkiego rozwoju OZE w stosunku do przyjętej ścieżki”. Twórcy nowego projektu ustawy zwracają uwagę na niskie ceny energii, spowodowane „konkurencją subsydiowanych odnawialnych źródeł„. Jednocześnie rosnąca produkcja zielonej energii ogranicza czas pracy źródeł konwencjonalnych, przez co mają one niższe przychody. Ponieważ obecnie prowadzona polityka energetyczna kładzie duży nacisk na udział węgla w ogólnej produkcji energii w Polsce, ustawodawcy zamierzają umacniać energetykę węglową kosztem OZE. Budowa nowych elektrowni węglowych jest jednak kosztowna, a wydatki związane z tworzeniem nowych obiektów tego typu mają być przeniesione na odbiorców energii — w postaci opłaty mocowej. Według planu systemem ma zarządzać „centralny nabywca”. Operator Systemu Przesyłowego (PSE) ma kupować zobowiązania do dostarczenia do systemu odpowiedniej mocy oraz do pozostawania w gotowości do jej dostarczenia.

Patrząc z szerszej perspektywy, łatwo zauważyć spójność w ostatnich działaniach Ministerstwa Energii. Zarówno ustawa odległościowa, jak i nowelizacja ustawy o OZE miały na celu zmniejszenie konkurencyjności odnawialnych źródeł energii w Polsce oraz ograniczenie wsparcia dla tej gałęzi energetyki. Projekt ustawy o rynku mocy powstał natomiast, by umacniać energetykę węglową. Jest on zatem prawdopodobnie jednym z wielu działań mających na celu umocnienie pozycji węgla w strukturze polskiej energetyki.

 

Źródło: TVN24 Bis

Redakcja GLOBEnergia